Miłości i makaronu

Miłości i makaronu

Obchodzić czy nie obchodzić? Świętować? Przyznam się, że jednak jako święto miłości i zakochanych bardziej mi się widzi nasza swojska, rodzima noc świętojańska. Plecenie wianków i szukanie kwiatu paproci. My tu na Wyspach Kanaryjskich i tak mamy pod tym względem nieco lepiej, możemy sobie i w lutym ganiać całą noc po lesie, sprawdzając podszycie i runo. Z powodów klimatycznych nie jesteśmy skazani tylko na lutową przymarzniętą różę z kwiaciarni oraz mocno nażelowane włosy. To znaczy, my, Polacy z Gran Canarii, Teneryfy, La Gomery i La Palmy. Na Lanzarote i Fuerteventurze sprawa się komplikuje, bo tam lasu nie ma. Zawsze można by się wybrać na poszukiwanie tego kwiatu paproci na plaży, uważając, by po drodze nie pomylić go z kaktusami.

W kwestii świętowania lub nie czternastego lutego, całą sprawę komplikuje też fakt, że św. Walenty jest nie tylko patronem zakochanych, ale także i chorych psychicznie. Choć właściwie między jednym a drugim nie ma pewnie aż tak wielkiej różnicy.

Dumamy zatem i dumamy, czy to święto miłości czy komercyjnego kiczu, może coś wydumamy przed wieczorem, żeby razie czego zdążyć jakiegoś kwiatka kupić albo coś. A wam, gdziekolwiek jesteście, w Polsce, na Wyspach Kanaryjskich, w Australii czy Honolulu, cokolwiek zdecydowaliście, świętować dziś albo nie, życzymy, żeby na was zawsze czekał świeżo przygotowany makaron i rolada. Przygotowany z takim uczuciem.

 


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *