Przygotowania do podróży

Przygotowania do podróży

Październik upływa mi na fascynujących podróżach palcem po mapie. A dokładnie, to na studiowaniu kawałka świata zwanego Tajlandią. Przygotowania do nowej podróży idą pełną parą.

Zamiast Wysp Kanaryjskich studiuję więc ostatnio wyspy tajskie. Czy lepiej na Ko Samui czy może Ko Lanta? Co dobrego zjeść w Tajlandii? Ile pieniędzy wyliczyć jako średni dzienny budżet? Co zobaczyć oprócz wysp? Ile dni zostać w Bangkoku? Czy odważyć się i będąc tam na miejscu zjeść jakiegoś robaka lub owada? Co oni tam właściwie serwują, co my określamy mianem robaków? Czy jet lag dopadnie nas już, gdy w drodze powrotnej wysiądziemy na lotnisku w Londynie, czy zdążymy jeszcze rzucić okiem na Big Bena oraz Piccadilly Circus i dopiero po tym trzeba będzie paść ze zmęczenia?

Pytań przed podróżą jest cała masa i choć zakopuję się w informacjach, danych oraz mapach po uszy, wciąż wydaje mi się, że nic nie wiem. Za to z wypiekami na twarzy odkrywam takie fascynujące oczywistości, że Zatoka Tajska to część Oceanu Spokojnego, ale Morze Andamańskie to znowu Ocean Indyjski.

Te podróże po mapie są chyba nie mniej fascynujące niż te realne. To szalenie przyjemna, ale i męcząca część wyprawy, te wszystkie przygotowania, doczytywanie, oglądanie, wyszukiwanie biletów, nakreślanie trasy, wpatrywanie się w mapę. I kiedy się już tak bardzo w tym tajskim świecie zanurzę myślami, wychodzę na zewnątrz, żeby przewietrzyć głowę. Spojrzeć na Atlantyk, zobaczyć zachód słońca, taki jak ten. Fascynujące miejsca są zarówno 12 tys. kilometrów stąd, jak i za rogiem.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *