Słodka nauka

Słodka nauka

Czy zwykłe wyjście na kawę, poza tym, że przyjemne, może nas też czegoś nauczyć? Okazuje się, że tak. Wszystko za sprawą… saszetek z cukrem. Jedna z firm z Gran Canarii, Café Ortega zamieszcza na rzeczonych saszetkach, serwowanych w barach razem z kawą, kanaryjskie słownictwo. Z tłumaczeniem na hiszpański, chodzi bowiem o słowa tutejsze, których nie znają Hiszpanie z lądu stałego i które czasem trudno znaleźć w słownikach. Zabieg ten niezwykle przydatny jest także dla wszystkich chonis, czyli zagranicznych turystów. Można się nauczyć parę zwrotów i zabłysnąć w towarzystwie rdzennych Kanaryjczyków.

Coś takiego, jakby górale albo Ślązacy sprzedawali cukier, oscypki czy bajgle z tłumaczeniem gwary góralskiej albo śląskiego dla ceprów. Mam nadzieję, że ktoś w Polsce skopiuje ten pomysł.

Tym sposobem, choć nie słodzę kawy, zawsze w knajpie wypatruję, jaki cukier przyniosą kelnerzy. Nigdy w życiu by mi też do głowy nie przyszło, że będę kolekcjonować saszetki ze słodką zawartością. Tak bowiem, pijąc kawę, dowiaduję się, że enyesque (czyt. enjeske) to niewielka porcja jedzenia serwowana do napojów, taka nie przymierzając zagrycha. Bochinche (czyt. boczincze) to kawiarnia, bar. W takim bochinche napijemy się kawy, ale już nie zapalimy żadnej cachimba (czyt. kaczimba), czyli sziszy. I ważne, żeby nam nie było pelete, czyli zimno. Może spojrzy na nas dziewczyna z wyjątkowymi bembas – grube, wydatne i nabrzmiałe usta. Jeśli spojrzy, to można ją zaprosić na randkę i zamówić dla niej pyszne roscas (czyt. roskas) – prażoną kukurydzę.

Nie myślcie jednak, że kawowe badania lingwistyczne to sama przyjemność, czasem trzeba mieć też mocne nerwy. Żadne kanaryjskie słówka nie zostaną przed nami zatajone (no dobrze, niektórych można się nauczyć tylko na żywo od tubylców, najlepiej na wesołej imprezie). Możemy się więc z saszetki cukru dowiedzieć, że pastuño to ludzkie albo zwierzęce odchody. No ale o tym niekoniecznie chcielibyśmy myśleć, pijąc kawę.


8 thoughts on “Słodka nauka

  1. Fantastyczny pomysł! Ja jako miłośniczka kawy chyba zamieniłabym swoją miłość do aromatycznych napoi i chodziła tylko i wyłącznie dla saszetek cukru i odkrywania na nich wyrazów ;D
    Bardzo podoba mi się taka słodka nauka 😉

    1. Academia Canaria de Lengua podaje, że novelera to osoba, która bardzo lubi imprezy i zabawę. I zawsze się zjawia tam, gdzie akurat jest fiesta albo dają coś dobrego do jedzenia.
      Osoby z lądu stałego powiedziałyby, że novelera to osoba, która ma bujną wyobraźnię i opowiada wiele zmyślonych historii. To także ktoś, kto bardzo lubi czytać powieści, oglądać filmy, seriale itp.

  2. Widziałam podobne saszetki z cukrem do kawy w Hiszpanii, ale z motywującymi sentencjami o życiu. 🙂 Fajnie, że przerobili to na coś bardziej swojego kanaryjskiego!
    A ‘cachimba’ to chyba uniwersalne słówko, bo gdziekolwiek słyszałam coś o sziszy w Hiszpanii, zawsze używali ‘cachimba’. 😀

    1. Ja za to motywującego cukru nie widziałam. Pewnie byłby fajny. Może ‘cachimba’ jest ogólnohiszpańska, sprawdzę to! 🙂

  3. świetne !! to jak fiszki, którymi oklejałam i oklejam cały dom – na wszystkich drzwiach, oknach, półkach, wieszakach, lodówce, zmywarce, boazerii, tapecie, parkiecie, naczyniach itd. jest fiszka z tłumaczeniem i wymową. To samo mam w samochodzie i biurze – wszędzie pełno przyklejonych fiszek. Takie saszetki to genialny pomysł na biznes.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *