Sierpień. Połóż się i poleż.

Sierpień. Połóż się i poleż.

Wraz z sierpniem, z jego upałami, nawracającą raz po raz kalimą, palącym słońcem, wydaje się, że tubylcy zapadają w wakacyjny letarg. Wszystko spowalnia. Pustoszeją biura, zakłady pracy, niektóre knajpy czy sklepiki zamykają na czas urlopów i tylko w branży turystycznej pracuje się na pełnych obrotach. Kto żyw, rusza na najbliższą plażę i do upadłego moczy się w oceanie. Na Gran Canarii oraz Teneryfie mieszkańcy północy pakują się i zdążają na jeszcze gorętsze południe. Nie, nie jest to jakieś wyjątkowo gorące lato, nie padły żadne rekordy ciepła, ot taki kanaryjski standard.

Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko płynąć z nurtem tej letniej, sennej, spowolnionej atmosfery. Zresztą, organizm sam wyznacza rytm zgodnie z naturą, nie pyta się mózgu, co na ten temat sądzi. Tymi leniwymi od sierpnia ruchami pakuję więc jakiś ręcznik i ruszam na najbliższą plażę.

Niebo nad stolicą Gran Canarii jest w tym roku mocno zachmurzone, ale w sierpniu chmury te nie przynoszą bynajmniej chłodu. Ulicą Olof Palme docieram nad nadmorski deptak i skręcam w lewo. Idę w kierunku plaży zwanej La Cícer. Żeby dojść na słynną Las Canteras, musiałabym po dotarciu na deptak skręcić w prawo i iść prosto, mając ocean po lewej stronie. Wybieram jednak La Cícer, bo to miejsce bardziej swojskie, lokalne. Nie dociera tu tylko turystów, piasek jest ciemniejszy, można tu grać w piłkę.

Gdy powietrze jest czyste i przejrzyste widać stąd jak na dłoni Teneryfę ze słynnym wulkanem El Teide. Ale chmury i morska bryza w powietrzu zasłaniają teraz widok. Z wysokiego deptaku schodzę schodami w dół na plażę. Przede mną ocean, z lewej strony widok na góry i trasę biegnącą wzdłuż północnego wybrzeża Gran Canarii, z prawej wychodzący w morze półwysep La Isleta. Za mną miasto, które choć przecież tuż obok, z perspektywy plaży wydaje się dosyć odległym miejscem. Po lewej stronie plaży, tam, gdzie fale są zazwyczaj największe, widać adeptów surfingu mocujących się z oceanem i próbujących opanować deski. To tutaj częsty widok.

Gorąco, lato, sierpień. Leniwe, letnie ciało nie ma ochoty się stąd ruszać. Najlepiej posiedzę tu do końca października. O ile nie wygoni mnie chłodny, wieczorny wiatr.

A w tym pięknym sierpniu życzę wam, żeby było jak w piosence u Ryśka.


6 thoughts on “Sierpień. Połóż się i poleż.

  1. Leniwie, ospale… tak zupełnie sierpniowo jeśli chodzi o klimat w Hiszpanii. U mnie też więcej aut, większe korki i kolejki w sklepach, plaża zazwyczaj tak cicha i spokojna w tym miesiącu pełna turystów i kolorowych parasolek. Sama wypędzona z rytmu kładę się i lezę. W końcu do tego zobowiązuje sierpień w Hiszpanii ;D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *