I znowu huczne święto. Takie życie w Hiszpanii

I znowu huczne święto. Takie życie w Hiszpanii

Gdyby ktoś myślał, że okres świąteczny kończy się wraz z pierwszym stycznia, byłby w głębokim błędzie. Ale nie ma chyba w Hiszpanii osoby, która by nie wiedziała, że najważniejszym świętem w tym czasie, może nawet i ważniejszym od samej Wigilii czy Bożego Narodzenia, jest Trzech Króli. To właśnie na ten dzień przypada epicentrum świętowania, wręczanie prezentów i kolejny odcinek stołowych obfitości.

Do każdego większego hiszpańskiego miasta wigilię Trzech Króli przybywa orszak. To nie tylko pochód przebranych w królewskie szaty trzech mężczyzn, ale prawdziwa parada pełna i innych bajkowych lub historycznych postaci. Wszystko zależy od fantazji organizatorów. Jedno jest pewne – to święto dzieci i dla dzieci. I tak na defiladzie w Las Palmas na Gran Canarii były więc na przykład minionki, Goofy, postaci z Pięknej i Bestii, rzymscy żołnierze, Bob Gąbka, kilku spidermenów, Darth Vader. Niektórzy idą pieszo, inni jadą na wielkich ozdabianych karocach, czyli w rzeczywistości tirach z platformami. A na końcu Kacper, Melchior i Baltazar jadą na wielbłądach, każdy otoczony świtą poddanych. Wśród uczestników pochodu jest też sporo listonoszy. Zbierają listy, które dzieci napisały do Trzech Króli. W listach tych są oczywiście prośby i wyliczenia, co dziecko chciałoby dostać w prezencie.

Król Baltazar dotarł do Las Palmas w piątek wieczorem

Muzyka, konfetti, kolorowe stroje, przystrojone karoce, pochód Trzech Króli do złudzenia przypomina karnawałową defiladę.

Każde grzeczne i niegrzeczne dziecko piątego stycznia, w domu gdzieś obok choinki, drzwi wejściowych lub na balkonie musi zostawić swojego buta. Rano następnego dnia odnajduje przy tym bucie prezent od Kacpra, Melchiora i Baltazara. Najmłodsi w rodzinie zostawiają też jakiś przysmak dla królów i wodę dla wielbłądów. Tak by mogli się posilić, gdy będą roznosić prezenty. Na tradycyjne świąteczne śniadanie szóstego stycznia serwuje się roscón de reyes, czyli specjalne drożdżowe ciasto.

I tak od połowy października, kiedy to centra handlowe jako pierwsze postawiły choinki, przez listopad w dźwiękach świątecznych piosenek, grudzień wśród zakupów, blasku ozdób i oświetlonych palm, aż po pierwszy tydzień stycznia, gdy ludzie w tłumie i ulicznych korkach rzucili się do sklepów. I już wreszcie koniec. Bardzo długie jest to hiszpańskie świętowanie.


4 thoughts on “I znowu huczne święto. Takie życie w Hiszpanii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *