Przygotowania do zimy

Przygotowania do zimy

Koniec końców, pod długich rozmyślaniach i studiowaniu mapy świata stanęło na tym, że celem grudniowej podróży będą, całkiem swojsko i nieegzotycznie, Niemcy i Polska. Ruszają więc przygotowania. Póki co przygotowania mentalne na spotkanie z zimą. Już cztery lata, jak jej nie widziałam. A i tak te cztery lata temu doświadczyłam jej zaledwie przez jeden dzień podczas wycieczki na Babią Górę, więc to też nie było jakieś wielkie dokonanie.

To jeden z ulubionych tematów poruszanych o tej porze roku wśród Polaków na Wyspach Kanaryjskich. Ile lat mija, jak nie widziałeś zimy? Ja z moimi czterema i tak wypadam skromnie, i żadna tam ze mnie rekordzistka.

Zimowe temperatury na Wyspach Kanaryjskich oscylują wokół dwudziestu dwóch stopni Celsjusza. W ciepły dzień może być dwadzieścia stopni, dwadzieścia pięć, siedem. Gdy przychodzą chłody, na przykład na północy Gran Canarii czy Teneryfy, to robi się siedemnaście stopni. I wtedy jest bardzo zimno. A najzimniej bywa w wyżej położonych górskich wioskach, tam nocą temperatury spadają nawet poniżej dziesięciu stopni.

Śniegu właściwie nie ma. Bo przecież nie będę mówić o tych smętnych kilku śnieżynkach, które spadają na zboczach wulkanu El Teide, na wysokości ponad trzech tysięcy metrów. Nie będę też mówić o tym, że gdy raz na kilka lat zabielą się nieco szczyty gór na Gran Canarii, to jest prawdziwa sensacja. Prasa, radio, telewizja, blogerzy i tłumy ruszają podziwiać tę na wpół rozmokniętą białą ciapowatą masę. Zatem w myśl zasady, że wyjątek potwierdza regułę, powtórzę, iż śniegu nie ma.

I z takiego oto klimatu szykujemy się teraz na zimę. Już ponad pięć lat mija, jak nie kupiłam żadnej ciepłej kurtki, ani płaszcza. Butów z futerkiem, żadnych ciepłych kozaków nie posiadam. Puchówka na mrozy ostała się jeszcze sprzed emigracyjnych czasów, czeka sobie spokojnie u rodziny w Polsce. Trzeba będzie tylko ten pobyt we Frakfurcie przetrzymać w jesiennej kurteczce albo polecieć na zakupy. No i jak ja wysiądę z samolotu w tych lekkich półbutach?

Z pewną taką nieśmiałością patrzę w stronę spotkania z zimą. Ale też i z wielkim podekscytowaniem. Zima, kiedy już przestaje się kojarzyć z porannym wstawaniem do pracy, jawi się człowiekowi całkiem przyjemnie. Może uda się wyskoczyć na narty. Będzie piwo grzane, wino grzane, herbata z imbirem, ogrzewanie w domach, iskrzący się w słońcu śnieg albo i bura ciapa. Przytulne krakowskie knajpki, niektóre nawet z kominkiem. Świąteczne jarmarki, oscypki i obwarzanki. Dorożki odpicowane niczym kareta Kopciuszka. Piszczące niemiłosiernie stare tramwaje i nowe, szumiące cicho niskopodłogowce. Świat skąpany w opadach deszczu albo śniegu. Snujące się nisko mgły. Nagie bezlistne drzewa, szczypiący policzki mróz lub też świszczący po głowie wiatr. Może jeszcze się znajdą ostatnie zbutwiałe liście.

Ten moment, gdy wszystko, co banalne, zwykłe, codzienne i mocno już zszarzałe jawi ci się nagle jak jakaś wielka egzotyka, jak kolejny cud świata.

A taka była sensacja, gdy w zeszłym roku spadło trochę śniegu na Wyspach Kanaryjskich:

Ciąg dalszy historii zwanej zimą


9 thoughts on “Przygotowania do zimy

  1. Gdyby nie informacje odnosnie celu podrozy zawarte w powyzszym tekscie, to pomyslalabym, ze to wyprawa na Syberie…;););)..Udanego pobytu zycze w PL i DE..Frankfurt polecam, spedzilam tam Sylwestra 2013 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *