W lesie laurowym

W lesie laurowym

I znowu nas wciągnęło. W sam środek bujnej zieleni na tej skalistej i piaszczystej wyspie, gdzie zieleń nie jest tak oczywista. Do wąwozu z wybujałą przyrodą. Do laurowych lasów, w których można też znaleźć niezapominajki.

Jadąc szosą GC-2 wzdłuż północnego wybrzeża Gran Canarii, skręćcie w GC-75, kierunek Moya. Szeroka, wygodna nadmorska trasa zmieni się w wąską, krętą, górską drogę, zostawi ocean za waszymi plecami i poprowadzi was w głąb wyspy. Po przejechaniu miasteczka Moya, gdzie można się zatrzymać na kawę w maleńkim starym centrum, jedźcie dalej. W pewnym momencie trasa 75 będzie odbijać w lewo. Porzućcie ją tu, pozwólcie jej toczyć się dalej w górę, wy zaś jeźdźcie prosto, tak jak was będzie prowadzić droga wzdłuż wąwozu. Trasa ta zawiedzie was do jednego z piękniejszych zakątków Gran Canarii i Wysp Kanaryjskich, Los Tilos de Moya.

Wąwóz częściowo porośnięty jest lasem laurowym i lipowym. To wyjątkowy las, podobne porastały przed dwudziestoma milionami lat tereny nad Morzem Śródziemnym. Później w wyniku zmian klimatycznych i zlodowaceń taka formacja leśna znikła z powierzchni kontynentu. Zachowała się natomiast na atlantyckich wyspach, w tym na Gran Canarii i La Gomerze.

W Los Tilos de Moya znajdziecie niewielką trasę spacerową. Można się przejść w starodawnym lesie, zbombardować pięknem. Obejrzeć je, napatrzyć się i zabrać je ze sobą. 


4 thoughts on “W lesie laurowym

  1. Piękne. Muszę koniecznie zobaczyć. Gran Canarię znam słabo, głownie zwiedziłam tam tylko centrum, gdzie buszowałam w sklepach na wyprzedażach. Nadrobię na pewno, choćby z tego względu, że mój mąż większość życia spędził na tej wyspie i tu się urodził. Ja mieszkałam na Lanzarote i tę wyspę (muszę się pochwalić) zwiedziłam wszerz i wzdłuż. Mam dużo do nadrobienia! Tymczasem pozdrawiam z Polski, ze Szczecina:)

    1. Gran Canaria jest przepiękna, naprawdę warto ją dokładnie zwiedzić. Tymczasem nigdy jeszcze nie byłam w Szczecinie i kurczę, muszę to nadrobić! Pozdrawiam 🙂

  2. Muszę nakręcić swojego Ludwiczka żeby zapuścił się ze mną w głąb, w końcu to Jego wyspa…Ale my wiecznie w rozjazdach Alicante-Londyn-Lublin i czasu brak 😐

    1. No to koniecznie czas trzeba znaleźć i pozwiedzać. Zawsze mnie to wzrusza, że o swoim hiszpańskim partnerze mówisz per Ludwiczek. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *