Nie umiem parkować i nikogo to nie obchodzi

Nie umiem parkować i nikogo to nie obchodzi

Rozmawiałam dzisiaj przez telefon ze znajomym Polakiem, który mieszka na południu Fuerteventury. Tak się lubimy, więc mówił do mnie takim ciepłym i serdecznym tonem głosu. Coś tam sobie opowiadamy, a tu nagle on w ryk:

– Ty ch……(hultaju)! Co mi tu zajeżdżasz!!!!! X#@*&^%***%!!!!!!!!!!

I znowu do mnie, na powrót tym miłym tonem:

– Wiesz co, nie mogę teraz rozmawiać, bo prowadzę.

Pomyślałam sobie wtedy – oj, gdybyś Ty wiedział…, bo ja właśnie wysiadłam z samochodu, którego nie umiałam zaparkować. Właśnie dopiero co parkowałam przez minutę albo dwie, albo może i dłużej, i ci, co za mną jechali, musieli się zatrzymać i poczekać. A potem przeciskali się z lewej strony, a ja parkowałam dalej. Ktoś spacerował z psem, ludzie w knajpie obok pili sobie spokojnie kawę, a ja w przód i w tył, jakby się tu pomiędzy te dwa auta wcisnąć. Siódme poty wystąpiły mi na czoło, silnik wyrczał jak szalony, bo z wrażenia za mocno gazowałam na wciśniętym sprzęgle.

I co? I nic. Nikt na mnie nie nakrzyczał, że jestem głupia baba, blondynka, że wjeżdżam, zajeżdżam, podjeżdżam. Nikt na mnie nie zatrąbił, nie pukał się w czoło, ani jednej obelgi, przysięgam, ani pół. Ja tu parkuję jak głupia, myślę sobie – ale dałam przedstawienie. I nikogo to nie obeszło.

To jedna z najpiękniejszych cech mieszkańców tego archipelagu – nieważne, jakiej są narodowości, bo wszystkim się z czasem udziela – ich po prostu nie obchodzi. Nie obchodzi, że beznadziejnie parkujesz, że jesteś starą panną z kotem, gejem, hipisem z brudnymi włosami, że nie masz żelazka, ani nowego iPhone’a. Na wieczorną kolację możesz włożyć smoking albo przyleźć w szarawarach i klapkach, i też będzie dobrze. Na jednej plaży obok siebie siedzą naturyści i rodzina muzułmanów, kobiety okutane od stóp do głów. Możesz być mężczyzną w spodniach rurkach, a będąc matką, możesz karmić publicznie piersią. I nikt się na nikogo nie oburza, i wszyscy są w dobrych humorach. I nikt się na nikogo nie gapi, bo wszyscy są zajęci byciem w dobrym humorze. I to jest cudowne.

PS. To wcale nie jest fajne, jak człowiek nie umie parkować! Gdy wam zatarasuję drogę, to nie robię tego z premedytacją. Jeśli będziecie tu akurat na wakacjach, proszę na mnie nie trąbić. A jeśli umiecie udzielić lekcji parkowania, dajcie znać.


6 thoughts on “Nie umiem parkować i nikogo to nie obchodzi

  1. Ten Polak to Cię jeździć uczył, ale faktycznie, parkowania chyba nie przerabialiśmy.
    P.S. Tamtemu się należało!

  2. Trzeba wrócić do lekcji parkowania 🙂

    To mnie zawsze tutaj zaskakuje… Po pierwsze przepuszczanie na pasach, czasami przechodzę na drugą stronę mimo, że nie zamierzałam 😛 ale samochody się zatrzymują zanim się podejdzie do przejścia i czasami mi głupio po prostu nie przejść jak już się zatrzymali 😛

    A dwa właśnie stoicki spokój… ostatnio się straszliwie zblokowałam w parkingu podziemnym (swoją droga co oni mają z tymi pioruńskimi filarami? Co dwa miejsca… Masakra 😛 tj pewnie to jest podyktowane jakąś ważną rzeczą np, że to wyspa ale nieważne 🙂 Przerysowałabym się przez pół auta. Pan z samochodu naprzeciwko wysiadł, ja się skuliłam czekając na (jakby to w PL było stek wyzwisk od głupich bab itd) a Pan ze stoickim spokojem pomógł mi się odblokować, zaparkować na koniec uśmiech i już… 😀 Ewidentnie nie trafiłam na Polaka 😛

    Pozdrawiam 🙂

  3. Nie przejmuje sie, ja po paru latach w Hiszpanii, poczawszy od parkowania do tylu do przodu, podobnie jak opisujesz, doszlam do perfekcji, pach … i koperta na raz 🙂
    da sie, mimo ze baba jestem 🙂
    i teraz nawet to lubie 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *