Browsed by
Tag: emigracja

Jak szukać pracy, nie znając języka

Jak szukać pracy, nie znając języka

Czy można się przeprowadzić do Hiszpanii lub jakiegokolwiek innego kraju, nie znając języka? Według mnie można, ale jeśli ktoś chce znaleźć pracę i tak się składa, że nie jest wybitnym specjalistą w jakiejś dziedzinie, w której się szuka pracowników po całym globie, to powinien się szybko zabrać za naukę. Zdaję sobie sprawę, że ile osób, tyle różnych historii i sytuacji może się przydarzyć, nie będę więc tworzyć jakichś wielkich teorii, które zawsze mają zastosowanie i na bank działają. Lepiej napiszę…

Read More Read More

Nadrabianie polskości na szybko

Nadrabianie polskości na szybko

Na emigracji człowiek nabiera innego poczucia czasu. Sprawy i zdarzenia wiecznie się powtarzające, nieskończone, nagle kurczą się niepomiernie a do zdziwionego umysłu dociera ta zaskakująca oczywistość, że wszystko jest ograniczone. Że ta liczba godzin, dni, miesięcy, kiedy to mogę gapić się na padający śnieg, mgły nad Tatrami, spacerować po Lasku Wolskim w Krakowie, wcinać pierogi w barze mlecznym, czy, odwiedzając Krakowiankę w jednej z kamienic przy ul. Długiej, podziwiać kwiaty na parapecie na półpiętrze, otóż liczba godzin, które w ten…

Read More Read More

Wesołych Świąt ze śniegiem czy pod palmami

Wesołych Świąt ze śniegiem czy pod palmami

W Polsce o tej wieczornej porze wszyscy są już pewnie po kolacji wigilijnej, rozpakowywaniu prezentów, z kieliszkiem wina w dłoni oraz listkiem ranigastu w drugiej świętują rodzinnie. Tymczasem u nas w kuchni w Las Palmas na Gran Canarii trwa jeszcze wielkie gotowanie, dopiero co włączone zostały kolędy i świąteczne piosenki, krewetki powinny już być za chwilę gotowe. Zimą słońce zachodzi tu po osiemnastej, więc z tym wypatrywaniem pierwszej gwiazdki nie ma się co spieszyć. Zresztą, w ogóle nie ma się…

Read More Read More

Życie po kanaryjsku

Życie po kanaryjsku

– Jacy są Kanaryjczycy? – pyta mnie Dziennikarka. Siedzimy sobie w knajpie nad brzegiem oceanu w Las Palmas na Gran Canarii, rozmawiamy o życiu, emigracji i o wyspach. Z Dziennikarką znamy się z Krakowa, właściwie to była moją „konkurencją”. Pracując w dwóch różnych lokalnych redakcjach, miałyśmy się ścigać na tematy. Poruszające i – czemu by nie – sensacyjne. A teraz jesteśmy jakieś cztery tysiące kilometrów dalej, Dziennikarka wpadła na wakacje i wypytuje mnie o rzeczy, które chciałaby zamieścić w swoim…

Read More Read More

Na stałe albo i nie

Na stałe albo i nie

– A Pani tutaj to już na stałe? – to zdecydowanie najtrudniejsze pytanie, jakie można mi zadać. I jest to jedno z ulubionych pytań turystów. Chodzi bowiem o to, że parę rzeczy, zdarzeń, miejsc, ludzi było już na stałe a teraz siedzę na plaży, gapię się w ocean i zastanawiam się, co się z nimi stało. Jak bardzo coś na stałe, budowane w mozole od paru lat, już za najbliższym zakrętem może się okazać boleśnie (albo i z ulgą) tymczasowe….

Read More Read More

Noc w Arguinegiun zamiast wzgórz nad Soliną

Noc w Arguinegiun zamiast wzgórz nad Soliną

Do różnych rzeczy człowiek się może przyzwyczaić. Że klimat inny i że mówimy, jak potwornie zimno, gdy jest siedemnaście stopni, a normalna, zwykła temperatura to tak ze trzydzieści stopni. Że pory roku takie do siebie podobne i śniegu się już od trzech lat nie widziało. Że w barze za rogiem zamiast schabowych i pierogów serwują krewetki oraz ośmiornice, i nikt nie wie, co to jest biała pietruszka. Że z napotkanym przypadkowo na ulicy znajomym nie można sobie po ludzku, normalnie,…

Read More Read More

Wesołych Świąt i takie tam

Wesołych Świąt i takie tam

Żebyście mogli podróżować tam, gdzie chcecie i nie zatrzymywała was żadna granica, żaden celnik, ani żadna wiza. Żebyście mieli pod dostatkiem smażonej kapusty, krewetek w oliwie z czosnkiem, pierogów i ziemniaków z alioli. Żeby wam grała zawsze piękna muzyka. Żebyście się przechadzali o zachodzie słońca na promenadach, plażach, deptakach, górskich ścieżkach, wcinając lody śmietankowe, pieczone kasztany albo konserwę turystyczną. Żebyście się zaśmiewali do bólu brzucha. Żebyście byli zawsze w dobrym towarzystwie fantastycznych ludzi i swoim własnym. Żeby wam nigdy nie…

Read More Read More

Jak to jest z tą pracą?

Jak to jest z tą pracą?

W waszych mailach powtarzają się dwa zasadnicze pytania: jak to jest z tą pracą? Łatwo czy niełatwo ją znaleźć? A drugi dylemat dotyczy języka. Da się bez znajomości hiszpańskiego czy nie? Sytuacja na rynku pracy w Hiszpanii, a Wyspy Kanaryjskie należą do Hiszpanii, jest skomplikowana. Na pewno słyszeliście i czytaliście o kryzysie, który boleśnie dotknął ten kraj, więc nie będę się rozpisywać. Dobra wiadomość jest taka, że wszystkie media podają ostatnio, iż kraj wychodzi z dołka. Maleje bezrobocie, gospodarka przyspiesza….

Read More Read More

Przeprowadzki i nadmiar klamotów

Przeprowadzki i nadmiar klamotów

Tych rzeczy jest zdecydowanie za dużo. Blender, drewniana deska do krojenia, wielka kołdra, poduszki, dwa laptopy, z czego o jednym nie wiadomo, czy wciąż jeszcze działa, sześć torebek damskich, mapa świata, kafeterka, stos książek, choć przecież nie ma nic do czytania, płyty CD przewożone z miejsca na miejsce, mimo iż muzyki słucha się już tylko w formacie mp3, kubki, ale te koniecznie trzeba mieć, bo są z polskim folkowym wzorem, takiego skarbu to ja tu przecież nie znajdę. Za pierwszym,…

Read More Read More

Egzystencjalne dylematy emigranta oraz każdego innego homo sapiens

Egzystencjalne dylematy emigranta oraz każdego innego homo sapiens

W życiu każdego emigranta nadchodzi od czasu do czasu taki moment, że musi sobie podumać. Siada więc nad filiżanką kawy albo czegoś mocniejszego – jest dziesiąta rano, więc pozostanę przy kawie – i duma. Wrócić do kraju? Nie wrócić? Kiedy wrócić? Dokąd wrócić? A może pojechać jeszcze gdzieś indziej? Do Szwajcarii, tam mają piękne góry i pyszne czekoladki. No i zarobki tam mają. Do Anglii? Podszkolić angielski. Do Nowej Zelandii? Takie dumanie nie jest bynajmniej doświadczeniem czysto emigracyjnym. Ktoś bowiem…

Read More Read More