Niech żyją paszporty i samoloty

Niech żyją paszporty i samoloty

Kliknę parę razy, trwa to kilka minut i już. Bilety na samolot kupione. Mogę podróżować, gdzie chcę, kiedy chcę. Wy też możecie. Owszem, westchnie tu wielu z was, że szef, że dzieci, że rata za dom, że silnik w aucie do wymiany, że to skomplikowane, że to nie takie proste. Racja, pewnie, że nie takie proste. Ale jeśli chcecie, możecie z tymi przeszkodami się uporać.

To niesamowite. W ciągu pięciu minut kupuję bilety na samolot, a urodziłam się w kraju, w którym trwał akurat stan wojenny i o podróżach za granicę myślało się w kategoriach ucieczki a nie relaksujących wakacji. Jeszcze trzydzieści lat temu podróż na Wyspy Kanaryjskie wydawała się przeciętnemu Polakowi abstrakcyjna niczym wyprawa na Księżyc, a teraz polskie zastępy opalają się na plażach Fuerteventury i spacerują po deptakach Gran Canarii. Moi rodzice głowili się, jakby tu przeżyć z tymi porcjami żywności na kartki, a ja głowię się, jakby tu polecieć nie tylko do Polski i Gruzji, ale jeszcze wyskoczyć na Kubę, i w weekend na Teneryfę, i do Barcelony, i jeszcze… Moja babcia pierwszy raz zobaczyła morze, gdy była po pięćdziesiątce, moi rodzice po trzydziestce, ja, gdy miałam siedem lat. Moja babcia marzyła o nowych butach, ja o nowych kontynentach.

Ściskam w ręku paszport, wsiadam do samolotu i kolekcjonuję. Kolekcjonuję zachody słońca nad oceanem, rzymski upał przy Fontana di Trevi, widoki z szosy transfogaraskiej w Rumunii, smak piwa Baltas na promie z Tallina do Helsinek, zimno z beskidzkich styczniowych wiosek i wyciągów narciarskich, marokańskie gwiaździste niebo, berlińskie ulice.

Jeżdżę, patrzę, oglądam, poznaję i wiem, że to ciągle jeszcze przywilej nielicznych. Że jestem w mniejszości. Że to luksus, niczym z mojej strony niezasłużony, iż mój kraj w ciągu tych trzydziestu lat zmienił zdanie i zamiast wysyłać mnie na wojnę, wręczył mi paszport. I tę wolność, z którą mogę zrobić, co chcę. I ciągle jeszcze nie mogę się temu nadziwić, nie umiem nad tym przejść do porządku dziennego.

Jadę więc w kolejną podróż. We wrześniu opuszczam kanaryjską bazę, będę pisać do was z Polski i Gruzji.


3 thoughts on “Niech żyją paszporty i samoloty

  1. Bardzo wiele rzeczy się zmienia. Szybko. Zanim się człowiek obejrzy pewne rzeczy wyglądają już zupełnie inaczej niż jeszcze 10 lat temu…

    Miłych przygód i podróżowania.

    Pozdrawiam
    Sandra

    P.S ale wrócisz? 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *