Swojskie klimaty

Swojskie klimaty

Właśnie kończy się zima. I zaczyna lato. Zima jest wtedy, gdy w ciągu dnia jest tak z piętnaście stopni i trzeba założyć sweterek, wychodząc z domu. Czasem – tak jak w tym roku – zdarza się bardzo ciężka zima. Wtedy jest trzynaście stopni, a może i ciut mniej. Trudno powiedzieć czy to dużo, czy mało. Kanaryjczycy trzęsą się z zimna, a turyści z północnej Europy mówią, że upał. Często można zobaczyć taki obrazek – w jednej knajpie, stolik w stolik, siedzą turyści z Wielkiej Brytanii i Kanaryjczycy. Brytyjczycy w krótkich spodenkach, bluzkach i koszulkach na ramiączkach, tubylcy w swetrach albo cienkich puchowych kurtkach, czapkach i kozaczkach.

Trudno jednak zaprzeczać faktom – generalnie, o ile nie traficie na jedyny zimny tydzień albo jedyny zimny miesiąc w całym roku – czeka was tu dobra pogoda. Słońce i gorąco. Ale nawet latem raczej nie będzie aż takich wielkich upałów jak w kontynentalnej Andaluzji czy ukochanym przez turystów Egipcie. Na wyspach klimat jest łagodniejszy, wszystko przez ten wszechobecny wiatr. Wieje niemal zawsze. Latem – najgorętszy jest sierpień – tego wiatru szuka się z utęsknieniem, sprawia, że łatwiej znieść ukrop afrykańskich wysp. Zimą – z najchłodniejszym styczniem i lutym – przynosi on nieprzyjemny, przeszywający chłód. Bezwietrzne i nie za bardzo upalne, ale ciągle jeszcze gorące, najpiękniejsze, z niezwykle pięknym i spokojnym oceanem są wrzesień, październik, pierwsza połowa listopada.

Wszystko jednak zmienić się może, kiedy przychodzi kalima, czyli wiatr ze wschodu, który przynosi ze sobą kurz, pył i piasek z Sahary. Wygląda to jak mgła, tyle że pomarańczowo-brązowa. Linia horyzontu na oceanie rozmywa się i niknie, spada widoczność. Kalima przynosi też zazwyczaj potworny upał. Suche powietrze zastyga w bezruchu albo też powiewa gorący, piekący wiatr. Czasem też kalima miesza się w powietrzu z wilgocią nad oceanem i wtedy już gubię się kompletnie, przyszła ta kalima czy nie, i nawet Kanaryjczycy z dziada pradziada nie są pewni do końca, cóż więc mogą wiedzieć imigranci z Europy Wschodniej.

Może więc traficie na chłodniejsze wietrzne dni, a może będziecie wciągać w płuca zaklejające, duszne powietrze z kalimą i szukać ochłody w oceanie. Mam tylko jedną prośbę. Jeśli niestety okaże się, że traficie na ten jedyny w roku tydzień ze złą pogodą i wiecznie zachmurzonym niebem, nie pytajcie się obsługi hotelowej, gdzie jest słońce. Oni naprawdę nie wiedzą. Albo ktoś odpowie wam, jak pewien kelner w hotelu w Costa Teguise na Lanzarote, który zawsze mówił świeżo przybyłym Anglikom, którzy pytali obrażeni, gdzie to słońce.

– Jak to gdzie? Pojechało na wakacje do Anglii na dwa tygodnie.


One thought on “Swojskie klimaty

  1. Byłem na Lanzarote w lutym – jeszcze nigdy na Kanarach nie było zimno jak w tym roku (a spędzam tam ferie co roku). Chyba przez to Lanzarote wydaje mi się “najgorszą” wyspą… A i jeszcze jedno nie jestem “typowym Polakiem” – w hotelu tylko sypiam – resztę czasu zwiedzam 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *