Rosną ceny wynajmu na Wyspach Kanaryjskich

Rosną ceny wynajmu na Wyspach Kanaryjskich

Galopem, błyskawicznie, na łeb, na szyję, drastycznie, w mgnieniu oka, bardzo szybko – tak rosną ceny wynajmu mieszkań na Wyspach Kanaryjskich od kilku lat.

W 2012 roku, gdy dotarłam na archipelag, żywa była jeszcze pamięć kryzysu ekonomicznego, wszyscy wokół narzekali, że przyjeżdża mało turystów, a ci, którzy przyjeżdżają nie wydają już pieniędzy lekką ręką jak to dawniej bywało. Na Lanzarote w miejscowości Costa Teguise za wynajem mieszkania płaciłam 350 euro z wliczonymi już w tę kwotę wszelkimi opłatami i rachunkami. Mieszkanie ładnie urządzone, z jedną sypialnią, salonem połączonym z kuchnią, dosyć dużym balkonem, z którego widać było ocean. Pięć minut spacerem nad ocean, dziesięć minut spacerem na słynną plażę Las Cucharas. Obecnie za takie lokum zapłacić trzeba minimum pięćset euro na miesiąc plus rachunki. I cieszyć się, że te 500 euro to nie tak drogo.

650 euro, 725 euro, 900 euro – przeglądam aktualne oferty mieszkań na Lanzarote. Ogłoszeń jest mało, ceny wysokie. Biada temu, kto w sezonie letnim wpada na pomysł, by szukać mieszkania.

Średni koszt wynajmu w Las Palmas na Gran Canarii wynosi obecnie 1056 euro na miesiąc.

W 2016 roku za mieszkanie w Playa del Ingles na Gran Canarii płaciłam już 450 euro plus rachunki. Było to najtańsze lokum, które cudem udało się znaleźć i stargować cenę, początkowo właściciele chcieli 475 euro. Mieszkanie już nie takie ładne jak to na Lanzarote, zaprojektowane przedziwnie, bo okno z sypialni wychodziło na salon. No ale na osiedlu z basenem i do plaży pięć minut spaceru, więc nie wybrzydzałam za bardzo. Dziś z rozrzewnieniem wspominam tamte niskie ceny, patrząc na ogłoszenie: 60 metrów kwadratowych, jeden pokój, tysiąc euro na miesiąc, na szczęście rachunki wliczone. Kolejne ogłoszenie: 850 euro na miesiąc, 45 metrów kwadratowych.

Udało mi się za to znaleźć tańszą ofertę na Teneryfie. Jedyne 400 euro na miesiąc, 60 metrów kwadratowych, jeden pokój w San Cristóbal de la Laguna. Szkopuł w tym, że nie ma mebli. Kto chce zamieszkać w umeblowanym lokum, musi wyłożyć minimum 500 euro na miesiąc za wynajem.

Problem został już szczegółowo opisany przez lokalną i krajową prasę. Nagłówki w gazetach, tytuły na portalach ze efektownymi tytułami Alquileres a precio de oro, czyli czynsze po cenach złota. Według Canarias7 w 2017 roku ceny wynajmu na archipelagu wzrosły o 27,8% w porównaniu z rokiem poprzednim. Z początkiem lipca tego roku La Opinión informowała, że w pierwszym półroczu 2018 średnia cena wynajmu na Wyspach Kanaryjskich wzrosła o 17,16% w porównaniu do tego samego okresu rok wcześniej. Według gazety średnia cena wynajmu wynosi 785 euro na miesiąc za lokum o powierzchni niewiele ponad stu metrów kwadratowych. Różne media powołują się na statystyki portali umieszczających ogłoszenia o wynajmie, widzom i czytelników prezentowane są rosnące wciąż wyliczenia i procenty. Wniosek jest zawsze jeden – jest coraz drożej.

Dlaczego? Jako winowajcę wskazuje się boom turystyczny. Właściciele mieszkań wolą wynajmować turytom, zarabiają bowiem o wiele więcej. Niektórzy uciekają się do rozwiązań mieszanych, oferują swoje lokum na wynajem długoterminowy na osiem, dziesięć miesięcy w roku, po czym lokatorzy muszą się wyprowadzić, bo zjeżdżają turyści. Oczywiście mocno namieszał tu słynny portal Airbnb, który ułatwił właścicielom całą procedurę. Nie trzeba zajmować się promocją, szukaniem klientów, wystawia się mieszkanie na portalu i już. Kto żyw, kto posiada jakiś, dom, mieszkanie, wolny pokój, rzucił się ogłaszać na Airbnb. Często osoby, które wynajmują mieszkanie na długi czas, wystawiają je na portalu i zgarniają różnicę między tym, co płacą turyści, a co muszą oddać w czynszu właścicielowi. To oczywiście nie podoba się właścicielom mocno już przeczulonym na tym punkcie.

I co z tym zrobić? W maju tego roku władze kanaryjskie zaprezentowały projekt nowych regulacji na rynku mieszkaniowym zakazujący wynajmu mieszkań dla turystów w tzw. suelo residencial, czyli na obszarach przeznaczonych dla mieszkańców. Tam właściciele nieruchomości będą musieli się pożegnać z oferowaniem swoich mieszkań i domów na Airbnb i innych tego typu portalach. Dozwolony będzie jedynie wynajem długoterminowy dla rezydentów wysp.

Jednocześnie nadal będzie można wynajmować nieruchomości turystom w tzw. zonas turísticas. Właściciel, który posiada trzy lub więcej nieruchomości na wynajem wakacyjny, będzie musiał prowadzić działalność gospodarczą, zapewnić turystom odpowiednie wyposażenie, zatrudnić pracownika do obsługi przybyłych gości, itp.

Zmiany te mają uchronić wyspy przed niekontrolowanym napływem turystów, zapewnić mieszkańcom dostęp do wynajmu mieszkań, za które będą w stanie zapłacić. Wciąż trwają prace nad nowymi regulacjami. Mają one zostać ostatecznie przyjęte z końcem tego roku.

Może ceny wynajmu zaczną wreszcie spadać?


11 thoughts on “Rosną ceny wynajmu na Wyspach Kanaryjskich

  1. Wprowadzenie regulacji w każdej sferze prowadzi do wzrostu cen a nie do och spadku. Ma to wpływ wiele czynników, jednak w ostatecznym rozrachunku (czasami w dłużnym okresie czasu choć tutaj myśle, ze będzie to krótszy okres czasu) prowadzi do wzrostu cen

    1. No też tak do końca trudno mi uwierzyć, żeby można było zatrzymać wzrost cen jakimiś odgórnymi zakazami. No ale przecież te ceny nie mogą tak bez końca rosnąć. A co to za czynniki sprawiają, że wprowadzanie regulacji skutkuje właśnie wzrostem cen?

  2. Identyczna sytuacja na Islandii. Boom turystyczny, Airbnb i od 2013 roku ceny mieszkan na wynajem wystrzelily w gore. Mieszkan na rynku dlugoterminowym jest malo, a setki osob chetnych na kazde z nich (nawet te za kosmicznie wysoka cene). Rzad obiecywal cos z tym zrobic, ale na obietnicach sie zakonczylo 🙂 Jednak to jest bajka do najblizszego kryzysu, a ten nadejdzie, jak skonczy sie popularnosc Islandii. Trzymam kciuki i pozdrawiam!

    1. No właśnie ponoć wszędzie, gdzie jest Airbnb ceny mieszkań poszybowały w górę. Możemy taniej podróżować, ale musimy drożej mieszkać. No i z tymi zakazami czy ingerencją rządu, to jednak nie jest taka do końca jasna sprawa. Bo jeśli ktoś jest właścicielem mieszkania i chce je wynająć na Airbnb, to jego święte prawo. To nie jego wina, że ludzie wokół mało zarabiają albo że jest za mało mieszkań na rynku.
      Islandia ostatnio faktycznie w modzie, a ja jeszcze nie byłam. Za to pracowałam z turystami z Islandii i łamałam sobie język, wymawiając ich nazwiska. 🙂
      Pozdrawiam!

  3. I dokąd wylecieć aby szcześliwie,wesoło żyć i godnie zarabiać? W kraju coraz gorzej i nie zapowiada sie na lepsze.Ani cienia nadziej nie ma😥

    1. Och, no to pytanie na długą dyskusję. Najpierw musielibyśmy ocenić, co to znaczy szczęśliwie, wesoło i godnie. Nie byłabym jednak taka pesymistyczna i nie powiedziała, że nie ma cienia nadziei. Pozdrawiam!

  4. Mysle ze trzeba dodac, ze tak wysokie ceny obowiazuja tylko w atrakcyjnych turystycznie, bliskich do plazy miejscach. W glebi miasta Las Palmas w dalszym ciagu do wynajecia sa mieszkania po 300-350 Euro na miesiac. To zdecydowanie nie 1056 o jakich piszesz, cena ktora moze przestraszyc zainteresowanych.

    1. Te dane to średnia, więc oczywiście, że będą mieszkania droższe i tańsze. No i na pewno wszędzie znajdą się mniej atrakcyjne dzielnice, gdzie mieszkania będą tanie. Jednak faktem jest, że ceny drastycznie wzrosły.

      1. No tak to z tymi srednimi jest, wedlug nich kazda kobieta ma jedno jadro a kazdy facet po jajniku 😉 Jest wiele serwisow ogloszeniowych, zawsze mozna cos wyszukac za niewielkie pieniadze, jesli komus nie zalezy na super lokalizacji czy wysokim standardzie. A co do wzrostu cen, to bylo to do przewidzenia, kiedy burbuja strzelila w 2008 roku, ceny poszly na leb na szyje, no ale sytuacja sie poprawia i swiat wraca do normy, to i ceny rosna.

  5. Jeśli wzrasta zapotrzebowanie, to właściciele bedą chcieli lepiej zarobić, a z racji napływu ludzi, raczej ceny jeszcze bardziej będą rosnąć..pytanie tylko w jakiej skali do zarobków zwykłych mieszkańców. Oby procent nie doszedł do naszego, bo inaczej bieda…w takim Olkuszu za wynajem z jednym pokojem chcą już 800 zł, a dalej większość pensji to 1600-1700 na rękę….to jak wyżyć . Imponowało mi to na Kanarach, że osoba samodzielnie mogła się utrzymać i wynająć apartament…bo u nas ok. 1/3 pensji..u nas 1/2 to już paranoja…ale te np w Gdyni kawalerka bez balkonu powyżej 1 200 zł…no i bez rachunków, bo w naszym kraju rachunki to inny kosmos…

    1. Easy.. juz tej wiosny sie zanosiło ze po wakacjach (spadki na S&P o pol roku wyprzedzają media i obwieszczenia ze jest kryzys!) rąbnie, ale w koncu kwietnia S&P wyszło z trendu spadkowego i ostatnio nawet zaliczyło All Time High, wiec pompowania rynków cd. Kryzys jest statystycznie co 7lat, zaraz stuknie dekada, więc gruchniecie (i strach u Niemcow i Angolii) będzie konkretniejsze tym razem. Db ceny np. kupna nieruchomości w PL czy na wyspach szczesliwych zaczną się za te 2-3lata, więc pracować, zbierać cash, a kupować gdy panika i „krew na ulichach”. https://stooq.pl/q/?s=^spx&c=3y&t=l&a=lg&b=0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *