Patrz! Krowy!

Patrz! Krowy!

Za dziwnymi rzeczami tęskni ktoś, kto mieszka za granicą. Oczywiście wszystko zależy od miejsca, czego w nim akurat brakuje. Ale i tak te tęsknoty przychodzą niepostrzeżenie i napadają znienacka.

Oczywiście jeśli ktoś tak jak ja przeprowadza się na Wyspy Kanaryjskie, zaczyna od nieskończonego, niebotycznego i nieustającego zachwytu. Wszystko jest piękne, jest ocean, świeci słońce, po prostu raj. Polska zostaje gdzieś zimna, ze swoją brzydką pogodą, ze skrzywionymi od narzekania ludźmi, z reformą systemu podatkowego i dziurawymi drogami, których nikt nie potrafi załatać.

Gdzieś po pół roku albo i więcej, gdy siedzisz sobie wygodnie na sofie w swoim mieszkaniu z widokiem na ocean, przychodzi pierwszy spazm. Kulinarny. Zupa grzybowa, co ja bym wtedy oddała za zupę grzybową, taką z łazankami, od babci albo ze świątecznego stołu. W tym momencie nie liczy się nic, ten ocean, sofa, nieważne, że tego dnia jadłam fantastyczne krewetki w czosnku zatopione w najlepszej hiszpańskiej oliwie. Zupa grzybowa nie ma sobie równych na całej kuli ziemskiej, w całej galaktyce. Tęsknota kulinarna wybucha gwałtownie i zaraz za zupą grzybową nagle maszerują ci przed oczami gołąbki, żurek, botwinka i łazanki z kapustą.

Tęsknota kulinarna nie wybiera, dotyka wszystkich. I gdy w jednym ze sklepów w Playa Honda na Lanzarote znienacka pojawia się prawdziwe wedlowskie Ptasie Mleczko, wieść rozchodzi się wśród Polaków niczym błyskawica. Była też taka polska szyneczka, palce lizać. A w Lidlu czasami bywało Tyskie, no i to już było prawdziwe święto. Takie Tyskie trzymało się jak relikwię i wypijało uroczyście na plaży. Przy tym obowiązkowe zdjęcie tak, żeby było etykietę widać i to zdjęcie buch, na facebooka. Z odpowiednim komentarzem typu „polskie piwo na Lanzarote, tyle szczęścia naraz!!!” A na niedawnej imprezie Polaków okazało się, że gospodyni ma w lodówce najprawdziwszą Gorzką Żołądkową. Teraz mieszkam na Fuerteventurze i tu w sklepach nie ma nic polskiego.

Po roku mniej więcej pojawiła się niezwykle ostro i gwałtownie tęsknota za krajobrazem. Za miejscami i jeszcze bardziej za związanymi z nimi obrazami, zapachami, wrażeniami. I tak wracam sobie, nie pamiętam skąd, i tuż przed wejściem do kompleksu, w którym mieszkałam, tak całym ciałem, fizycznie, aż do bólu zatęskniłam za szumem liści na wietrze. Lanzarote jest sucha, wulkaniczna i pustynna, po prostu nie ma tu drzew. Oczywiście, szumią palmy na wietrze, ale ucha się nie da oszukać. To nie jest ten sam szum! Ten brakujący dźwięk męczył mnie jakiś czas, aż pojechałam do Sewilli. I tam zamiast podziwiać hiszpańską architekturę albo pokazy flamenco, poszłam do parku, wyłożyłam się na ławce i gapiłam na korony drzew. Ile ich tam było i jak one szumiały.

Na wyspach, na których deszcz jest rzadkością, tęskni się też za deszczem. I za zapachem po deszczu. Dzisiaj na przykład był bardzo fajny dzień. Popijałam między innymi świeże soki owocowe w knajpie przy samym oceanie i byłam na wycieczce w wiosce Vallebron, w miejscu, do którego nie docierają turyści. I po takim dniu wraca się do domu, kładzie patelnię na kuchence, wrzuca na tę patelnię warzywa, ot codziennie czynności, i wtedy nachodzi tęsknota za… listopadowym deszczem. Takim deszczem wieczornym, kiedy jest już ciemno.

Albo to najbardziej niesamowite wydarzenie dzisiejszego dnia. Kiedy już po wyciecze wracaliśmy do domów, Francuzka Marion zatrzymała nagle samochód pośrodku Vallebron i mówi z przejęciem: Patrz! Krowy!

Chwilę to zajęło zanim je dostrzegłam i naprawdę tam były. Prawdziwe. Takie w ciapki. Krowy na Fuerteventurze, gdzie nie ma trawy i nic nie rośnie, są niczym niedźwiedzie polarne spacerujące na Mazowszu. Zaraz więc stwierdziłyśmy, że jedziemy tam, do tych krów, musimy je zobaczyć, za uchem podrapać i naturalnie zrobić im zdjęcie. Okazało się niestety, że gospodarstwo było zagrodzone i nie dało się dotrzeć blisko. I tak sobie pomyślałam, i rzekłam do Marion:

– Nigdy w życiu nie przypuszczałam, że taki emocjonujący będzie dla mnie widok krów.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *