Browsed by
Tag: teneryfa

Przygotowania do zimy

Przygotowania do zimy

Koniec końców, pod długich rozmyślaniach i studiowaniu mapy świata stanęło na tym, że celem grudniowej podróży będą, całkiem swojsko i nieegzotycznie, Niemcy i Polska. Ruszają więc przygotowania. Póki co przygotowania mentalne na spotkanie z zimą. Już cztery lata, jak jej nie widziałam. A i tak te cztery lata temu doświadczyłam jej zaledwie przez jeden dzień podczas wycieczki na Babią Górę, więc to też nie było jakieś wielkie dokonanie. To jeden z ulubionych tematów poruszanych o tej porze roku wśród Polaków…

Read More Read More

Zróbmy sobie plażę

Zróbmy sobie plażę

Cóż zrobić, jeśli życie zamiast białego gładkiego piaseczku i krystalicznej gładkiej tafli wody podsuwa ci skaliste wybrzeże pełne klifów, kamieni otoczaków oraz bijące o brzeg wściekłe bałwany? Otóż można sobie zrobić plażę. I to całkiem na serio. Z takiego założenia wyszli Kanaryjczycy, przytaszczyli tony piasku, wyłożyli, zagrabili, posadzili palmy, voilà! Można się kąpać i opalać. Tak oto powstało kilka znanych sztucznych plaż na archipelagu. Pięknie wkomponowane w pejzaż, dla przeciętnego turysty zupełnie nie do odróżnienia od tych stworzonych przez matkę…

Read More Read More

Wielkie faux pas

Wielkie faux pas

Powszechnie wiadomo, że ci z Krakowa nie lubią tych z Warszawy, a jak lubią piłkę nożną, to siebie nawzajem nie lubią jeszcze bardziej. Żadna pani przy zdrowych zmysłach nie szepnie swemu ukochanemu w centrum Sosnowca „mój Ty Hanysie”, bo mógłby to być koniec pięknej miłości. Jest tajemnicą poliszynela, że góral wie lepiej od cepra i wygrałby z nim w wyścigu fasiągów. Jak się człowiek urodzi i wychowa pod daną szerokością geograficzną, to się orientuje w tych niepisanych zasadach, w tych…

Read More Read More

Kanaryjskie poczucie odległości

Kanaryjskie poczucie odległości

Lanzarote – niecałe 846 kilometrów kwadratowych, Fuerteventura, już nieco większa, bo o powierzchni 1660 kilometrów kwadratowych. Gran Canaria, znowu mniej, tych kilometrów kwadratowych liczy sobie 1560. I nawet Teneryfa, największa z archipelagu Wysp Kanaryjskich, nie zmienia jakoś wielce obrazu sytuacji ze swoimi 2034 km. Wiadomo, wyspy są zróżnicowane, jest na nich co robić, ale wszystkie urocze atrakcje skupione są na stosunkowo niewielkim terenie. Gdzieś mniej więcej po roku mieszkania na Lanzarote dopadł mnie syndrom kręcenia się w kółko. Kręcenie to…

Read More Read More

Czas się przebrać i świętować

Czas się przebrać i świętować

Spoglądam z zachwytem na moje cappuccino serwowane w barze kolumbijskim. Nie wiedzieć czemu, Kolumbijczycy robią wspaniałą kawę. Co za kolor, zapach, tekstura, smak, takiego cuda nie piłam od dawna. – ¡Mmmmm, qué esponja! (Mmmmm, co za gąbka!) – mruczę z zadowoleniem. – ¿Qué? (Co?) – z drugiej strony stołu patrzą na mnie zdziwione oczy Kanaroniemca i to właśnie te oczy oraz twarz wyrażająca zaskoczenie, uświadamiają mi, że coś jest nie tak. – Co ja powiedziałam, co ja powiedziałam? Aaaaa, piana…

Read More Read More

A Ziemia toczy, toczy swój garb uroczy

A Ziemia toczy, toczy swój garb uroczy

Ocean, jak to ocean, szumi, faluje, raz wściekły, raz łagodny jak baranek, słony jak zawsze. Pogoda, jak to pogoda, lekko się zmienia. To słonecznie i upalnie, to znowu chłodniej i wieje wiatr. Bardzo dużo wiatru. Jesteśmy na wyspach, wokół ocean ze swoimi prądami, a tuż obok Afryka ze swoją Saharą, z której dolatuje do nas piasek i osadza się na meblach. Turyści, jak to turyści, wylegują się w słońcu, spacerują po deptakach i promenadach, piją caffe latte albo swojską kanaryjską…

Read More Read More

Egzystencjalne dylematy emigranta oraz każdego innego homo sapiens

Egzystencjalne dylematy emigranta oraz każdego innego homo sapiens

W życiu każdego emigranta nadchodzi od czasu do czasu taki moment, że musi sobie podumać. Siada więc nad filiżanką kawy albo czegoś mocniejszego – jest dziesiąta rano, więc pozostanę przy kawie – i duma. Wrócić do kraju? Nie wrócić? Kiedy wrócić? Dokąd wrócić? A może pojechać jeszcze gdzieś indziej? Do Szwajcarii, tam mają piękne góry i pyszne czekoladki. No i zarobki tam mają. Do Anglii? Podszkolić angielski. Do Nowej Zelandii? Takie dumanie nie jest bynajmniej doświadczeniem czysto emigracyjnym. Ktoś bowiem…

Read More Read More

A może by tak na Teneryfę?

A może by tak na Teneryfę?

Podróż z Gran Canarii na Teneryfę mija jak z bicza strzelił. Ledwo zdążymy wypić kawę, rozsiąść się wygodnie w fotelach, a tu już zawijamy do portu w Santa Cruz. No dobrze, mija szybko, ale nie tym, którzy cierpią na chorobę morską, oni przykładają do ust papierowe torebki i snują się po pokładzie wyjątkowo bladzi. Ocean buja, przeciągam się sennie i wzdycham z ulgą – dobrze, że do nich nie należę. Teneryfa przy pierwszym spotkaniu jest górzysta, zalesiona i miejska, port…

Read More Read More

Ciąg dalszy historii zwanej zimą

Ciąg dalszy historii zwanej zimą

Styczeń i luty upłynęły na wyspach pod znakiem dwóch ważnych zjawisk – pogody oraz karnawału. W tym roku nadzwyczajnych i niezmiennie szalonych. Była więc sensacja atmosferyczna, pod koniec przedostatniego tygodnia lutego na całym archipelagu zrobiło się nadzwyczaj zimno. Padał deszcz, deszcz prawdziwy, ulewa nawet, a nie jakieś tam kanaryjskie pięć kropelek. Padał grad i – ach, ci ludzie wzruszeni, w lokalnej telewizji, ta kobieta lat (na oko) czterdzieści, w emocjach, bo właśnie, pierwszy raz w życiu grad na oczy widziała…

Read More Read More

Awaria pogody

Awaria pogody

Szkoda mi. Naprawdę szkoda mi tych Niemców, Anglików, Polaków czy Holendrów, którzy w okresie jesienno-zimowym, cierpiąc srodze z powodu zimna i braku słońca, wybierają się na Wyspy Kanaryjskie na tydzień, szukając tej upragnionej, przyjemnej aury, a na miejscu okazuje się, że trafili na najgorszą pogodę w ciągu całego roku. Ba, może nawet w ciągu kilku lat. I że na takiej Lanzarote i Fuerteventurze, gdzie prawie nigdy nie pada, nagle leje niemal cały tydzień. Na Gran Canarii i Teneryfie też pada….

Read More Read More