Browsed by
Tag: lanzarote

Sentymentalna podróż na Lanzarote

Sentymentalna podróż na Lanzarote

Czasem los, karma, przeznaczenie, dobry Pan Bóg albo zbieg okoliczności zsyłają człowiekowi niespodziewany prezent: nagłą, sympatyczną, niekoniecznie daleką podróż. Tym razem pomyślne wiatry przywiały mnie na kilka dni na Lanzarote. Do Costa Teguise. Wizyta w miasteczku, w którym się mieszkało przez dwa lata, to doświadczenie nader ciekawe. Spacer swoimi własnymi dawno utartymi ścieżkami, sentymentalna podróż w czasie, realna w przestrzeni. Trzeba było sprawdzić, czy Czeszka nadal prowadzi swój sklep z pamiątkami, przypomnieć sobie, jak nazywają się trzy główne plaże w…

Read More Read More

Pięć lat minęło. Na emigracji.

Pięć lat minęło. Na emigracji.

To jakoś po dwudziestym czerwca przypada ten dzień, nie pamiętam dokładnie kiedy. Kupiony pięć lat temu bilet w jedną stronę leży gdzieś między papierami, zachowany z sentymentu. A właściwie to dwa bilety, bo pięć lat temu nie było jeszcze, poza lotami czarterowymi, bezpośrednich połączeń z Polski na Wyspy Kanaryjskie. Leciałam wtedy z Warszawy z przesiadką w Bergamo. Pamiętam, że gdy w czerwcowy wieczór, pod koniec miesiąca, w 2012 roku wylądowałam na Lanzarote, była akurat kalima i panował nieziemski upał. Pięć…

Read More Read More

Nigdy nie przegap okazji do pogawędki

Nigdy nie przegap okazji do pogawędki

Gdy wchodzę do budynku, w środku nie ma nikogo, tylko dwóch ciemnowłosych chłopców (wyglądają, jakby byli po trzydziestce, ale nazwijmy ich chłopcami). Siedzą za pulpitem recepcyjnym i o czymś z przejęciem rozmawiają. Tylko głowy im zza tego pulpitu widać. Na mój widok zrywają się na baczność jak jeden mąż. O, ho! – myślę sobie – trzymają standard obsługi klienta, nie ma, że siedzą zajęci, a turysta stoi i czeka. Ale ja nie jestem ani klientką, ani turystką. – Można u…

Read More Read More

Ach, ten deszcz. I grad!

Ach, ten deszcz. I grad!

Zapewne mało jest takich miejsc na Ziemi, gdzie zwykły deszcz wywołuje tak żywe emocje jak na Wyspach Kanaryjskich. Jedni, zmęczeni słońcem i upałem, których niejednokrotnie doświadczali przez długie miesiące, cieszą się jak dzieci. Stoją w oknach, w otwartych na oścież drzwiach domów, wychodzą na ulicę i zachwytom nie ma końca. Inni, ci na przykład, którzy przylecieli tu z pochmurnej Irlandii na tydzień w listopadzie albo styczniu, klną na czym świat stoi. Biegają do hotelowych recepcji i pytają Bogu ducha winnych…

Read More Read More

Kanaryjskie poczucie odległości

Kanaryjskie poczucie odległości

Lanzarote – niecałe 846 kilometrów kwadratowych, Fuerteventura, już nieco większa, bo o powierzchni 1660 kilometrów kwadratowych. Gran Canaria, znowu mniej, tych kilometrów kwadratowych liczy sobie 1560. I nawet Teneryfa, największa z archipelagu Wysp Kanaryjskich, nie zmienia jakoś wielce obrazu sytuacji ze swoimi 2034 km. Wiadomo, wyspy są zróżnicowane, jest na nich co robić, ale wszystkie urocze atrakcje skupione są na stosunkowo niewielkim terenie. Gdzieś mniej więcej po roku mieszkania na Lanzarote dopadł mnie syndrom kręcenia się w kółko. Kręcenie to…

Read More Read More

Z życia kanaryjskiego nomada

Z życia kanaryjskiego nomada

W nowym pokoju drzwi się nie domykają. Wtyczka do światła przy wejściu nie działa i nie wiedzieć czemu zainstalowano prowizoryczny włącznik na ścianie po drugiej stronie. Żeby zapalić światło, trzeba więc przejść w ciemności przez cały duży pokój. Można by przy tym rąbnąć nogą w jakiś mebel, gdyby nie to, że mebli praktycznie nie ma. Brzmi źle, ale tak naprawdę nie jest najgorzej. Choć oglądam w sieci te zdjęcia pięknie urządzonych wnętrz, równo przyciętych kwiatków, kubków dobranych kolorystycznie do blatu…

Read More Read More

Kanaryjska odyseja mechaniczna

Kanaryjska odyseja mechaniczna

Czas na jakieś techniki relaksacyjne, głębokie oddychanie, jogę ze zwisem głową w dół, mindfulness, zbieranie paproci i grzybów w lesie po nocy. Trzeba rozluźnić mięśnie, kark, walnąć sobie meliskę, zrobić masaż skroni. Zbliża się bowiem nieuchronnie. To straszne wydarzenie. Wizyta u mechanika. Tego od samochodów. Zaczęłam źle. Przybyłam do nowego kraju, kiepsko mówiłam po hiszpańsku, kupiłam moje pierwsze w życiu auto, choć ledwo minął rok, od kiedy dostałam prawo jazdy i z prowadzenia samochodu pamiętałam tylko, gdzie jest kierownica, a…

Read More Read More

Śniegu nie będzie

Śniegu nie będzie

Dwadzieścia cztery stopnie, raczej chłodno, słonecznie, bezchmurnie. Zima. Czasem owszem przychodzą jeszcze zimniejsze dni, piętnaście stopni i przeszywający wiatr, wysoko w górach też jest chłodno, wiadomo. Ale śniegu nie będzie. No raczej. Nie będziemy jeździć na nartach. Nie ulepimy bałwana. Nie złapie nas mróz, przymrozek, zawieje i zamiecie. Nie będziemy zjeżdżać na sankach. Nie pójdziemy na łyżwy. Nie zasiądziemy w domu z kubkiem gorącej herbaty by gapić się na biel za oknem. Nie zrobimy orła na śniegu. Nie ubierzemy ciepłych…

Read More Read More

Czterech kapitanów

Czterech kapitanów

Było ich czterech. Jak muszkieterów. Przeprawiali się codziennie przez ocean, a konkretnie przez cieśninę La Bocaina pomiędzy Lanzarote a Fuerteventurą. Na morzu wzburzonym, pełnym groźnych fal albo spokojnym, płaskim jak stół. No chyba że akurat morze było wyjątkowo wzburzone, przede wszystkim zimą, wtedy nie wypływali z portu, bo to nie były warunki dla takich małych łodzi i katamaranów. Przepłynęłam z nimi przez jedno lato, z Lanzarote na Fuertę, tam i z powrotem, pracując jako przewodnik wycieczek. I te czterdzieści minut…

Read More Read More

Podwodne muzeum na Lanzarote

Podwodne muzeum na Lanzarote

Co będziemy dzisiaj robić? Zanurkujmy do muzeum – takie rozmowy toczą się w domach na Lanzarote. Będzie ciekawie, ze szczyptą adrenaliny, no i panie nie muszą się zastanawiać co na siebie włożyć, wiadomo, że będzie to skafander do nurkowania oraz butla z tlenem. Nie, to nie żart, naprawdę na południowym wybrzeżu wyspy powstała pierwsza w Europie – odłóżmy na chwilę dyskusję, czy Wyspy Kanaryjskie należą do Europy czy nie – ekspozycja na dnie oceanu. Na głębokości piętnastu metrów można podziwiać…

Read More Read More