Browsed by
Tag: fuerteventura

Na drogach Fuerteventury

Na drogach Fuerteventury

Przeciskając się po zakorkowanych ulicach Las Palmas na Gran Canarii, trąbiąc na wciskających mi się bezczelnie przed maskę taksówkarzy, czy jadąc z prędkością pięćdziesiąt kilometrów na godzinę na zatłoczonej autostradzie w niedzielny wieczór, tęsknię za Fuerteventurą. Za Fuerteventurą z jej ciszą, pustką, nudą, spokojem i pustymi drogami. Prowadzenie samochodu na tej wyspie to jedna z największych życiowych przyjemności. To rozrywka, relaks, ukojenie skołatanych nerwów, choć, gdy się na Fuercie bywa, to i te nerwy niezwykle rzadko bywają skołatane. Ile to…

Read More Read More

Pięć lat minęło. Na emigracji.

Pięć lat minęło. Na emigracji.

To jakoś po dwudziestym czerwca przypada ten dzień, nie pamiętam dokładnie kiedy. Kupiony pięć lat temu bilet w jedną stronę leży gdzieś między papierami, zachowany z sentymentu. A właściwie to dwa bilety, bo pięć lat temu nie było jeszcze, poza lotami czarterowymi, bezpośrednich połączeń z Polski na Wyspy Kanaryjskie. Leciałam wtedy z Warszawy z przesiadką w Bergamo. Pamiętam, że gdy w czerwcowy wieczór, pod koniec miesiąca, w 2012 roku wylądowałam na Lanzarote, była akurat kalima i panował nieziemski upał. Pięć…

Read More Read More

Kanaryjskie poczucie odległości

Kanaryjskie poczucie odległości

Lanzarote – niecałe 846 kilometrów kwadratowych, Fuerteventura, już nieco większa, bo o powierzchni 1660 kilometrów kwadratowych. Gran Canaria, znowu mniej, tych kilometrów kwadratowych liczy sobie 1560. I nawet Teneryfa, największa z archipelagu Wysp Kanaryjskich, nie zmienia jakoś wielce obrazu sytuacji ze swoimi 2034 km. Wiadomo, wyspy są zróżnicowane, jest na nich co robić, ale wszystkie urocze atrakcje skupione są na stosunkowo niewielkim terenie. Gdzieś mniej więcej po roku mieszkania na Lanzarote dopadł mnie syndrom kręcenia się w kółko. Kręcenie to…

Read More Read More

Tęsknota za polskim hydraulikiem

Tęsknota za polskim hydraulikiem

To jest zbyt piękne. To jest nieprawdziwe. Kanaryjczycy wiecznie szczęśliwi i uśmiechnięci, Anglicy uśmiechnięci, Niemcy, nawet Niemcy są sympatyczni, toż to nie może być – taką krytykę słyszę często. Że lukruję rzeczywistość, że przejaskrawiam, że dodaję za dużo promieni słońca, bo ani życie, ani wakacje na Wyspach Kanaryjskich nie są aż tak piękne. Będąc w gąszczu tej krytyki, postanowiłam i ja coś skrytykować. Ponarzekać jak rasowy Polak. Postanowiłam zatem się skupić i znaleźć coś, czego ja tu nie cierpię, na…

Read More Read More

Z życia kanaryjskiego nomada

Z życia kanaryjskiego nomada

W nowym pokoju drzwi się nie domykają. Wtyczka do światła przy wejściu nie działa i nie wiedzieć czemu zainstalowano prowizoryczny włącznik na ścianie po drugiej stronie. Żeby zapalić światło, trzeba więc przejść w ciemności przez cały duży pokój. Można by przy tym rąbnąć nogą w jakiś mebel, gdyby nie to, że mebli praktycznie nie ma. Brzmi źle, ale tak naprawdę nie jest najgorzej. Choć oglądam w sieci te zdjęcia pięknie urządzonych wnętrz, równo przyciętych kwiatków, kubków dobranych kolorystycznie do blatu…

Read More Read More

Niech żyje życie. Nawet w poniedziałek

Niech żyje życie. Nawet w poniedziałek

Jedne z najpiękniejszych dni w życiu to takie, kiedy człowiek nie musi być przydatny. Cywilizacji, światu, korporacjom, szefom, rozwijającym się dynamicznie przedsiębiorstwom. Dzień, w którym można sobie odpuścić, pójść na spacer wzdłuż oceanu, stanąć na plaży, zanurzyć stopy w piasku, gapić na fale i nie robić nic, co przyczyniłoby się do wzrostu PKB. Chociaż, dobrze, zamawiając te kawę w barze, pewnie trochę rozpędziłam gospodarkę. Ale tylko trochę. I tak z okazji poniedziałku, po minionym dopiero co weekendzie mogę jeszcze raz…

Read More Read More

Stara dobra Fuerteventura

Stara dobra Fuerteventura

Półtora roku mija, jak wyprowadziłam się z Fuerteventury, a tu mi już zdążyli pół wyspy pozmieniać i przebudować. A przynajmniej takie sprawia wrażenie, gdy człowiek wpada na jeden weekend do Corralejo i El Cotillo. Okazuje się, że ulubione knajpy pozmieniały wystrój i serwują już inne dania, skończyły się remonty deptaków i przejść, i wyglądają one już inaczej, a do tego jeszcze wybudowano nową, zupełnie nowiusieńką drogę z Corralejo na południe, biegnącą środkiem wyspy i jadąc nią, omija się wydmy. Efekt…

Read More Read More

Ślub na plaży

Ślub na plaży

Słońce świeci mocno, odbija się blaskiem od jasnego piasku. Ocean jest spokojny, mieni się odcieniami szafirów, szmaragdów i błękitów, aż się ma ochotę wskoczyć do wody, ale skakać nie będziemy, bo jesteśmy wystrojeni w szykowne kiecki i garnitury. Niemal nie ma wiatru, co jak na styczniowy dzień na Fuerteventurze jest wyjątkowe. W tej scenerii na jednej ze słynnych plaż w El Cotillo, Playa de la Concha, on, mocno zdenerwowany i ona w białej sukni, i trampkach, wzięli ślub. Ja tam…

Read More Read More

Osiągnięcia architektury kanaryjskiej

Osiągnięcia architektury kanaryjskiej

To się musiało kiedyś zdarzyć. Że wyjdę z domu bez kluczy i zatrzasnę drzwi. Niby nic, ale typowe drzwi wejściowe do kanaryjskich domów i mieszkań nie mają klamek od zewnątrz. Tylko gałki, choć i tych nie da się przekręcić. Zatem, jeśli wyjdziesz i trzaśniesz, a klucze zostawisz w środku, to stoisz na zewnątrz z głupią miną, myśląc, jakby tu do domu wejść. Z bardzo głupią miną. Taki banał, zwykła rzecz, konstrukcja drzwi, a tu tak wpływa człowiekowi na życie. Pierwszy…

Read More Read More

Śniegu nie będzie

Śniegu nie będzie

Dwadzieścia cztery stopnie, raczej chłodno, słonecznie, bezchmurnie. Zima. Czasem owszem przychodzą jeszcze zimniejsze dni, piętnaście stopni i przeszywający wiatr, wysoko w górach też jest chłodno, wiadomo. Ale śniegu nie będzie. No raczej. Nie będziemy jeździć na nartach. Nie ulepimy bałwana. Nie złapie nas mróz, przymrozek, zawieje i zamiecie. Nie będziemy zjeżdżać na sankach. Nie pójdziemy na łyżwy. Nie zasiądziemy w domu z kubkiem gorącej herbaty by gapić się na biel za oknem. Nie zrobimy orła na śniegu. Nie ubierzemy ciepłych…

Read More Read More