Jak sobie (nie) radzić z językami w Hiszpanii

Jak sobie (nie) radzić z językami w Hiszpanii

Czy można wyjechać do obcego kraju, nie znając języka tubylców? Można. Czy można przeżyć dłużej? Nie bardzo. Dlatego wszystkim, którzy podjęli decyzję o tym, by na żywioł, bez dłuższych przygotowań wyemigrować do Hiszpanii, polecam, by już w samolocie otworzyli słownik, rozmówki, podręcznik i nauczyli się: „dzień dobry, do widzenia, proszę, dziękuję, chciałbym zostawić CV, jesteś piękna, ale przystojniak”. Na dobry początek powinno wystarczyć.

Nie należy liczyć na to, że Hiszpanie ochoczo, chyżo i gromko będą do nas mówić po angielsku. Nie będą. Hiszpanie przeważnie nie lubią angielskiego i nauka tego języka sprawia im trudność (uwaga! generalizacja, wiadomo, że nie przepytałam wszystkich). Poza tym są w swoim własnym kraju i w obcym języku wysilają się zazwyczaj, gdy są w pracy, dla kogoś, kto może od nich coś kupić. Gdy zaś są klientami, petentami czy turystami mają zupełnie naturalne oczekiwania, że będą obsługiwani po hiszpańsku.

Na pytanie, czy mówisz po hiszpańsku, nigdy nie wolno odpowiedzieć „nie”, jeśli akurat szukasz pracy. Właściwa odpowiedź brzmi un poquito (troszeczkę) albo estoy estudiando (uczę się). Będzie to zgodne z prawdą, bo przecież zakładamy, że w samolocie zajrzeliście do tych rozmówek, poza tym na bank znacie słowa fiesta, siesta i mañana.

Cóż więc robić? Uczyć się, uczyć, uczyć i nie przejmować błędami, które się popełnia. Niemal każdemu, kto zgłębiał hiszpański tu na miejscu, zdarzyło się w sklepie, kupując pollo (kurczak), pomylić i poprosić o pół kilo polla (męski organ płciowy). Sprzedawcy są wyrozumiali i przyzwyczajeni. Z czasem, gdy już lepiej ogarniamy słówka i gramatykę, to i błędy stają się bardziej wyszukane. Można się pomylić w restauracji i zamiast pescados especiales (specjał rybny) poprosić o pescados espaciales (kosmiczne ryby).

Czy jest jakiś imigrant, któremu Hiszpanie wybaczą, że nie mówi w ich języku i zatrudnią? Jest. Specjalista junior senior account project retail supervisor planner CEO sales IT programmer manager, którego headhunterzy szukają po całym świecie. I ściągają do centrów wielkich korporacji w Madrycie albo Barcelonie. Są jeszcze Brytyjczycy, którzy pracują dla brytyjskich firm, żyją w swoich stworzonych przez siebie enklawach dla obcokrajowców, a Hiszpanów widują z daleka w knajpie lub w sklepie, zaś do urzędu idą z tłumaczem. Cała reszta śmiertelników, czyli my, powinniśmy się jednak zabrać do nauki języka.

Czasem może się okazać, że to nie hiszpański jest największym problemem. Ja trafiłam na Wyspy Kanaryjskie, mówiąc tylko po polsku i angielsku. Pierwszy miesiąc poświęciłam tylko i wyłącznie na naukę hiszpańskiego, po osiem godzin dziennie, jak na etacie i po tym miesiącu udało mi się przejść przez pierwszą rozmowę o pracę. Ale szybko okazało się, że nigdzie nie chcą mnie zatrudnić, bo… nie znam niemieckiego. W akcie desperacji zajrzałam na youtube, nauczyłam się po niemiecku ja jestem, ty jesteś, on jest” oraz liczyć do dziesięciu, wpisałam sobie w CV, że narzecze germańskie ogarniam w stopniu podstawowym i poszłam szukać pracy. Tę znalazłam trzy miesiące po tym, jak przybyłam do Hiszpanii.

Na rozmowie o pracę oczywiście padło pytanie, jak tam mój niemiecki. Powiedziałam, że mam podstawy i że się uczę, chodzę na kurs (co było prawdą, bo zdążyłam się już zapisać na lekcje!) i że za dwa, trzy miesiące to już będę świetnie gadać (co było już nieco mniejszą prawdą). Skończyło się na tym, że, pracując już, specjalizowałam się w uciekaniu z hotelowej recepcji, gdzie zajmowałam się gośćmi, gdy zbliżali się niemieccy turyści. Taktyka ta, jak się można domyśleć, nie była jakoś niezwykle skuteczna i w końcu musiałam stawić czoła germańskim najeźdźcom.

Mieszkam w Hiszpanii od pięciu lat i nigdy nie zdarzyło mi się, by jakiś Hiszpan albo hiszpańskojęzyczny przybysz z Ameryki Południowej, skrytykował mnie za mój poziom języka, akcent, błędy. Żadnych śmichów-chichów, trącania się z wymownym przewracaniem oczami w stylu: patrzcie, jak ona mówi. Wręcz przeciwnie, wszyscy są zawsze mili i pomocni. Pod tym względem wszelkie polskie obawy typu – nie wiem, czy w tym zdaniu użyć czasu przeszłego dokonanego czy przeszłego dokonanego złożonego i co oni pomyślą o moich zaimkach, i wstydzę się mojej wymowy – tracę rację bytu. Ludzie chętnie pomagają w tej kwestii, u mnie kończyło się na tym, że lekcji udzielali mi turyści na wycieczce, dla których pracowałam jako przewodnik.

A jeśli nagle, znienacka ktoś się zaśmieje z waszego akcentu albo zadrwi z waszej odmiany czasowników, gdy zasugeruje, że z was jakiś nieborak językowy, nie traćcie rezonu. Wytężcie dumnie pierś, napnijcie muskuły i rzućcie mu bez pardonu: W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie! To zawsze robi wrażenie.

O nauce języków poczytajcie jeszcze tu:

Słodka nauka.
Wydaje mi się, że nie rozumiem. A może rozumiem.
Mucha mierda, czyli powodzenia po hiszpańsku.
Przepraszam, nie rozumiem.
Wieża Babel.
Popełnić rybę.


10 thoughts on “Jak sobie (nie) radzić z językami w Hiszpanii

  1. Dodałaś mi odwagi, bo właśnie jestem kolejny raz w Hiszpanii i mimo że znajomi mówią że za każdym razem mój hiszpański jest coraz lepszy… nadal kuleje. Zgadzam się, że większość Hiszpanów nie lubi mówić bo angielsku. W niektórych przypadkach może nawet i lepiej, bo stwarzają większą motywację do nauki i poznania języka:)

    1. O, super, cieszę się, że moje pisanie dodaje ludziom odwagi. Z nauką języka tak jest, że wymaga czasu i trzeba popełnić sporo błędów, zanim będziemy płynnie mówić. Błędy są po prostu normalnym elementem procesu zwanego uczeniem się. Nie ma w nich nic strasznego. A ile śmiechu potem z tych naszych językowych pomyłek, jeszcze nam radości dostarczają 🙂

  2. Dużo osób ( w tym i ja) mamy strach przed wyjazdem z polski ze względu na obcy język. Ale będąc tam, na miejscu, szybciej można załapać ten rytm językowy niż siedzieć na dupce i się bać nowości 😉

    1. No i nie taki ten język straszny, jak go malują. Często chcemy mówić super poprawnie, lepiej niż tubylcy. 🙂

  3. Ja jestem 15 lat tutaj, przyjechalam z zerowa znajomoscia i w rok mowilam prawie plynnie, bez chodzenia na kursy. Jest jak piszesz, na poczatku bylo trudno, troche sie balam, wstydzilam, ale nie spotkalam sie ze smiechem i za to jestem bardzo wdzieczna. Pamietam jedna moja wpadke jezykowa. Zamiast powiedziec estoy enferma, powiedzialam estoy enfermera 😀

    1. Hahaha, enferma y enfermera, na taki błąd nie wpadłam. A prawda, że z czasem fajnie jest sobie przypomnieć te błędy i się z nich pośmiać? 🙂

  4. Języki najlepiej przyswaja się w danej kulturze, natura i potrzeba robi swoje (: Fajnie, że w artykule jest mowa, o potrzebie znajomości hiszpańskiego w szukaniu pracy dla zwykłych śmiertelników, bo zazwyczaj w Europie mamy przekonanie, że wszędzie dogadamy się na początek po angielsku. a wygląda na to, że Hiszpanie, podobnie jak Włosi nie uznają brytyjskiego kolonializmu (:
    Pozdrawiam!

  5. To jak radzą sobie np. Chińczycy prowadzący tam masę sklepów, a znają tylko chiński i trochę angielski? Z moich małych turystycznych doświadczeń ( w różnym czasie łącznie 5 tygodni ) na Wyspach wynika, że najlepiej języki znają kelnerzy: angielski, hiszpański i niemiecki. Plus polski to 4…(ostatnio spotkany super kelner Polak na Lanzarote). We wrześniu byliśmy w Hiszpanii kontynentalnej w miejscu odpoczynku głównie Hiszpanów, tam to językowo był hard core ;). O angielskim zapomnij :). Słownik pol-hiszp, hiszp-pol. był w ruchu. Fajne doświadczenie:). Fajnie się ćwiczyło zwroty grzecznościowe i masę innych użytkowych :). Pozdrawiam serdecznie:)

    1. U Chińczyka się nie rozmawia, tylko kupuje, język nie taki istotny. 🙂
      I tak faktycznie na wyspach kelnerzy to najwięksi poligloci. Nawet w Hiszpanii wszyscy się śmieją, choć to taki trochę śmiech przez łzy, że tu od sprzątaczki wymaga się lepszej znajomości języków niż od polityków na najwyższym szczeblu. I to w sumie prawda. No ale to w miejscach turystycznych, na półwyspie bywa inaczej.
      Wyobrażam sobie, że słownik był w ruchu. I pewnie ręce bolały od gestykulowania 🙂
      Dziękuję i pozdrawiam!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *