Tajlandia, czyli piękniej być nie może

Tajlandia, czyli piękniej być nie może

Gran Canaria – Kraków , krótki pobyt w Polsce: stolica Małopolski, jedna z podkrakowskich wsi oraz Beskid Sądecki w pakiecie. Szybki powrót do Krakowa, Balice – Londyn . Z Londynu do Bangkoku na pokładzie Tajskich Linii Lotniczych. Na ekranie w samolocie obserwuję trasę lotu – nad Morzem Bałtyckim, przez Białoruś, Rosję, Kazachstan, Tadżykistan, Chiny i sporo jeszcze innych krajów. Kolejny punkt podróży to zwiedzanie Bangkoku i lot na wyspę Ko Samui. Tam wsiąść na prom i dotrzeć na Ko Phangan.

I w ten sposób jestem na tropikalnej wyspie, na Zatoce Tajlandzkiej w zachodniej część Oceanu Spokojnego. Siedząc na białym piasku, z huczącym, wzburzonym oceanem przed oczami i gęstą ścianą zieleni za plecami, nie mam wątpliwości, zakochałam się w Tajlandii na zabój. Wszystko jest tu fascynujące. Zatoka Tajlandzka, koloru zielonego w tysiącach jego odcieni i brązowa, gdy zmieszają ją mocne prądy oraz monsunowe deszcze. Zupełnie inna od niebieskich wód hiszpańskiego wybrzeża Atlantyku. Tropikalna roślinność z palmami kokosowymi na czele. W lokalnych knajpkach można tu zjeść zupę z mleka kokosowego z warzywami tak pyszną, że wszyscy eksperci gwiazdek Michelin i top chef powinni tu zjechać na lekcje gotowania. Dwadzieścia sześć stopni, czyli jak na lokalne warunki, to ochłodzenie.

Język tajski z jego egzotyczną dla europejskiego ucha melodyką. Tajski spokój, gdy mieszkańcy Bangkoku podczas wsiadania do metra ustawiają się w dwóch kolejkach po obu stronach wejścia do wagonów i zostawiają pośrodku miejsce dla wysiadających. Przemierzające miasto tuk tuki, będące już bardziej atrakcją dla turystów niż skutecznym sposobem na przemieszczanie się oraz negocjacje cenowe i targowanie się z kierowcami. Wieżowce, drapacze chmur, ogromny rozmach dziewięciomilionowej metropolii.

Piekące ostro aż do łez potrawy i szybka konkluzja, by zawsze prosić kelnerów stylowych restauracji oraz kucharzy ulicznych garkuchni, żeby było less spicy. Smak egzotycznych owoców. Urok i łagodność wałęsających się wszędzie swobodnie psów. Instalacje kabli okalające nieogarniętą plątaniną ulice, uliczki i place. Kapiące przepychem słynne świątynie buddyjskie Bangkoku. Przeprawy rzeką Menam, podróże promem po Zatoce Tajlandzkiej.

Wyspa Ko Phangan położona na Zatoce Tajlandzkiej
W świątyni Wat Pho w Bangkoku
Na rzece Menam w Bangkoku
Lokalna restauracja w Bangkoku
Tajskie instalacje
Kutry rybackie na wyspie Ko Samui, Zatoka Tajlandzka

Długo by jeszcze można wymieniać uroki Tajlandii. W kolejnych wpisach będzie więc sporo o tym kraju. Z końcem listopada wracamy też do kanaryjskich tematów i nauki hiszpańskiego.


2 thoughts on “Tajlandia, czyli piękniej być nie może

    1. Dziękuję! Pochłaniam, ile się da, łącznie z zupą z mleka kokosowego (pyszna!). Relacji i zdjęć będzie oczywiście więcej. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *