Opowieści zimowe

Opowieści zimowe

Temperatura wynosi około dwadzieścia dwa, dwadzieścia trzy stopnie. Wieje dosyć mocny wiatr, ale jak się siądzie w słońcu, to i tak w momencie pali skórę. Tłumy turystów chodzą tam i z powrotem po nadmorskim deptaku w Playa del Inglés. Na Gran Canarii zima w pełni.

Bardzo dużo jest Norwegów, Szwedów i Finów. Chyba przyleciało pół Skandynawii. Już na dzień dobry, wręczając w hotelu paszporty podczas zameldowania, pytają, czy dostali nasłoneczniony balkon. I widok na słońce. I odpowiednio dużo słońca. Nieważne, że pokój wychodzi na ulicę, że nie ma widoku na ocean. I gdy wszyscy się skarżą z powodu tej, niewielkiej przecież, ulicy, Niemcy się skarżą, Anglicy się skarżą, Hiszpanie się skarżą, Polacy się skarżą, to tylko Skandynawowie nie mają czasu się skarżyć, bo siedzą na balkonie i wystawiają do słońca swoje blond głowy. A w ostatnim dniu, gdy przychodzą się wymeldować, wzdychają ciężko i mówią – wracamy do zimy, u nas jest teraz minus dwadzieścia stopni. Zwykle wtedy im odpowiadam, że ich rozumiem, bo jestem z Polski i jak pierwszy raz w życiu przyleciałam na Kanary, to był akurat listopad i po dwóch tygodniach upałów, wylądowałam w Katowicach w środku nocy prosto w pierwsze przymrozki i pierwszy szron. Ten szok pamiętam do dziś.

Tak więc rozsiedli się ci Szwedzi tłumnie na południu Gran Canarii i korzystają ze słońca, Anglicy korzystają z all inclusive, a Niemcy denerwują się z powodu spóźniających się Hiszpanów. Wszystko w przyrodzie toczy się swoim naturalnym rytmem.

Na szczęście skończyły się już święta. A święta wprawiają mieszkających tu obcokrajowców w niemałe zakłopotanie, bo jest tu ich niesłychanie dużo i nigdy nie wiadomo, kiedy wyskoczy kolejne. Budzi się człowiek pewnego dnia i myśli sobie – pójdę dzisiaj do urzędu pozałatwiać sprawy. A tu pod drzwiami urzędu, odkrywa, że zamknięte, bo to kolejny dzień świąteczny.

– Co? Znowu? – dziwi się pół Francuza, pół Żydówka.

– Witamy w Hiszpanii – odpowiadają jej tubylcy.

I nic tu dziwnego w tym, że na przykład twój gabinet dentystyczny jest zamknięty od 20 grudnia do 13 stycznia, bo personel musi sobie odpocząć. Boli cię ząb w międzyczasie? No bardzo nam przykro.

W takich to okolicznościach przyrody docierają tu czasem wieści z odległej Polski. Przede wszystkim zdjęcia styczniowych, zimowych krajobrazów z Muszyny i okolic. Jak się je ogląda, siedząc pod palmą, to rzeczywiście wywierają niezwykłe, bajkowe wrażenie. Docierają też wieści polityczne. Wydaje się, że po ostatnich wyborach, kraj pogrążył się w nagłym, a (nie)oczekiwanym wzburzeniu i ludzie – z prawa, z lewa, z centrum i spod spodu – się rozemocjonowali. Na pocieszenie mogę wam powiedzieć kochani, że w Hiszpanii po ostatnich wyborach nastroje też nienajlepsze. Po raz trzeci wygrała partia słynnego Mariano Rajoy. I podobnie, jak w Polsce, tak i tu wszyscy się dziwią, jak to możliwe, że wygrał Rajoy, skoro nikt na niego nie głosował. Teraz Hiszpanie opowiadają sobie taki dowcip:

Jak cię ktoś raz oszuka, to jego wina. Jak cię ktoś drugi raz oszuka, to twoja wina. A jak cię ktoś trzeci raz oszuka, to zagłosuj na niego, niech zostanie szefem rządu albo prezydentem.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *