Kanaryjczycy czasu nie mierzą

Kanaryjczycy czasu nie mierzą

Chadzamy sobie ostatnio na spacery z Francuzką Marion i jej psem Fulką. Najpierw z Marion robimy godzinną trasę wokół Corralejo, tak żeby uprawiać treking i być fit. Jeszcze bez Fulki, bo jest cokolwiek stary i nie może tyle chodzić. Później zaglądamy do mieszkania Marion, zabieramy psa i ruszamy deptakiem nad oceanem. Trzeba się rozglądać czy nie ma wokół lokalnej policji, bo Fulka drepta nielegalnie spuszczony ze smyczy. Tak sobie idziemy, Marion co rusz nawołuje psa i brzmi to bardzo zabawnie, bo imię Fulka po francusku znaczy „wynoś się” i właściwie to nie jest żadnym imieniem. Ale tak nazywał się pies w jednej z komedii z Louisem de Funès – jak tłumaczy Marion – i tak jej się to spodobało, że jak tylko kupiła psa, nie miała wątpliwości jak go nazwać. Idziemy więc sobie a Marion co chwila krzyczy „wynoś się chodź tu”.

W Corralejo na nadmorskim deptaku, tuż przy wyjściu z portu, na słupie jest mała świecąca reklama supermarketu i elektroniczny zegar. I choć jest już grubo po dwudziestej trzeciej, zegar wyświetla godzinę 18.51. Idziemy z wolna, o czymś tam gadamy, nagle Marion się zatrzymuje pokazuje na ten zegar i mówi z przejęciem:

– Jestem na Fuerteventurze od dwunastu lat i przez ten cały czas tu jest wiecznie 18.51. Jak kiedyś ustawią ten zegar, to padnę na zawał!


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *