Browsed by
Tag: wyspy kanaryjskie

Reset od czasu do czasu

Reset od czasu do czasu

Po półtora miesiąca w nowej pracy, w której śledzę trajektorię statków, sprawdzam, kiedy wpłyną do portu, a to w Las Palmas, a to znów w Algeciras i jeszcze głowię się nad przetłumaczeniem słowa barnacles na polski (chyba chodzi o pąkle, czyli morskie skorupiaki zaliczane do wąsonogów), otóż po półtora miesiąca spędzonego na odkrywaniu takich morskich tajemnic z okazji nowego zatrudnienia dochodzę do wniosku, że jednym z najpiękniejszych aspektów życia w Hiszpanii jest to, że dosyć łatwo tu można wziąć sobie…

Read More Read More

No i po świętach

No i po świętach

Taki trochę jest mylący ten Poniedziałek Wielkanocny. W Polsce to wielkie święto a w Hiszpanii już zwykły dzień roboczy. Tutaj bowiem największe obchody, a tym samym dni wolne od pracy, przypadają na Wielki Czwartek i Piątek. I tak zupełnie przypadkiem się złożyło, że firma, w której pracuję, chciała się dostosować do reszty Europy, pomykaliśmy więc radośnie do pracy w czwartek, by dostać w zamian wolne poniedziałkowe. Trzeba się więc było zapisać do tego stylu świętowania hiszpańskiego i polskiego zarazem. Miniony…

Read More Read More

Gdzieś między górami a oceanem

Gdzieś między górami a oceanem

Właściwie to miała być wycieczka do Barranco de Los Cernícalos, ale samochodowa nawigacja miała inne plany. Wiodła nas wprawdzie w kierunku wspomnianego wąwozu, jednak drogą okrężną, szutrową, przez góry, do tego – jak na Gran Canarię przystało – stromą oraz krętą. Gdyby nie fakt, że jechaliśmy terenówką, już dawno trzeba by było rąbnąć tą nawigacją w siną dal, po czym zabrać się za liczenie szkód na karoserii i podwoziu. Tymczasem przed kolejnym ostrym zakrętem, gdy zwątpiłam, czy i terenówka da…

Read More Read More

Karnawałowy ból głowy

Karnawałowy ból głowy

Jako mieszkanka Wysp Kanaryjskich od lat niemal sześciu, nigdy nie byłam wielkim fanem jednej z największych atrakcji tych wysp – karnawału. Tak się zawsze składało, że w pierwszych miesiącach roku, gdy jedna po drugiej sypią się fiesty, ja akurat zajęta byłam jakimś moim własnym małym zamieszaniem, czy to osobistym, finansowym, czy podróżniczym albo miałam akurat na rano do roboty. Zatem, gdy pod koniec minionego weekendu Kanaroniemiec wyraził pragnienie pójścia na karnawał, takież pragnienie wyraził jego Kuzyn Na Wakacjach, a podobneż pragnienie…

Read More Read More

O odkrywaniu rzeczy oczywistych

O odkrywaniu rzeczy oczywistych

Przez długie lata – no bo wiadomo, że im człowiek młodszy, tym mu wolniej czas płynie, więc tamte lata faktycznie były długie, a te obecne zasuwają jak radziecka rakieta – a zatem przez długie lata na pytanie: góry czy morze, odpowiadałam z lekkim nieuzasadnionym poczuciem wyższości, że oczywiście góry. Po górach to można chodzić, zdobywać, natrudzić się, widoków naoglądać, być romantycznym, melancholijnym i krzepkim superheroe. A plaża? Nudy, panie, leżeć, leżeć, piec się na sucharek, leżeć, w morzu się popluskać…

Read More Read More

Różnorodnie, czyli jak co dzień

Różnorodnie, czyli jak co dzień

Na środę, ostatni dzień lutego, zapowiadano ulewne deszcze. Lokalne władze ogłosiły alarmy pogodowe, spodziewano się ulew, podtopień, silnych wiatrów i atmosferycznej hekatomby. Przełożyłam więc wszelkie plany związane z prowadzeniem samochodu, bo Kanaryjczycy nie bardzo potrafią prowadzić w deszczu, ani też nie chciałam utknąć na jakiejś drodze, po której właśnie spływa woda z górskich wąwozów. I obudziłam się w środę rano, by odkryć, że na zewnątrz jest piękne słońce. Przepiękne. Jedynie wiatr wiał nieco silniej niż zwykle, ale poza tym słońce…

Read More Read More

Czy można już ogłosić koniec zimy?

Czy można już ogłosić koniec zimy?

Prognozy pogody zapowiadają na środę kolejne deszcze, silny wiatr i wysokie fale. W minioną niedzielę przez archipelag przeszły intensywne burze i opady. Było jak zazwyczaj przy takiej okazji: lokalne podtopienia, woda spływająca przez przeważnie suche wąwozy, zamknięte drogi, problemy na lotniskach, samoloty, które nie mogły wylądować, bardzo, bardzo, bardzo silny wiatr, że coś tam się przewróciło, a coś tam urwało. A dziś? Dziś w Las Palmas jest pięknie. Na plaży, gdy słońce przygrzeje, termometry wskazują do trzydziestu stopni, w mieście…

Read More Read More

Deszcz, śnieg, trzynaście stopni i nostalgia

Deszcz, śnieg, trzynaście stopni i nostalgia

No i się porobiło. Zima. Śnieg na Gran Canarii, śnieg na Teneryfie, śnieg na La Palmie i nawet sypnęło co nieco na Lanzarote. Dużo, bardzo dużo deszczu. Trzynaście stopni na wybrzeżu, zimny wiatr znad oceanu i grad na plaży w Las Palmas. A w górach to jeszcze, jeszcze zimniej. Góry Gran Canarii wyglądają obecnie tak: Pozamykano drogi: na El Teide na Teneryfie, na Pico de las Nieves na Gran Canarii i na Roque de los Muchachos na La Palmie. Tubylcy…

Read More Read More

Jak to się mówi, czyli wihajster

Jak to się mówi, czyli wihajster

– Mam dzisiaj takie gorące małże, nie wiem czemu. Może będę chora – rzekłam zadumana. – Co? – Kanaroniemiec zmarszczył brwi wielce zdziwiony, bo ta konwersacja nie odbywała się nad żadnym talerzem owoców morza, a jedynie przy kubku kawy. – No, małże, przecież tak się mówi – odrzekłam, klepiąc się wymownie po policzkach. – Takie gorące się robią czasami. Buchnął śmiechem i zaczął mi tłumaczyć, że to są policzki mejillas (czyt. mehijas), a nie małże mejillones (czyt. mehijones). Kolejna z…

Read More Read More

Kanaryjskie drzwi bez klamek

Kanaryjskie drzwi bez klamek

Do różnych rzeczy można się przyzwyczaić: że ludzie mówią w innym języku, że zimą nie zastanawiam się, czy uda się wyskoczyć na narty w weekend, tylko myślę o plaży, że zawsze i bezwarunkowo trzeba się zatrzymać przed przejściem dla pieszych, bo nie rozglądają się trwożnie na obie strony niczym w Polsce, tylko śmiało wchodzą na jezdnię. Ale do tych drzwi wejściowych, które od zewnętrznej strony nie mają klamki i zatrzaskują się na amen, nie mogę przywyknąć. Zupełnie nie rozumiem, czemu…

Read More Read More