Kanaryjskie góry

Kanaryjskie góry

Nie wiedzieć czemu, ciągle jeszcze pokutuje przekonanie, że Wyspy Kanaryjskie to tylko i wyłącznie plaże, baseny oraz wczasy all inclusive i drink z palemką. Jest to oczywiście częściowo prawda, bo i pięknych plaż, i basenów, i palemek nie brakuje, ale postrzeganie archipelagu przez ten pryzmat mocno zniekształca obraz. Wyspy Kanaryjskie to bowiem także niesamowite i fantastyczne góry oraz wulkany, po których można chodzić długimi godzinami, dniami i miesiącami. Interesuje was trekking, nordic walking, piesze wędrówki albo zwykłe szwędanie i pałętanie się? Przyjeżdżajcie.

Weźmy taką, pierwszą z brzegu, patrząc od wschodu, Lanzarote. Wulkaniczne wybuchy stworzyły wyspę o niezwykle fantazyjnym ukształtowaniu terenu (gdybyśmy nie wiedzieli, że to wulkany, myślelibyśmy, że to jakiś pijany, ekscentryczny artysta). W północnej części wyspy zdecydowanie króluje wulkan La Corona. Łatwo dostępny nawet dla niezaprawionego w boju piechura, na krawędź krateru można dotrzeć z wioski o wdzięcznej nazwie Yé. Spragnieni górskich widoków muszą koniecznie zobaczyć klif Risco de Famara, pochodzić po okolicach miasteczka Haría i oczywiście odwiedzić Park Narodowy Timanfaya. Choć nie polecam nikomu wybierać się na spacer po Timanfaya, zwiedza się go autobusem i samozwańcza wyprawa po terenie ściśle chronionym kosztować będzie spory mandat. Za to można bez przeszkód wybrać się na wulkan na południu wyspy zwany Montaña Roja. Wulkaniczna Lanzarote prezentuje oczom wędrowców widoki zgoła inne niż swojskie, dajmy na to, Beskidy. Pola lawy, wulkaniczny pejzaż, kratery.

Przypominające pustynię wydmy, suche, skaliste puste przestrzenie, czerwono-rdzawa ziemia niczym południowe Maroko, wulkany, starsze niż na Lanzarote i mocniej nadgryzione przez ząb czasu – takie atrakcje czekają na Fuerteventurze. Najwyższy szczyt, Pico de la Zarza, 807 m n.p.m., ze stokiem łagodnie opadającym na wschodnie wybrzeże i ostrym, stromym klifem po zachodniej stronie, jest obowiązkowy dla wszystkich miłośników trekkingu. Byle nie w sierpniowy upalny dzień, bo uschną w słońcu na wiór, zanim dotrą do szczytu. Ale zimą, wiosną, jesienią jak najbardziej. Spektakularne widoki zapewnione. Nie będę ich opisywać, bo opisać się nie da.

Gran Canaria jest w większości pokryta górami. A te, do wyboru, do koloru, suche i skaliste na południu z rosnącymi tu i ówdzie kaktusami, aż po zielone i zalesione w północnej części z królującą tu dumnie sosną kanaryjską. To jest istny raj dla piechurów z siecią dobrze oznaczonych tras pieszych. Wśród punktów najbardziej znanych jest słynne Roque Nublo, czyli 80-metrowa skała w górach (w sumie góra wraz z stojącą na niej skałą liczą sobie 1813 m n.p.m). Widać stąd jak na dłoni część Gran Canarii oraz Teneryfę z wulkanem El Teide. Kolejną znaną skałą Gran Canarii jest Roque Bentayga. Wielbiciele lasów powinni zajrzeć do Tamadaba w północno-zachodniej części wyspy. Warto też dotrzeć na najwyższy szczyt Gran Canarii, Pico de las Nieves. Góra traci niestety nieco na swym uroku, można bowiem na nią wyjechać samochodem. Kręci się tu więc dużo turystów, docierają autobusy wycieczkowe. Widok ze szczytu jest jednak wart tego, by nie omijać Pico de las Nieves.

Mówiąc o górach Teneryfy nie sposób pominąć oczywistości, że to właśnie tu znajduje się najwyższy szczyt Hiszpanii, wulkan El Teide, wznoszący się na wysokość 3718 metrów ponad oceanem. Ale to niejedyna góra warta uwagi. By podziwiać górskie widoki, można wybrać się na wycieczkę do wioski Masca na północnym zachodzie. Na drugim końcu wyspy, tam, gdzie stolica, Santa Cruz, leżą przepiękne Góry Anaga. Nie tak wysokie, z najwyższym szczytem liczącym 1020 m n.p.m., ale niezwykle urokliwe.

La Palma, choć niewielka pod względem powierzchni, stanowi raj dla włóczęgów i miłośników trekkingu ze swoimi trasami liczącymi, bagatela, tysiąc kilometrów. Kratery wulkanów, sosny kanaryjskie, lasy laurowe, drzewa smocze, najwyższy szczyt Roque de los Muchachos ze słynnym na cały świat obserwatorium astronomicznym. Tzw. turysta plecakowy będzie się tu czuł wspaniale. Położona po sąsiedzku La Gomera ze swoim lasem laurowym, głębokimi wąwozami, górami to kolejna wyspa dla piechurów.

Mam nadzieję, że dosyć szybko i raz na zawsze rozprawimy się z mitem Wysp Kanaryjskich jako archipelagu plaż, opalania się na słońcu i niczego więcej. Ci, którym marzą się wędrówki z plecakiem, też powinni odwiedzić wyspy. Jedynym minusem jest to, że biwakowanie i rozkładanie namiotów, gdzie nam się akurat spodoba, jest oficjalnie zabronione. Trzeba więc zadbać zawczasu o nocleg, znaleźć pole namiotowe albo zarezerwować pokój w wiejskim pensjonacie. Niektórzy próbują biwakować na dziko, ale ta przyjemność, jeśli nas złapią na gorącym uczynku, co się zdarza, gdy wpadną strażnicy z niespodziewaną wizytą, może kosztować nawet czterysta euro. Nie wolno też absolutnie rozpalać ognisk. Jest to ściśle przestrzegane, bo już nieraz niefrasobliwi turyści czy tubylcy przez nieuwagę wywoływali pożar na pół wyspy. Uporawszy się z kwestią noclegu i po przeboleniu, że tym razem pieczonych ziemniaków z ogniska nie będzie, można wyruszać w trasę. Po Wyspach Kanaryjskich.

Kwitnące, wiosenne góry Gran Canarii. Ta charakterystyczna skała z lewej strony to Roque Bentayga.

9 thoughts on “Kanaryjskie góry

  1. Hej!
    Jak z dostępnością pól namiotowych/ schronisk w rejonach górskich?
    Którą wyspę polecałabyś na kilkudniowy trekking od schroniska do schroniska z plecakiem, po w miarę możliwości niezadeptanych terenach?

    1. Nie ma schronisk tak, jak je znamy z Europy. Są wiejskie pensjonaty, tzw. “casas rurales”. Pól namiotowych nie ma za dużo, ale da się znaleźć. Praktycznie każda wyspa ma coś ciekawego, do łażenia z plecakiem najlepiej Gran Canaria, Teneryfa, La Palma, La Gomera.

      1. Dzięki! Z opisu La Palma i La Gonera zajęły moją uwagę najbardziej. Może być to ciekawy pomysł na trekking, kiedy w Europie zima.
        Dawno temu miałem szczęście zobaczyć Fuertaventurę i wspiąć się “na dziko” na najwyższy szczyt tamże. Ludzi było przyjemnie mało, jak okiem sięgnąć ocean, do momentu gdy huraganowy wiatr zasłonił panoramę chmurami i zrobiło się przeraźliwie zimno.

        1. Dokładnie. La Palma i La Gomera słyną z tego, że są najpiękniejsze. Choć wiadomo, że o gustach się nie dyskutuje 😉 Możesz zobaczyć obie podczas jednej wyprawy, między wyspami pływają promy, są też połączenia lotnicze. A Fuerteventura też jest fajna na wędrówki ze względu na swój wulkaniczny krajobraz, no i pustki. Wszystkie wsypy bywają wietrzne, szczególnie zimą i wczesną wiosną, więc na górskie wyprawy trzeba się przygotować. No ale Ty o tym zapewne dobrze wiesz! 🙂
          A w Maroku na Jebel Toubkal już byłeś? Pochodziłeś po górach Atlas? Polecam na wędrówki, gdy w Europie zima.

          1. Myślę o tym intensywnie 😉 Jak wygląda marokańska infrastruktura, masz jakieś doświadczenia? Trudny technicznie jest Jebel?

          2. Marokańska infrastruktura jest bardzo dobra. Jebel jest technicznie łatwy, na pewno Tobie nie sprawi większych trudności. Sam Jebel jest dosyć dobrze oznakowany, gorzej z resztą Atlasu, tam już nieco trudniej o szlaki. Na Jebel zawsze wypożycza się raki u miejscowych, myśmy tych raków nie użyli, bo prawie wcale nie było śniegu. Zobacz w zakładce z podróżami, jest mój tekst o Maroku. Ja je uwielbiam i polecam.

  2. Jeżeli kiedyś wybiorę się na Wyspy Kanaryjskie, to właśnie ze względu na góry, a nie plaże. Co prawda nie jestem z tych miłośników gór, którzy się wspinają i chodzą po górach dniami, ale małe wędrówki, szwędanie się i taaakie widoki uwielbiam 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *