Podróż do Niemiec jako lekarstwo przeciw stereotypom

Podróż do Niemiec jako lekarstwo przeciw stereotypom

Wanda, co Niemca nie chciała, hände hoch, wąsaty pan z wielkim brzuchem i kuflem piwa, najbrzydszy język na świecie, skarpetki do sandałów – mało jest krajów na świecie, co do którego Polacy mieliby tyle uprzedzeń. Podróże do naszych zachodnich sąsiadów są najlepszym lekarstwem na te stereotypy.

Wiele lat temu, zanim jeszcze zamieszkałam na Wyspach Kanaryjskich i zabrałam się za naukę niemieckiego, spotkałam w Krakowie Niemca, który notabene świetnie mówił po polsku, w Polsce mieszkał i był wielkim fanem naszego kraju. I tak, gdy w którymś z krakowskich barów toczyliśmy sobie miłą pogawędkę, chciałam podzielić się z nim, co potrafię powiedzieć w jego języku. Przewertowałam w głowie wszystkie zwroty i słowa, które gdzieś tam wpadły mi w ucho, po czym szybko ugryzłam się w język. Jedyne bowiem, co znalazłam w swoich zwojach mózgowych, to wyuczone z Hansa Klossa i Czterech pancernych komendy w stylu: halt! Do różnych tam ręce do góry i polnische Schweine musiałabym jeszcze dodać hasło z bramy wejściowej obozu w Auschwitz. Przeskanowałam jeszcze na szybko wiedzę o Niemczech przekazaną mi podczas mej edukacji i poza zjazdem gnieźnieńskim nie znalazłam nic sympatycznego.

Owszem, historia polsko-niemiecka jest trudna, nie ma po co temu zaprzeczać, doskonale to wiem. Ale smutno mi się zrobiło, że podczas tej rozmowy w knajpie przed laty nic poza tym nie potrafiłam powiedzieć. Sporo teraz podróżuję po Niemczech, dowiaduję się, poznaję ludzi, leczę się z tej ignorancji oraz niewiedzy. I obalam jeden pod drugim stereotypy, te wywodzące się z historii jak i współczesne, że Niemcy to nudni, sztywni, że zawsze są na czas, że wszystko muszą mieć od linijki, że luzu i fantazji to u nich za grosz, że w sumie zdolni z tą swoją produkcją samochodów, ale frajerzy, bo oddali kraj Turkom i innym imigrantom.

Frankfurt nad Menem. Centrum finansowe i miejsce relaksu.

Spaceruję po dzielnicy Kreuzberg w Berlinie, Ehrenfeld w Kolonii i obserwuję artystyczną, alternatywną, hipisowską atmosferę tych miejsc. Rozmawiam z ludźmi, którzy okazują się być mili i sympatyczni, nie mają w sobie nic z tego stereotypu sztywniaka i bynajmniej nie patrzą na Polaków z góry. Są przyjaźni i pomocni wobec imigrantów, choć to nie znaczy, że bezkrytycznie patrzą na politykę rządu względem przybyłych. To ciekawe obserwować, jak tworzą lokalne wspólnoty, jak działają i tworzą swoje dzielnice.

Oglądam te różne oblicza Niemiec, Niemcy nowoczesne, centra biznesu, drapacze chmur, fabryki samochodów, Niemcy artystyczne, alternatywne, na przekór konsumpcjonizmowi, Niemcy lokalne, wypiekające swój ekologiczny chleb w małych gospodarstwach, warzące piwo i pielęgnujące winorośl przy granicy z Francją, Niemcy na rowerze, na pikniku nad rzeką, Niemcy poruszeni, kiedy opowiadają mi, że podczas podróży do Polski odwiedzili Auschwitz. Nie jest to oczywiście kraj bez skaz, ot, jeden z wielu, który ma także swoje problemy do rozwiązania. I który jest realnym, żywym, wielowymiarowym miejscem a nie zlepkiem zasłyszanych gdzieś frazesów.

Cudownie jest tak się uwalniać od stereotypów. I tylko te skarpetki do sandałów znajdują potwierdzenie w rzeczywistości. Estetyczna maskara.


4 thoughts on “Podróż do Niemiec jako lekarstwo przeciw stereotypom

  1. Mieszkam w Niemczech od 3 lat, więc „musiałam przełamywać stereotypy”. Nie było mi trudno, bo Niemcy to normalni, kulturalni i sympatyczni ludzie o trochę innej kulturze, ale przecież to nie ich wina 😉

    1. Mnie na przykład zaskoczyło, że wszyscy są szalenie mili. Niestety ten stereotyp o sztywniakach tkwił mi w głowie. I jeszcze zaskoczyło mnie, że w Kolonii ludzie są wyluzowani niczym w Hiszpanii. Upadł kolejny stereotyp, że to zestresowany i wiecznie zapracowany naród.

  2. Skarpetki do sandałów tylko estetycznie są małą katastrofą, większa się przydarza, kiedy po całym dniu biegania w sandałkach bez skarpetek w końcu się je zdejmie. Wtedy nie ma przebacz:-) Mój mężczyzna jest fanem skarpetek do sandałów i jestem mu za to głęboko wdzięczna ( nie jest Niemcem tak dla ścisłości) Pozdrawiam serdecznie z też gorącej Polski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *