Browsed by
Tag: lanzarote

Kalima gorąca jak zawsze

Kalima gorąca jak zawsze

Znowu przyszła kalima. Wieje wiatr z Sahary, przynosi pustynny kurz i piasek, w powietrzu unosi się ulepiona z pyłu mgła. Jest gorąco. Na Fuerteventurze niemal czterdzieści trzy stopnie, na Lanzarote prawie trzydzieści osiem, na Gran Canarii skromne trzydzieści siedem. Na dodatek w niektórych rejonach zawiewa upalny, suchy wiatr, w porywach do siedemdziesięciu kilometrów na godzinę. A miało być tak pięknie, miało być chłodniej na jesień. Kalima jest na Wyspach Kanaryjskich zjawiskiem normalnym i zwyczajnym, coś jak deszcz w Wielkiej Brytanii…

Read More Read More

Góry Ognia. W krainie wulkanów.

Góry Ognia. W krainie wulkanów.

Jest takie miejsce na Lanzarote, które wygląda jak nie z tej Ziemi. Przypomina bardziej jakąś odległą planetę albo może i powierzchnię Księżyca. Ten niecodzienny krajobraz ukształtowany został przez serię wybuchów wulkanów. Gorąca lawa zmiotła stąd wszelkie ślady życia, uformowała góry i doliny. Działo się to w latach 1730-1736. Z perspektywy ludzkiego życia to bardzo dawno, ale studiując procesy geologiczne w historii naszej planety, można powiedzieć, że właściwie zdarzyło się to chwilę temu. I takie ma właśnie wrażenie, zwiedzając Park Narodowy…

Read More Read More

Nie jest za późno

Nie jest za późno

Zupełnie nie rozumiem tej ogólnoświatowej, ogólnoludzkiej obsesji na punkcie młodości. Tego przekonania, że tylko w wieku dwudziestu, no może dwudziestu pięciu lat człowiek jest piękny, świeży, rześki, ma ochotę, a świat stoi przed nim otworem. Tej dziwnej wiary, że zaczynać od nowa można tak maksymalnie do trzydziestki, a później tylko ciepły koc, telewizor po pracy, święty rosół i za późno na cokolwiek. Taka Marion, Francuzka, którą poznałam na Fuerteventurze. Wychowana we Francji, później długie lata spędziła w Berlinie. I była…

Read More Read More

Sentymentalna podróż na Lanzarote

Sentymentalna podróż na Lanzarote

Czasem los, karma, przeznaczenie, dobry Pan Bóg albo zbieg okoliczności zsyłają człowiekowi niespodziewany prezent: nagłą, sympatyczną, niekoniecznie daleką podróż. Tym razem pomyślne wiatry przywiały mnie na kilka dni na Lanzarote. Do Costa Teguise. Wizyta w miasteczku, w którym się mieszkało przez dwa lata, to doświadczenie nader ciekawe. Spacer swoimi własnymi dawno utartymi ścieżkami, sentymentalna podróż w czasie, realna w przestrzeni. Trzeba było sprawdzić, czy Czeszka nadal prowadzi swój sklep z pamiątkami, przypomnieć sobie, jak nazywają się trzy główne plaże w…

Read More Read More

Pięć lat minęło. Na emigracji.

Pięć lat minęło. Na emigracji.

To jakoś po dwudziestym czerwca przypada ten dzień, nie pamiętam dokładnie kiedy. Kupiony pięć lat temu bilet w jedną stronę leży gdzieś między papierami, zachowany z sentymentu. A właściwie to dwa bilety, bo pięć lat temu nie było jeszcze, poza lotami czarterowymi, bezpośrednich połączeń z Polski na Wyspy Kanaryjskie. Leciałam wtedy z Warszawy z przesiadką w Bergamo. Pamiętam, że gdy w czerwcowy wieczór, pod koniec miesiąca, w 2012 roku wylądowałam na Lanzarote, była akurat kalima i panował nieziemski upał. Pięć…

Read More Read More

Nigdy nie przegap okazji do pogawędki

Nigdy nie przegap okazji do pogawędki

Gdy wchodzę do budynku, w środku nie ma nikogo, tylko dwóch ciemnowłosych chłopców (wyglądają, jakby byli po trzydziestce, ale nazwijmy ich chłopcami). Siedzą za pulpitem recepcyjnym i o czymś z przejęciem rozmawiają. Tylko głowy im zza tego pulpitu widać. Na mój widok zrywają się na baczność jak jeden mąż. O, ho! – myślę sobie – trzymają standard obsługi klienta, nie ma, że siedzą zajęci, a turysta stoi i czeka. Ale ja nie jestem ani klientką, ani turystką. – Można u…

Read More Read More

Ach, ten deszcz. I grad!

Ach, ten deszcz. I grad!

Zapewne mało jest takich miejsc na Ziemi, gdzie zwykły deszcz wywołuje tak żywe emocje jak na Wyspach Kanaryjskich. Jedni, zmęczeni słońcem i upałem, których niejednokrotnie doświadczali przez długie miesiące, cieszą się jak dzieci. Stoją w oknach, w otwartych na oścież drzwiach domów, wychodzą na ulicę i zachwytom nie ma końca. Inni, ci na przykład, którzy przylecieli tu z pochmurnej Irlandii na tydzień w listopadzie albo styczniu, klną na czym świat stoi. Biegają do hotelowych recepcji i pytają Bogu ducha winnych…

Read More Read More

Kanaryjskie poczucie odległości

Kanaryjskie poczucie odległości

Lanzarote – niecałe 846 kilometrów kwadratowych, Fuerteventura, już nieco większa, bo o powierzchni 1660 kilometrów kwadratowych. Gran Canaria, znowu mniej, tych kilometrów kwadratowych liczy sobie 1560. I nawet Teneryfa, największa z archipelagu Wysp Kanaryjskich, nie zmienia jakoś wielce obrazu sytuacji ze swoimi 2034 km. Wiadomo, wyspy są zróżnicowane, jest na nich co robić, ale wszystkie urocze atrakcje skupione są na stosunkowo niewielkim terenie. Gdzieś mniej więcej po roku mieszkania na Lanzarote dopadł mnie syndrom kręcenia się w kółko. Kręcenie to…

Read More Read More

Z życia kanaryjskiego nomada

Z życia kanaryjskiego nomada

W nowym pokoju drzwi się nie domykają. Wtyczka do światła przy wejściu nie działa i nie wiedzieć czemu zainstalowano prowizoryczny włącznik na ścianie po drugiej stronie. Żeby zapalić światło, trzeba więc przejść w ciemności przez cały duży pokój. Można by przy tym rąbnąć nogą w jakiś mebel, gdyby nie to, że mebli praktycznie nie ma. Brzmi źle, ale tak naprawdę nie jest najgorzej. Choć oglądam w sieci te zdjęcia pięknie urządzonych wnętrz, równo przyciętych kwiatków, kubków dobranych kolorystycznie do blatu…

Read More Read More

Kanaryjska odyseja mechaniczna

Kanaryjska odyseja mechaniczna

Czas na jakieś techniki relaksacyjne, głębokie oddychanie, jogę ze zwisem głową w dół, mindfulness, zbieranie paproci i grzybów w lesie po nocy. Trzeba rozluźnić mięśnie, kark, walnąć sobie meliskę, zrobić masaż skroni. Zbliża się bowiem nieuchronnie. To straszne wydarzenie. Wizyta u mechanika. Tego od samochodów. Zaczęłam źle. Przybyłam do nowego kraju, kiepsko mówiłam po hiszpańsku, kupiłam moje pierwsze w życiu auto, choć ledwo minął rok, od kiedy dostałam prawo jazdy i z prowadzenia samochodu pamiętałam tylko, gdzie jest kierownica, a…

Read More Read More