Kalima gorąca jak zawsze

Kalima gorąca jak zawsze

Znowu przyszła kalima. Wieje wiatr z Sahary, przynosi pustynny kurz i piasek, w powietrzu unosi się ulepiona z pyłu mgła. Jest gorąco. Na Fuerteventurze niemal czterdzieści trzy stopnie, na Lanzarote prawie trzydzieści osiem, na Gran Canarii skromne trzydzieści siedem. Na dodatek w niektórych rejonach zawiewa upalny, suchy wiatr, w porywach do siedemdziesięciu kilometrów na godzinę. A miało być tak pięknie, miało być chłodniej na jesień.

Kalima jest na Wyspach Kanaryjskich zjawiskiem normalnym i zwyczajnym, coś jak deszcz w Wielkiej Brytanii albo zima w Polsce, która co roku przewidywalnie zaskakuje drogowców. Mimo iż wiadomo, że na archipelag w ciągu roku wielokrotnie może dotrzeć saharyjskie powietrze, za każdym razem, gdy to następuje, wywołuje to spore poruszenie wśród mieszkańców. Wszyscy ochoczo i zbiorowo zaczynają narzekać, jak to jest gorąco, opowiadać, że się pocą oraz z emfazą wycierać zroszone czoła. Temat wysokich temperatur jest podejmowany podczas wszelkich spotkań towarzyskich i zawodowych. Można się skarżyć, że nie da się wytrzymać, nie ma czym oddychać (astmatycy i alergicy faktycznie czasem ciężko to przechodzą), wyrażać tęskne pragnienia, by to się już wreszcie skończyło.

Sieci społecznościowe, facebook, portale, komunikatory wypełniają się zdjęciami desek rozdzielczych samochodów, które pokazują, ile stopni jest w danej chwili. Przez bardzo długi czas nurtowało mnie to, czemu akurat te zdjęcia z samochodów, aż uświadomiłam sobie, że na wyspach nie ma zwyczaju montowania termometrów na zewnątrz przy oknach. Obfotografowana kalima z dumnym minimum trzydzieści pięć stopni na desce rozdzielczej jest jak słit focia pierwszego śniegu, niemal każdy musi umieścić. Choć to zjawisko znowu się powtarza, choć jeszcze wiele razy wróci, to i tak emocje wywołuje zawsze świeże. Trzeba też oczywiście wyjaśnić wszystko zdziwionym turystom, co się dzieje. Turyści, owszem, spodziewali się upałów, ale nie aż takich.

Kalima i czterdzieści stopni w październiku jest też trochę niczym w Polsce śnieg w maju. Przecież każdy już był w ogródku, już witał się z gąską. Tyle przeszliśmy, przebrnęliśmy przez te letnie upały, już się nam wydaje, że będzie spokojne i przyjazne dwadzieścia pięć stopni, aż do zimowego załamania pogody, gdy stopni będzie siedemnaście. A tu jeszcze raz trzeba przerabiać upały.

Według prognoz czeka nas gorący weekend i początek przyszłego tygodnia. We wtorkową noc mają wrócić normalne temperatury. Opuści nas saharyjskie powietrze. Powieje wiatr znad oceanu.

Siwa mgła w powietrzu, słaba widoczność, zszarzałe niebo i ocean. Kalima na plaży Las Canteras w Las Palmas na Gran Canarii.

5 thoughts on “Kalima gorąca jak zawsze

  1. A to juz wiem skad to cieplo nadeszlo..hehe bo w polowie pazdziernika 22C to tutaj (Austria) nie jest normalne..
    p.s. najnudniejsza praca swiata? Pogodynka na Wyspach Kanaryjskich !!!pozdro 😉

    1. Wow, jak w Austrii 22 stopnie w październiku, to dopiero musi być sensacja.
      Hahahaha, nigdy nie myślałam o nudnej pracy kanaryjskich pogodynek. Ale zdecydowanie coś w tym jest 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *