Reset od czasu do czasu

Reset od czasu do czasu

Po półtora miesiąca w nowej pracy, w której śledzę trajektorię statków, sprawdzam, kiedy wpłyną do portu, a to w Las Palmas, a to znów w Algeciras i jeszcze głowię się nad przetłumaczeniem słowa barnacles na polski (chyba chodzi o pąkle, czyli morskie skorupiaki zaliczane do wąsonogów), otóż po półtora miesiąca spędzonego na odkrywaniu takich morskich tajemnic z okazji nowego zatrudnienia dochodzę do wniosku, że jednym z najpiękniejszych aspektów życia w Hiszpanii jest to, że dosyć łatwo tu można wziąć sobie wolne na dłużej. Wypisać się na jakiś czas, wyjść z roboty i odpocząć od codzienności. Nie chodzi o to bynajmniej, że w nowej pracy mi się nie podoba, wręcz przeciwnie, wszystko wydaje się szalenie ciekawe. Chodzi o to, że po ostatniej trwającej trzy miesiące przerwie w pracy zdążyłam odpocząć.

Wizja zasuwania na etacie non stop od ukończenia szkoły czy studiów aż do emerytury, z nędzną dawką wakacji zaledwie pięciu tygodni w roku zawsze napawała mnie lękiem i zgrozą. Na samą myśl o tym mam ochotę się rozpędzić i huknąć głową w najbliższą ścianę. I pomimo mego zamiłowania do niektórych prac i zawodów, na przykład do dziennikarstwa, nachodzą mnie od czasu do czasu egzystencjalne kryzysy, jak wtedy, gdy po dwudziestej drugiej w nocy redagowałam tekst o uprawie pieczarek w jednym z powiatów Małopolski.

– Naprawdę to jest to, co chcesz zrobić ze swoim młodym życiem? – szeptał mi w głowie ten głos i zamknąć się nijak nie chciał mamiony wizją kariery oraz wysokiej wypłaty. To znaczy się, ekhm…, no, jakiejś tam wypłaty.

I czegokolwiek by się nie redagowało, tych pieczarek czy też największych pisarzy, i jak bardzo fascynujących wąsonogów by się nie studiowało, to i tak tyle jest jeszcze do zrobienia, że trudno całe życie na okrągło w pracy siedzieć. Chce się od czasu do czasu zrobić sobie przerwę. W Hiszpanii jest to łatwiejsze niż w Polsce, z powodów bardzo prozaicznych, bo wymyślono tu hiszpańskie bezrobocie. W tym systemie nawet i sprzątaczka, gdy skończy jej się tymczasowy kontrakt, może na kilka miesięcy machnąć ręką z tym szukaniem nowej pracy, i odetchnąć na chwilę.

Kilka razy zdarzyło mi się mieć już taką przerwę w pracy przy przechodzeniu z jednej firmy do drugiej. Czasem z państwem, które płaciło bezrobocie, czasem bez. I obok wielu zalet takich „wakacji” jedną z ważniejszych jest to, że gdy znów wracam do pracy nie snuję się ze zbolałą miną, nie powtarzam ze łzami w oczach, że znowu poniedziałek. Nie ma większego komfortu niż robić to, co się chce.


8 thoughts on “Reset od czasu do czasu

  1. Siedze w pracy i czytam twojego bloga 🙂 serio serio zazdroszcze… Gran Canaria to moje marzenie.. poki co- raz w roku na wakacje:)
    Uwielbiam tu wchodzic:)

    1. Zawsze jak Ci już się znudzi praca możesz kupić bilet w jedną stronę. Lekko pewnie nie będzie, ale na pewno będzie ciekawie. 🙂

  2. O Super! Też tak chce. To fajna perspektywa nie musieć, ale chcieć (: No i ten Hiszpański język, muzyka i podryw. Wracałam ostatnio busem z pracy od pól roku jeździ i czeka na przystanku samotny facet (bez obrączki), koło 40 -stki , przystojny, i nie jakiś tam obwieś…no i usmiechnełam się parę razy wymownie, zrobił trochę upszejmości jak puszczanie przodem itp. no i tyle….dziś złapałam doła, myśle sobie, albo jestem już taka nieatrakcyjna.. ale w gruncie rzeczy na Kanarach to podryw miałam większy przez tydzień niż tu przez 5 lat. no i jak nie chcieć do Hiszpanii po 30-stce, czy gdziekolwiek indziej (: Tu panowie starzy kawalerowie nie bez powodu…a jak Ty podrywasz , to potem się kiepsko czujesz…a w Hiszpanii umówić się na randkę to jeszcze nie deklaracja ślubna hehe pozdrowienia ! Cieszę się, że autorka na fali (:

    1. No fajna to perspektywa. Ale uspokajam, że na sto procent jeszcze tego nie osiągnęłam. No generalnie jeszcze mi daaaaleko. Choć oczywiście się staram i miewam czasami małe sukcesy. 🙂
      A co do podrywania, to wprawdzie nie o tym jest ten post, ale potwierdzam powyższe spostrzeżenia 😉

    1. Och, jak dobrze, ktoś mnie rozumie 🙂 Naprawdę nie mogę zrozumieć, dlaczego w XXI wieku w Europie nie było jeszcze żadnej rewolucji / protestów, kiedy to ludzie domagaliby się dłuższych wakacji, więcej wolnego. Osiągnięto już wystarczający poziom zamożności, żeby nie pracować na okrągło, ale też cieszyć się życiem. Niestety ciągle w tym moim zdziwieniu czuję się jak odludek. 😉

      1. Dokladnie, zgadzam sie…zdecydowanie 5 tygodni urlopu w roku to za malo.Ale z drugiej strony, jaka bedzie emerytura jak sie ma czeste przerwy w pracy..tak zle i tak niedobrze…

        1. Właśnie dlatego od dłuższego czasu się zastanawiam nad oszczędzaniem na prywatną emeryturę. Żeby w przyszłości był dodatek do tej państwowej. I to już raczej pewne, że się zdecyduję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *