Niech się pocałują

Niech się pocałują

Na początku minionego weekendu wybuchła panika bankowa. Kanaroniemiec, jak i masa innych osób w całej Hiszpanii, biegał po placówkach, zakładał nowe konta i robił przelewy. – Uff, ale stresujący dzień. Tak od rana – rzucił mi zdyszany w piątkowe wczesne popołudnie, gdy ja spokojnie siedziałam nad kawą. – Ale o co chodzi? Po co tak biegasz? I dokąd? – spojrzałam leniwie znad tej kawy. W tym momencie nastąpił szereg wyjaśnień. Że bank, w którym ma konto i na którym to…

Read More Read More


Dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba

Dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba

Wystarczyło kilka dni i okazało się, że stałam się nagle mieszkańcem kraju wstrząsanego podziałami, protestami, gdzie policja bije manifestantów. A jeszcze ze dwa tygodnie temu wydawało się, że to kraj w miarę spokojny, owszem borykający się ze swoimi problemami, ale problemy te są właściwie typowe dla państw w Europie we wczesnych dekadach XXI wieku. A tu nagle wybuchło. Choć zapewne to nie stało się tak nagle, jak nam się wydaje. Przecież, jak donosi prasa, katalońskie władze już od dłuższego czasu…

Read More Read More


Pożar na Gran Canarii

Pożar na Gran Canarii

Na doniesienia medialne o różnych klęskach żywiołowych, na przykład o pożarach w Stanach Zjednoczonych zawsze patrzę z zaciekawieniem i żalem, ale poza tym – trzeba przyznać – bez większych emocji. Dzienniki telewizyjne wrzucają te pożary już po tym, jak zrelacjonują wszystkie zawirowania polityczne, zbrodnie i lokalne wypadki samochodowe. Ot, jako taką ciekawostkę, ogień, kilka czy kilkanaście tysięcy kilometrów stąd. Prawdziwego szoku i smutku doznaje się jednak, gdy na ekranie telewizora czy komputera pojawia się znajomy obraz, miasteczko, które się zdeptało…

Read More Read More


Taki zwyczajny wrzesień

Taki zwyczajny wrzesień

Wrzesień zasuwa z prędkością spadającej gwiazdy. Takiej, co się ją długo wypatruje, w końcu wreszcie dostrzeże, a ta leci na łeb, na szyję, że nie ma czasu się na nią napatrzeć i zaraz szybko gaśnie. Tak gdzieś między wizytą Kuzynki i Krakowianki, pracą i pojawiającymi się nowymi zadaniami oraz rzeczami do zrobienia na wczoraj, nie dostrzegam nawet, gdzie mi się ten miesiąc podział. – Pani taka jakaś blada. Na plażę to chyba nie ma czasu? – dopytywała się kilka dni…

Read More Read More


Nie jest za późno

Nie jest za późno

Zupełnie nie rozumiem tej ogólnoświatowej, ogólnoludzkiej obsesji na punkcie młodości. Tego przekonania, że tylko w wieku dwudziestu, no może dwudziestu pięciu lat człowiek jest piękny, świeży, rześki, ma ochotę, a świat stoi przed nim otworem. Tej dziwnej wiary, że zaczynać od nowa można tak maksymalnie do trzydziestki, a później tylko ciepły koc, telewizor po pracy, święty rosół i za późno na cokolwiek. Taka Marion, Francuzka, którą poznałam na Fuerteventurze. Wychowana we Francji, później długie lata spędziła w Berlinie. I była…

Read More Read More


Co zobaczyć na Gran Canarii

Co zobaczyć na Gran Canarii

Obie wizyty zbiegły się w czasie. Na początku września przyjechały niemal jednocześnie Krakowianka i Kuzynka. Krakowianka przybyła ze sporym już kanaryjskim doświadczeniem, mieszkała przecież przez kilka lat na Lanzarote, bywała na Fuerteventurze i Teneryfie, a po hiszpańsku nawija jak stary wieśniak. Kuzynka zaś to wyspiarska świeżynka, bywała w Hiszpanii na lądzie stałym, ale na wyspach jeszcze nigdy. Dla obu dziewczyn jest to pierwsze spotkanie z Gran Canarią. Wypożyczyły samochód i zwiedzają jak szalone, od rana do wieczora. Ja pracuję, nie…

Read More Read More


Koniec sierpnia. Nareszcie.

Koniec sierpnia. Nareszcie.

O, już niedługo skończy się sierpień. Jak dobrze, nareszcie – westchnęło mi się ostatnio z nieukrywaną ulgą. A zaraz za tym westchnieniem przyszła refleksja: co ta emigracja robi z człowiekiem, w głowie się przewraca, świra dostaje. Nigdy, za czasów, gdy mieszkałam w Polsce, przez myśl by mi nie przeszło pragnienie tak absurdalne, by skończył się jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku. Tymczasem mieszkam na Wyspach Kanaryjskich, tuż obok Afryki, rzut beretem do Maroka i na Saharę, i narzekam na sierpień…

Read More Read More


Rozważania z zakresu mechaniki samochodowej

Rozważania z zakresu mechaniki samochodowej

No i znowu okazało się, że życie jest nieco ironiczne i lubi zaskakiwać. Od kilku tygodni noszę się z zamiarem, by przygotować wpis o niezwykłych wulkanach w parku narodowym Timanfaya na Lanzarote. Zbieram materiały, szukam ciekawych historii dotyczących tego miejsca. I dokładnie w dniu, w którym pomyślałam – ok, to dziś, siadam i piszę – doszła do mnie wiadomość, że pracownicy centrów turystycznych na Lanzarote, muzeów, punktów widokowych itp. ogłosili strajk. Wszystkie ciekawe miejsca do zwiedzania zostały zamknięte, a turyści…

Read More Read More


Na stałe albo i nie

Na stałe albo i nie

– A Pani tutaj to już na stałe? – to zdecydowanie najtrudniejsze pytanie, jakie można mi zadać. I jest to jedno z ulubionych pytań turystów. Chodzi bowiem o to, że parę rzeczy, zdarzeń, miejsc, ludzi było już na stałe a teraz siedzę na plaży, gapię się w ocean i zastanawiam się, co się z nimi stało. Jak bardzo coś na stałe, budowane w mozole od paru lat, już za najbliższym zakrętem może się okazać boleśnie (albo i z ulgą) tymczasowe….

Read More Read More


Wakacyjny szczyt sezonu

Wakacyjny szczyt sezonu

No i mamy sierpień. W Hiszpanii to szczyt sezonu wakacyjnego. O ile w Polsce, mam wrażenie, to jednak lipiec jest epicentrum lata, a w sierpniu, choć jeszcze ciepło, wszyscy zwracają uwagę, że dzień już nieco krótszy, a zieleń na koronach drzew ciemnieje, o tyle w Hiszpanii to właśnie na ósmy miesiąc w roku przypadają zazwyczaj największe upały, a każdy, kto może, porzuca pracę i jedzie na wakacje. Nikt jeszcze nie myśli o żadnym nadchodzącym wrześniu, czy zbliżającym się roku szkolnym….

Read More Read More