Znowu jest pięknie

Znowu jest pięknie

Znowu jest pięknie. Na całej Gran Canarii, od wydm na południu, poprzez górzyste centrum aż po skaliste północne wybrzeże fantastyczna pogoda. Świeci słońce, jest około trzydziestu stopni i nie wiadomo, czy bardziej błękitne jest niebo czy ocean.

– Jaki cudowny dzień – zachwyca się Kanaroniemiec, który właśnie wrócił z Niemiec, gdzie marzł przez tydzień. (No, no, nie chodzi o to, że aż tak bardzo tam cierpiał. Przez cały tydzień zajadał się pysznymi frankfurterkami, więc w skali szczęśliwości wyszedł na swoje). Idziemy deptakiem wzdłuż słynnej plaży Las Canteras w stolicy wyspy.

– Niesamowity – przytakuję i myślę sobie, że to faktycznie jeden z najpiękniejszych dni, jakie widziałam w Las Palmas. Takie nasilenie błękitów, nasycenie barw, że nie można się nadziwić, wydaje się, że nawet powietrze jest kolorowe. Gorąco, ale lekki wiatr, który wieje od oceanu, przyjemnie chłodzi. Ludzie wylegują się na plaży, przesiadują w knajpach.

Od kilku dni na całym archipelagu jest podobnie. Po trzydzieści, czterdzieści stopni, pogoda by plażować i cieszyć się życiem. I generalnie tak nam życie upływa: w tak pięknych okolicznościach przyrody. Nie będę się rozpisywać o tym, że gdy wokół jest ładnie, człowiek czuje się szczęśliwszy, ani o wpływie witaminy D na nastrój i że potrzeba słońca, by organizm mógł tę witaminę zsyntetyzować. To są rzeczy oczywiste. I jedną z myśli, która przebiega człowiekowi przez głowę, gdy codziennie rano zmierza do pracy, jest: jaki piękny dziś dzień. Znowu piękny dzień.

Ale… Nie bylibyśmy Polakami, gdybyśmy nie dopatrzyli się jakiegoś ale. Wszystko cudnie, ładnie, jednak czasem w ciągu roku, niezwykle rzadko, zdarzają się gorsze dni. Bywa, że nie ma słońca i przez cały dzień jest zachmurzone, bywa, że tak ze trzy razy do roku spadnie deszcz. Że w ciągu całego słonecznego roku, akurat jeden tydzień jest deszczowy. A tu pech, że akurat w takim tygodniu przylatuje rodzina. Człowiek musi potem za cały archipelag oczami świecić i tłumaczyć się rodzinie po co kazał tych kremów przeciwsłonecznych nazwozić, kiedy słońca akurat nie widać.

No i co ja mam tym znajomym powiedzieć, którzy byli tu tydzień temu? Spędzili jeden dzień w Las Palmas, akurat było trochę zachmurzone a na słynnej plaży Las Canteras był odpływ. Ocean pachniał oceanem intensywniej, jak to ma w zwyczaju podczas odpływu (chyba chodzi o to, że śmierdziało rybami), no i rzeczywiście nie zachęcał do kąpieli. Zimno było jak na październik, tylko dwadzieścia stopni. Ci znajomi spędzili w Las Palmas jeden dzień i już, olaboga, na zawsze będą myśleć, że na plaży okrzykniętej jedną z najpiękniejszych miejskich plaż na całym globie, jest kiepsko.

A ci znajomi, którzy jesienią 2014 roku trafili na najbardziej deszczowy tydzień najbardziej deszczowego listopada. Którzy, przypływając promem z Lanzarote na Fuerteventurę, porządnie zmokli. I swój pierwszy wieczór na Fuercie spędzili, no na tarasie wprawdzie, ale pod dachem, bo akurat był rzęsisty, porządny deszcz, lało jak w Polsce, nie przymierzając.

I jeszcze turyści, którym podczas zameldowania w hotelu, powtarzałam w kółko, że tutaj nie pada. A tu nagle, następnego dnia rano, bach, deszcz!

Ale teraz wszystko znów w normie, cudnie jest na plaży w Las Palmas. Jest pięknie, żyć się chce.

Jednak, żeby nie było, że tak idealnie. W tak pięknych okolicznościach przyrody muszę zabrać się znów za naukę niemieckiego.


2 thoughts on “Znowu jest pięknie

  1. Oj tam – ja tam się wykąpałem w Las Palmas i nie narzekałem 🙂 Nie było źle, zważywszy, że wtedy w Polsce było 6 stopni 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *