Mucha mierda, czyli powodzenia po hiszpańsku

Mucha mierda, czyli powodzenia po hiszpańsku

Nauczycielka Tańca razem z kilkoma dziewczynami z grupy bellydancerek występuje dziś w jednym z najbardziej znanych i prestiżowych teatrów Gran Canarii. Nauczycielka przez całe swoje artystyczne życie marzyła o tym by tam zatańczyć. Dzisiejszy dzień jest więc pełen emocji i stresu. Dziewczyny, żeby się wspierać, wysyłają na czacie życzenia dla występujących. Życzenia, jak to w Hiszpanii, pełne są uścisków, oklasków, buziaczków i zapewnień, że wszyscy są super.

Mucha mierda – pisze jedna z tancerek, dołączając pięć tysięcy ikon z całuskami. O ho, myślę sobie, pewnie biedna walczy ze słownikiem w telefonie i wskoczyła jej ta fraza przez przypadek. A wstydzić się powinna, bo dosłownie znaczy to dużo gów…a. Musiała się zarumienić, przeczytawszy, co wpisała i zaraz będzie przepraszać. Nie przeprasza, nie przeprasza, hm, czemu nie przeprasza? I dlaczego kolejne też wysyłają tę samą frazę? Czy ja też powinnam wysłać?

Okazuje się bowiem, że w taki sposób życzy się komuś powodzenia. Według jednej z teorii, zwracać się tak należy przede wszystkim do artystów przed występami. Zwyczaj ten ma sięgać XVI i XVII wieku, złotej epoki teatru, kiedy to bogaci przybywali na przedstawienia karocami – co normalne w tamtym czasie – ciągniętymi przez konie. Im większym powodzeniem cieszyła się sztuka, tym więcej koni czekało przed wejściem i tym więcej było końskiego łajna. Tuż przed występem artyści mieli zaglądać przed drzwi teatru, by sprawdzić czy było bardzo brudno. Jeśli tak, oznaczało to, że tego dnia aktorzy zarobią więcej pieniędzy. W tamtych czasach nie płacono bowiem za wstęp do teatru i publiczność po spektaklu rzucała monety na scenę. Im więcej bogaczy wśród widzów, tym więcej pieniędzy zarabiali twórcy.

Jest też wyjaśnienie, według którego artyści średniowiecznych teatrów wędrownych zgadywali, czy w danym miasteczku odbywa się akurat lokalne święto albo targ, oceniając ilość odchodów przed bramą miasta. Aktorskie zespoły, spotykając się po drodze, życzyły sobie by przy przed następną wioską było dużo końskiego łajna. Miało to zwiastować dużo ludzi, a zatem duże zarobki.

Powinnam wam więc życzyć mucha mierda? Hm, może lepiej nie. Pozostanę przy naszym polskim, swojskim: powodzenia!


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *