No i po świętach

No i po świętach

Taki trochę jest mylący ten Poniedziałek Wielkanocny. W Polsce to wielkie święto a w Hiszpanii już zwykły dzień roboczy. Tutaj bowiem największe obchody, a tym samym dni wolne od pracy, przypadają na Wielki Czwartek i Piątek. I tak zupełnie przypadkiem się złożyło, że firma, w której pracuję, chciała się dostosować do reszty Europy, pomykaliśmy więc radośnie do pracy w czwartek, by dostać w zamian wolne poniedziałkowe. Trzeba się więc było zapisać do tego stylu świętowania hiszpańskiego i polskiego zarazem.

Miniony właśnie marzec upłynął mi pod znakiem nowej pracy, śledzenia wieści o kolejnych atakach zimy w Polsce i włóczeniu się po wyspie. Musi to być jakaś taka wiosenna prawidłowość, że o tej porze roku, bez względu na szerokość geograficzną, pod którą się akurat przebywa, budzi się nagle w człowieku jeszcze większa ochota, by przebywać na zewnątrz. W pięknych okolicznościach przyrody. Przyglądać się światu, który zabiera się akurat za tę całą swoją żmudną robotę pączkowania, rozkwitania, przepoczwarzania.

Choć akurat tu na Wyspach Kanaryjskich wiosna w przyrodzie jest czasem wysychania. Zieleń, która eksplodowała jak szalona po kilku zimowych deszczach, powoli ustępuje już wypalonej słońcem żółci. Żeby jednak nie było, że tutejsza wiosna to tylko czas dekadencji, trzeba podkreślić, że można się także przypatrzeć rozwijającym się roślinom, na przykład migdałom. Dojrzewają właśnie spokojnie na drzewach rosnących po górach Gran Canarii.

Marzec był to więc dobry miesiąc, by ruszyć się to tu, to tam, napaść oczy zieloną trawą. I pięknymi widokami. A święta są też idealną chwilą, by się zatrzymać, znieruchomieć, zapatrzyć. Najlepiej wygrzewając się przy tym w słońcu.

Jeśli więc nie zdążyliście jeszcze wybrać się w jakieś piękne miejsce i wypisać się na chwilę z codzienności, spróbujcie teraz. Wiosną, bo przecież w końcu i do Polski przyjdzie, choć coś się w tym roku ślimaczy.

Skłamałabym jednak, mówiąc, że ten marzec i nadchodząca wiosna były tylko czasem relaksu. Zaczęłam bowiem nową pracę i to w całkowicie nowej dla mnie branży, obsłudze statków i handlu morskim. Póki co studiuję więc wytrwale, jakie są rodzaje statków, na których transportuje się towary, ile mniej więcej czasu zajmie by dopłynąć z Ameryki Południowej na Wyspy Kanaryjskie, jak wygląda port w Las Palmas. Gdyby mi kiedyś ktoś powiedział, że będę się zajmować taką tematyką, dyskretnie popukałabym się w czoło. Choć muszę przyznać, że całkiem jest to wciągające. Zatem jeśli macie wolną chwilę, zajrzyjcie sobie na tę stronę internetową. Można na niej śledzić ruch statków na całym świecie. I zdać sobie sprawę, że jest ich aż tyle. Aż tyle. Ot, taka miła rozrywka na poświąteczną rzeczywistość.


8 thoughts on “No i po świętach

  1. Gratulacje z okazji nowej pracy!!
    Powodzenia!
    Ta strona ze statkami niesamowicie wyglada:) niby ma sie swiadomosc, ze jest tak duzo, a jednak szok:)

  2. Powodzenia w nowej pracy!!!
    Nowości zawsze odświeżają umysł, nadają nowej energii i rozpędu – wiosna do dobry czas na zmiany 🙂
    Super stronka ze statkami! Ale tego pływaaaa!!!! :o)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *