Krótka pochwała picia kawy w różnych dziwnych miejscach

Krótka pochwała picia kawy w różnych dziwnych miejscach

Uwielbiam góry i ocean. Smak kawy pitej w przeróżnych barach i kawiarniach, z widokiem na ocean i na miejski deszcz, na rynki małych miasteczek i dużych miast, rogi, zaułki, zakamarki. Kocham przelotne rozmowy z nieznajomymi różnych narodowości i ras, i długie dyskusje z ludźmi bliskimi, od serca, z przyjaciółmi od lat. Ubóstwiam długie spacery i krótkie przechadzki, podróże, dźwięk motoru silnika, przestronne hale lotniska, taśmy z przewalającymi się walizkami i tobołkami, gdy wypatruję, która jest moja. I tę kawę, czasem o – nie łudźmy się – nienajlepszym smaku, ale pitą w tak różnych miejscach, z różnymi i zawsze fascynującymi ludźmi albo i w samotności. I to właśnie te miejsca, i ci ludzie sprawiają, że życie ma smak, dodają tej lurze z baru lub temu wykwintnemu cappuccino niebywałych przypraw. Słońce rozgrzewa skórę albo też powietrze mrozi dłonie, znad kubka, filiżanki, szklanki unosi się wonny aromat, naprzeciw ciebie z tym samym kubkiem lub filiżanką siedzą jakieś niebieskie, zielone, a może brązowe oczy. Znowu przejechaliśmy setki kilometrów, a może jesteś pod domem, tuż za rogiem i czujesz nagle, że łapiesz życie w pełni, chwytasz jego esencję, rdzeń, sedno i przeżywasz je na sto procent.


5 thoughts on “Krótka pochwała picia kawy w różnych dziwnych miejscach

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *