Non filter

Non filter

Nie potrzeba żadnych filtrów, pikseli, przycinania obrazu. Żadnych kolorowych okularów, substancji zmieniających świadomość, rzewnych książek, seriali, ani innych rodzajów ucieczki od rzeczywistości. Rzeczywistość jest, jaka jest. Doskonała. Piękna. Przed naszymi oczami. Na wyciągnięcie ręki.

Zielone góry, pustynia, skały, wulkany, klify, piaszczyste plaże, kursujące między wyspami promy, filiżanki apetycznej kawy w barach na promenadzie, przystanki autobusowe z widokiem na ocean, kwitnące drzewa migdałowe, dojrzewające pomarańcze, bryza morska, która rozchlapuje się z bryzgiem o ostry brzeg, mocząc nam włosy i ubranie, porywisty wiatr. Ciche zatoczki z krystalicznie czystą wodą, czarne pola lawy, strome, wąskie, górskie ścieżki, gęsto zarośnięte wąwozy, drewniane, rzeźbione balkony, szumiące na wietrze liście palmowe, palące słońce, opuncje, słodki, miodowy rum, przesypujący się przez palce piasek. Głębokie dna kraterów, lokalne targi, prażona mąka kukurydziana, uliczni grajkowie, widok na El Teide, zrywane prosto z drzewa figi, wspinające się na skały kozy, kurz z Afryki, niewielkie porty, do których zawijają łodzie płynące z Karaibów, wyczekiwany z utęsknieniem deszcz.

Długie wędrówki po górach, godziny na plaży, unoszenie się na wodzie, rzucanie się pod fale, wieczorne spacery po piasku, zajadanie lodów, kolekcjonowanie szyszek, kamieni i muszli, łapanie promieni słonecznych na zbyt blade i wcale nieopalone ramiona. Tętniące życiem bary. Małe, lokalne knajpy bez wydrukowanego menu, ale z najlepszymi krokietami rybnymi na całej wyspie. Góra w Arucas, na którą nigdy nie możemy dotrzeć i zawsze gubimy się po drodze. Sucha, skalista Fuerteventura. Wulkaniczna Lanzarote. Zielona Gran Canaria. Górzysta Teneryfa. La Gomera. La Palma. El Hierro. Wyspy Kanaryjskie.


5 thoughts on “Non filter

  1. Jest bajecznie, czarująco, pięknie , ale jak żyć na zawsze tam będąc stąd….będąc młodą osobą .?
    Proszę mnie poprawić, ale wyspiarskie życie jest raczej dla spracowanych emerytów pragnących spokoju na ostatniej drodze życia. Młodzi ludzie, którzy się tutaj nie urodzili ,są tylko na chwilę.
    Tak to widzę.
    Dziękuję za wyczerpujące informacje .

    1. To jest też życie dla surferów, hipisów, artystów, tych, którzy nie lubią za dużo zgiełku. Ci, którzy chcą robić wielkie kariery, pojechali do Madrytu 🙂
      Pozdrawiam

  2. To nie jest kwestia wielkich karier, ale codziennego kontaktu ze światem w którym się wzrastało. Z moim miejscem na ziemi , z zapachem zmiennych pór roku z ruchem ulicznym miast , z dlugimi jesiennymi wieczorami ze spacerem wieczornym i zagladaniem mimochodem do księgarni , przekładaniem nowych jak świeże bułeczki książek potem kawa i ciacho dla rozgrzewki , bo śnieg sypie i ręce przemarzły. Za tętnìacym życiem miastem, za rozkrzyczanym kwiatami majem za naręczami pachnacego dzikiego bzu , za pięknem polskiego krajobrazu, za zapachem lasu .Za pracą i jej specyfiką
    Tego i jeszcze wiecej brakowaloby mi na Wyspach, ale tylko wtedy, kiedy zdecydowalabym się tam żyć.
    Natomiast możliwość częstego przebywania na Wyspach i swiadomośc możliwości powrotu do siebie to marzenie.
    Wyspy są jak religia i mam wrażenie, że jeżeli ktoś wyprowadza się tam na stałe to po to ,żeby nieustannie podziwiać i wielbić ich piękno jak mnich, który ma tylko jednego Pana. Życie tam ,zostawiając wszystko tu, jest moim zdaniem oddaniem siebie we władanie uroku tamtejszego świata i nieustannej czci i podziwu dla piękna natury.
    Możliwość bycia sobą , bycia kimkolwiek bez nacisku społecznego na bycie “kimś” , robienie swojego ze swiadomością niepodlegania ocenie daje wewnętrzny spkój, który jest dzisiaj tak upragniony.
    Ten spokój wewnętrzny i piękno natury to jest chyba magnes Wysp.

  3. Z biegiem lat coraz silniej zdaję sobie sprawę, że życie w Polsce kosztuje mnie coraz więcej energii. Zwłaszcza zimy. A także to, że coraz łatwiej byłoby mi zamienić wszystkie polskie lasy za jedną palmę przed domem.

    1. Ja, żyjąc w Polsce, odkryłam, że męczy mnie nie tyle sama zima, ile zima spędzona non stop w pracy. Gdy człowiek idzie do pracy, gdy jest jeszcze ciemno i wraca, gdy jest już ciemno i przez kilka miesięcy nie może tego światła słonecznego, choćby i zza chmur zobaczyć. Przecież zima spędzona na górskim stoku albo na wsi nie jest taka męcząca.
      A jeśli w głowie nieustannie kołacze się myśl, żeby zamienić polskie lasy na palmy, to czas pomyśleć, jak to zrealizować. W końcu raz się żyje 🙂
      Pozdrawiam

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *