Nam tu nie wolno wody pić

Nam tu nie wolno wody pić

Teoretycznie, na papierze, w ciągu dnia animatorzy mieli prawo do dwu- czy trzygodzinnej przerwy w ciągu dnia. W praktyce było jednak na odwrót. Pracowało się non stop, bez jakiejkolwiek przerwy. Rano śniadanie, potem zebranie grupy z rozdzieleniem zadań. Z zebrania prosto nad baseny, krążyć wśród leżaków i wypytywać gości hotelowych jak się dzisiaj mają. Później aerobik w basenie, gra o koktajl, obiad, zebranie, popołudniowe bingo, tzw. splash dance, czyli podrygiwanie w basenie, później próby do nocnych przedstawień, sprint do bungalowów, gdzie nocowaliśmy, by w ciągu pół godziny wziąć krótki prysznic i przebrać się w strój wieczorowy, czyli koszulkę polo. Generalnie po całym dniu mało kto miał siłę doczołgać się pod prysznic, a jak ktoś miał siłę to nie zdążył, bo akurat prysznic był zajęty. Mało kto miał też zacięcie by codziennie prać swą koszulkę polo i mieć ją zawsze świeżą i pachnącą, trzeba więc było co najwyżej tak się oporządzić by usunąć największe plamy i jakoś nie wonieć najgorzej. Przebrani ruszali z powrotem do hotelu na tzw. show czyli wieczorne przedstawienie. Czasu na kolację zazwyczaj nie było.

Ja, jako że dopiero co zaczęłam pracę, nie brałam udziału w występach na scenie, moim zadaniem było zaś Public Relations czyli łażenie od jednych gości do drugich i pytanie ich, jak się dziś wieczorem czują. W międzyczasie trzeba było stać i się uśmiechać, i swoją postawą prezentować wszystkim, że życie jest cudowne. I generalnie jest cudowne tylko, że po całym dniu cholernie bolą nogi, więc przysiadałam sobie to tu, to tam. Raz zobaczyła mnie Druga Polka i przybiegła oburzona.

– Co ty robisz! Nie wolno nam siadać! Jak cię Włoski Szef zobaczy! – ostrzegła mnie jak tylko Polka może ostrzec Polkę. Generalnie Druga Polka zawsze znalazła się obok, gdy przekraczałam zasady panujące w teamie, czyli grupie, i potrzebna mi była reprymenda. Gdy podczas wieczornych przedstawień poprosiłam w barze o szklankę wody, zaraz przybiegła.

– Co ty robisz! Nam stąd nie wolno brać wody. Tylko Zastępca Szefa może! – wtajemniczała mnie w reguły animacyjnego życia.

Koniec końców, gdy potrzebowałam chwili samotności, szłam do… toalety. Te czterogwiazdkowe hotelowe są czyste i zadbane, całkiem sympatyczne miejsce. Tam można spokojnie opuścić klapę, rozsiąść się wygodnie i rozkoszować chwilą dla siebie. Tam też dopada człowieka narastające poczucie absurdu, wzrastające tym bardziej jak sobie człowiek policzy, ile zarabia na godzinę.
Wieczorne przedstawienie kończyło się koło północy albo pierwszej, później były jeszcze tańce z turystami, potem klasyczne Public Relations, czyli pytanie gości hotelowych jak się dzisiaj czują. A jak już turyści sobie poszli, było zebranie, tak koło pierwszej, drugiej w nocy. Na zebraniu Włoski Szef podejmował takie ważkie tematy jak, czemu niebieski pisak leży w przegródce na zielone pisaki i kto ustawiał krzesła za sceną. I to była burza mózgów.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *