Różnorodnie, czyli jak co dzień

Różnorodnie, czyli jak co dzień

Na środę, ostatni dzień lutego, zapowiadano ulewne deszcze. Lokalne władze ogłosiły alarmy pogodowe, spodziewano się ulew, podtopień, silnych wiatrów i atmosferycznej hekatomby. Przełożyłam więc wszelkie plany związane z prowadzeniem samochodu, bo Kanaryjczycy nie bardzo potrafią prowadzić w deszczu, ani też nie chciałam utknąć na jakiejś drodze, po której właśnie spływa woda z górskich wąwozów. I obudziłam się w środę rano, by odkryć, że na zewnątrz jest piękne słońce. Przepiękne. Jedynie wiatr wiał nieco silniej niż zwykle, ale poza tym słońce niczym z prospektu turystycznego reklamującego Karaiby albo Tajlandię.

Gdzie ten straszny deszcz? Faktycznie przeszedł przez cały archipelag i spowodował wiele szkód, jednak do Las Palmas na Gran Canarii nie zajrzał. I to typowe na Wyspach Kanaryjskich, bowiem klimat nie jest tu jednorodny. W jednym miejscu może być ciepło, ale wystarczy pojechać dwadzieścia kilometrów w głąb lądu albo w kierunku południowym i tam trafić na inną pogodę. W jednej wiosce będzie dwadzieścia pięć stopni, a w innej piętnaście. Za zakrętem, za tamtą skałą, za winklem, może być już zupełnie inna aura.

Na przykład? Na Fuerteventurze w Corralejo słonecznie i bezchmurnie, a trzydzieści kilometrów dalej w Puerto del Rosario niebo będzie przykryte gęstą warstwą chmur. Gran Canaria i Teneryfa dzielą się na dwie strefy klimatyczne: południe jest suche i gorące, zaś północna część bardziej wilgotna i chłodna. Często zdarza się, że zimą na obu tych wyspach w górach i na pagórkach jest potwornie zimno, może i pada śnieg, podczas gdy na południowym wybrzeżu panuje upał i jest świetna pogoda do plażowania. Tak było podczas ostatniego ataku zimy na archipelagu, gdy zewsząd dochodziły wieści o fatalnej pogodzie, a na południu Teneryfy nieustannie trwało ciepłe lato. A podczas środowych burz, ostatniego dnia lutego, Las Palmas na Gran Canarii, które zdecydowanie częściej niż południe wyspy jest zachmurzone, było akurat skąpane w słońcu. Czasem więc można się zdziwić, gdy aura za oknem jest zupełnie inna od tej z prognoz. A prognozy zawsze warto sprawdzać dla konkretnych miejscowości, a nie dla całej wyspy, ani tym bardziej całego archipelagu.

Taka różnorodność jest cechą charakterystyczną Wysp Kanaryjskich i dotyczy to nie tylko klimatu, ale też na przykład krajobrazu. Na siedmiu niewielkich wyspach można znaleźć wydmy wyglądające jak Sahara w miniaturze, suche, skaliste pejzaże przypominające Maroko, wulkaniczne góry, gdzie człowiek czuje się jak na innej planecie. Są i wysokie szczyty górskie, i lasy sosnowe, palmowe gaje, duże miasta, maleńkie wioski, skaliste i piaszczyste wybrzeże z tysiącem a może i więcej rodzajów piasku. Są kaktusy, zielona trawa, półwyspy, przesmyki, jaskinie, pola lawy, plantacje aloesu, gęste lasy laurowe.

Kanaryjczycy mówią tym samym językiem, po hiszpańsku, ale każda wyspa ma swój charakterystyczny akcent, który tubylcy odróżniają w lot. Poza tym mieszkają tu ludzie pochodzący z różnych zakątków świata, na co dzień więc funkcjonuje się w międzynarodowym otoczeniu.

Zmiana i różnorodność to jedna z najbardziej charakterystycznych cech tego archipelagu. Nie ma się więc co dziwić, że gdy wokół przechodzą burze znad oceanu, ktoś w swojej wiosce akurat siedzi w słońcu. I zastanawia się, gdzie ta woda.

Środowe załamanie pogody na Wyspach Kanaryjskich tak wyglądało w Las Palmas na Gran Canarii

10 thoughts on “Różnorodnie, czyli jak co dzień

  1. Trochę to chyba utrudnia życie taka różnorodność pogody, ale dobrze, że Tobie trafiło się wtedy to bardziej słoneczne miejsce 🙂

    1. Nie chodzi o to, że pogoda ciągle się zmienia, tylko o to, że może być różna w miejscach bardzo blisko obok siebie położonych. Na przykład, jak się jedzie z południa Gran Canarii czy Teneryfy na północ, zawsze warto wziąć jakiś dodatkowy sweterek. Bo może się tak zdarzyć, ale nie musi, że będzie tam z dziesięć stopni zimniej. A w górach może być jeszcze zimniej.
      No ale poza tym generalnie pogoda jest stabilna przez większość roku i przeważnie jest ciepło lub gorąco. Poza atakami zimy albo przychodzących znad oceanu burz. Hm, chyba jeszcze raz przemyślę ten tekst, bo nie wiem, czy to wystarczająco jasno napisałam.

      1. Znaczy ja rozumiem, chyba 😉
        Wyobrażam sobie tylko, że skoro kilkanaście kilometrów dalej może być już inna pogoda to powinnam mieć w aucie i t-shirt i bluzę i parasol i okulary, w zależności gdzie jadę i na co trafię 🙂

    1. Hm, no nie wiem, zawsze mi się wydawało, że chodzi o to, czy wiatr wieje od strony lądu czy od oceanu. Ale ekspertem nie jestem. Choć zainspirowałeś mnie, przestudiuję temat! 🙂

  2. Dla mnie idealna taka zmienność! – Mam ochotę wygrzać się w słońcu – to jest taka możliwość na plaży. Jeszcze tego samego dnia, kiedy upał nieco zmęczy – wsiadam w auto i w ciągu niespełna godziny mogę być w pięknych, chłodniejszych już górach. No przecie RAJ! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *