Życie po kanaryjsku

Życie po kanaryjsku

Jacy są Kanaryjczycy? pyta mnie Dziennikarka. Siedzimy sobie w knajpie nad brzegiem oceanu w Las Palmas na Gran Canarii, rozmawiamy o życiu, emigracji i o wyspach. Z Dziennikarką znamy się z Krakowa, właściwie to była moją „konkurencją”. Pracując w dwóch różnych lokalnych redakcjach, miałyśmy się ścigać na tematy. Poruszające i – czemu by nie – sensacyjne. A teraz jesteśmy jakieś cztery tysiące kilometrów dalej, Dziennikarka wpadła na wakacje i wypytuje mnie o rzeczy, które chciałaby zamieścić w swoim artykule. I kto by pomyślał.

Jacy są więc Kanaryjczycy? Wyluzowani. Spokojni. Unikają stresu. Nie rozpędzaj się, bo wpadniesz do oceanu, jak się czegoś nie da zrobić, to się nie da, dzisiejsze problemy rozwiązujemy dzisiaj, jutro się będziemy martwić całą resztą – to garść życiowych mądrości, których mnie nauczano podczas mojej emigracji. Po co się tak spinać? Po co?

Życie wśród ludzi, którzy, jak tylko mogą, unikają stresu, czasem jest cudowne, a czasem straszne. Miło jest ich widzieć uśmiechniętych, sympatycznych na ulicach, w sklepach, autobusach, rozmawiać z nimi, słuchać o ich planach, pomysłach. Okropnie jest być ich klientem, petentem, czekać aż coś załatwią, naprawią, poprosić o przysługę na pięć minut przed zamknięciem. Patrzeć jak ich rysowane palcem na piasku plany nie doczekają się realizacji, bo ta wymaga dużego wysiłku.

Jedno z podstawowych pytań, jakie sobie zadaję, kiedy pojawia się myśl o powrocie do Europy: czy ja jestem jeszcze w stanie się dostosować do tego zwiększonego, absurdalnego poziomu stresu na co dzień? Celowo piszę o powrocie do Europy, bo w sumie czy chodzi o Polskę, Niemcy, czy Wielką Brytanię, tempo życia jest wszędzie dosyć szybkie i napięte.

A ja przecież się spóźniam. Jeszcze nie tak bardzo jak tubylcy, ale coraz bardziej. Bo właściwie co za różnica i o co bić pianę, jeśli naszą kawę na mieście wypijemy piętnaście po, zamiast w punkt o siedemnastej? Ty też możesz się spóźnić, ja w międzyczasie zajrzę do sklepu obok, pogadam z kelnerem, napiszę zaległą wiadomość. Każdy ma przecież jakąś zaległą wiadomość do napisania.

Ciągle jeszcze nie mogę przyzwyczaić się do tej tutejszej dyplomacji. Dobre wychowanie nakazuje być zawsze uprzejmym, o złych rzeczach się w oczy nie mówi. Po ludzku zwyczajnie nie można się pokłócić. Mówię wprost, co mi się nie podoba, widzę, jak rozmówcę złość trzęsie, może mi coś powie, do diabła pośle, ale nie da się, zaraz się opanowuje, na twarzy znowu ma uśmiech i szepnie mi coś uprzejmie. Długo, długo nie mogłam tego zrozumieć. Kanaryjczycy powiedzą, że Polacy są chłodni, niesympatyczni i zgorzkniali na co dzień, a my im zarzucimy, że ta ich sympatyczność to fałsz. Na styku różnych mentalności nieco tu zgrzyta. Jak cię ktoś dziś zdenerwuje, zamiast go obrzucić epitetami, powiedz mu, że ładnie wygląda, będziesz jak Kanaryjczyk.

Bardzo dużo mówią. Zresztą nie tylko wyspiarze, ale i Hiszpanie z półwyspu. Trudno tu o samotność, jak się pójdzie samemu na kawę, by podumać nad życiem, zawsze ktoś zagada. Nici z tej samotnej zadumy.

Przejść przez miasto z Kanaryjczykiem, który ma dużo znajomych to koszmar jakiś. Z każdym się musi zatrzymać, z każdym pogadać, jak tam ciocia, pies, brat i szwagier, wszystko fajnie, wszystko fajnie. Tak można spędzić dzień cały.

Są niezorganizowani. Nie będę się na ten temat rozwodzić, bo nad tym chaosem chce mi się płakać. Tęsknię sobie tylko od czasu do czasu za niemieckim porządkiem. Marzę o miejscu, w którym wszystko idzie, jak w szwajcarskim zegarku. Dobra organizacja jest tu towarem deficytowym. No chyba że dotyczy zrobienia grilla.

Lubią tak spokojnie, normalnie żyć.

A tutaj poczytacie o kanaryjskiej uprzejmości.

Bardzo zimna Polka


2 thoughts on “Życie po kanaryjsku

  1. Od jutra spędzimy z żoną tydzień na Gran Canarii – jedziemy po słońce, dobre jedzenie ale także po uśmiechy mijanych przechodniów,odpowiedź na rzucone przy wejściu do pomieszczeń dzień dobry,trochę luzu -czyli po to wszystko co w Polsce niestety jest deficytowe.Serdeczne pozdrowienia Jarek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *