Od świąt do fiesty. I tak w kółko.

Od świąt do fiesty. I tak w kółko.

To już oficjalnie koniec okresu świątecznego w Hiszpanii. Minął obchodzony uroczyście i z pompą dzień Trzech Króli, a w tym roku to właściwie nie jeden dzień, ale trzy dni. Dlaczego aż tyle?

Królewski orszak przybywa do wsi, miast i miasteczek już w wigilię święta, piątego stycznia, później szósty, czyli święto właściwe, a skoro szósty stycznia wypadł w tym roku w niedzielę, to lud pracujący dostał na otarcie łez wolne w poniedziałek siódmego. Kto przestudiował dobrze kalendarz zawczasu, to się przygotował i wiedział. Reszta wychodziła dziś na ulice zakłopotana, zadając sobie pytanie, czy to jeszcze święta czy już nie.

Co do wtorku ósmego stycznia to nikt już takich wątpliwości nie ma. Witamy zatem ten najzwyklejszy dzień powszedni. Kończą się szaleństwa zakupów i wręczania prezentów. (Ruszają szaleństwa na wyprzedażach, ale to już inna historia.) Kończą się niezliczone kolacje i kolacyjki, dosyć opalania się na plaży z czerwoną czapką Mikołaja na głowie, czas poskładać, pochować szopki, choinki i świecące lampki. I choć z pewnym smutkiem żegnam te niepełne tygodnie pracy, kiedy to horyzoncie pojawiało się jedno za drugim, kolejne święto, to z drugiej strony cieszę się, że mija już ten maraton fiest oraz celebracji.

Można się zabierać za zwykłą, prostą codzienność. Nie na długo jednak. Wkrótce czeka nas karnawał. Jak się żyje w Hiszpanii, to nie ma lekko.

A jak już się tak człowiek zmęczy świętowaniem, to może wpaść na plażę podziwiać zachód słońca.

2 thoughts on “Od świąt do fiesty. I tak w kółko.

  1. Pięknie. Taka chłodna Hiszpanię lubię. Bo jak tu się karnawalić, jeśli temperatura przekracza przyzwoite 22 stopni? Chyba, że tańczyć palcem w sandale…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *