Hiszpańskie kreatywne umowy o pracę

Hiszpańskie kreatywne umowy o pracę

Miała być jedna umowa na trzy miesiące, później kolejna na sześć. I już przy podpisywaniu tej drugiej okazało się, że jednak jest również na trzy miesiące.

– Czemuż to tak? – zapytałam kadrową.

– Nie wiem. To już musisz twojego szefa spytać – odparła.

Może i bym się zmartwiła tym wszystkim, gdyby nie fakt, że mieszkam obecnie na Wyspach Kanaryjskich należących do Hiszpanii – kraju bijącym rekordy kreatywności pod względem konstruowania umów o pracę. I kraju o zupełnie innej mentalności. Po co się pytać miesiąc wcześniej, czy ci przedłużą kontrakt czy nie. No przecież za miesiąc się okaże.

Pracowałam już przez dziewięć miesięcy, kiedy to nie mogłam wziąć ani jednego dnia urlopu. Później, po czasie się dowiedziałam, że to jednak bezprawne i w sumie żaden szef ani dyrektor nie może mnie wakacji pozbawić. Pracowałam przez trzy miesiące na cały etat, ale przez jeden miesiąc tylko z jednym dniem wolnego w tygodniu, bo akurat było więcej do zrobienia. Nie upomniałam się, by odebrać sobie dni wolne albo wynagrodzenie za te godziny ekstra, chyba jestem frajerem. Pracowałam na cały etat, mając umowę na pół etatu. Tej opcji też nie polecam.

Pracuję w jednym miejscu zazwyczaj około roku. Później firmy nie przedłużają umowy, bo według prawa kolejna musiałaby być na czas nieokreślony. A tych pracodawcy starają się unikać, bo pracownicy „na stałe” kosztują ponoć dużo pieniędzy. I faktycznie coś w tym jest, bo z tego, co obserwuję starszych osób raczej się nie zwalnia. Kto już przepracował w danym miejscu dziesięć, piętnaście czy więcej lat, najmniej martwi się o posadę. I niekoniecznie dlatego, że jest tak świetnym pracownikiem. Często dlatego, że musiałby dostać dużą odprawę, a wiadomo, firmy chcą zarabiać a nie wydawać. Łatwiej i taniej zwolnić więc kogoś młodszego, z krótszym stażem. Albo zatrudniać ludzi na czas określony, a po tym czasie zatrudnić kolejnych.

Co się dzieje, gdy po roku pracodawca nie chce się pożegnać z pracownikiem, ale i nie chce dać stałej umowy? W zanadrzu ma różne triki, na przykład umowy na zastępstwo. Można kilka miesięcy albo i lat na nich przepracować, a później znów dostać umowę na rok.

Jest też jeden z moich ulubionych typów kontraktów (może kiedyś taki dostanę), nie są jakoś powszechnie stosowane, jednak w użyciu. Jest to fijo discontinuo, czyli umowa stała, ale nieregularna. Oznacza to w praktyce, że w ciągu roku pracodawca wysyła pracownika na miesiąc, dwa, trzy bezrobocia. A po tym czasie znowu wraca się do pracy. Gdy dana osoba pracuje, dostaje pensję, w czasie bezrobocia – zasiłek od państwa.

Czy to oznacza, że ludzie w ogóle nie dostają umów na stałe? Oczywiście, że dostają, tylko, że nie od razu, nie zawsze i nie wszyscy. Firmy potrzebują też stałych pracowników, którzy dobrze znają się na rzeczy i mogą nauczyć świeżaków. Ja raz taką dostałam, ale kilka miesięcy później sama się zwolniłam, bo akurat chciałam zmienić pracę. Wśród tubylców, owszem wywołało to spore zdziwienie, żeby tak iść z pewnego na niepewne.

Paradoksalnie, dla osób takich jak ja, imigrantów w obcym kraju taka rotacja na rynku pracy jest właściwie dobra. Łatwiej tu znaleźć zajęcie niż w hermetycznym, zamkniętym środowisku, gdzie wszystkie posady obsadzone są od lat. Gdy kończy mi się umowa w jednym miejscu nie zamartwiam się o nową prace, bo wiem, że w tym czasie komuś innemu w firmie obok też kończy się umowa. Poza tym szczerze wątpię, by w jakikolwiek europejskim kraju kontrakt na czas nieokreślony dawał pewność zatrudnienia.

Czego mnie to nauczyło? Języka hiszpańskiego. Można go sobie nieźle podszkolić, wgłębiając się w przepisy prawne, usiłując dociec, jakie są prawa i jakie obowiązki pracownika, ile procent podatku trzeba zapłacić. Elastyczności. Pracy z ludźmi. Niemartwienia się na zapas. Dbania o dobrze skonstruowaną umowę o pracę, by w razie czego mieć miękkie lądowanie. A o tym miękkim lądowaniu przeczytacie tutaj:

Hiszpańskie bezrobocie

PS. Pisane z pozycji polskiego imigranta na Wyspach Kanaryjskich. Dotyczy głównie pracy w branży turystycznej. Zapewne inne osoby będą miały zupełnie inne doświadczenie. A wy jakie macie?


7 thoughts on “Hiszpańskie kreatywne umowy o pracę

  1. Cóż, Hiszpania to trochę taka Rumunia, czy też Bułgaria – tyle, że na “Zachodzie”.
    Oni też cudem są w Unii Europejskiej, powinni dostać choćby ostrzegawczego kopa nieraz.

  2. Lubie czytac takie teksty, przez ktore czlowiek moze sie dowiedziec co jak i to tak bez ulubionego lukru ” jak to fajnie jest byc za granica”.
    Poki co jestem w trakcie poszukiwania pracy na Polwyspie. A co bylo dla mnie “niepojete”, ze NIE jest problem sobie “wyrobic”, bo trzeba miec kontrakt o prace w pliku swoich dokumentow ( a i tak zawsze cos innego wymysla), a jak go dostac bez NIE, zapytam sie Rumonow czy Bulgarow ( nie obrazajac nikogo , tak jak i oni i y Polacy jestesmy zaradni i kazdy “orze jak moze”) 🙂 🙂
    a powaznie mowiac odnosnie “Zachodu” staje sie -jak dla mnie – powoli przereklamowany. Bo godziwe warunki pracy i stawki to juz nie sa standardy wylacznie zachodnioeuropejskie. I tu nie chodzi mi o to by byc materialista, zeby moc zarabiac jak najwiecej (“bo przeciez po to sie wyjezdza za granice, co nie?!”), tylko by moc robic to co sie lubi, co sie chce i w przyzwoitym srodowisku pracy i najwazniejsze bez stresu!!!
    Trzeba tylko szukac i moc znalezc swoje miejsce i skrawek raju:)
    Pozdrawiam

  3. Lubie czytac takie teksty, przez ktore czlowiek moze sie dowiedziec co jak i to tak bez ulubionego lukru ” jak to fajnie jest byc za granica”.
    Poki co jestem w trakcie poszukiwania pracy na Polwyspie. A co bylo dla mnie “niepojete”, ze NIE (Número de identidad de extranjero) jest problem sobie “wyrobic”, bo trzeba miec kontrakt o prace w pliku swoich dokumentow ( a i tak zawsze cos innego wymysla), a jak go dostac bez NIE, zapytam sie Rumunow czy Bulgarow ( nie obrazajac nikogo , tak jak i oni i my Polacy jestesmy zaradni i kazdy “orze jak moze”) 🙂 🙂
    a powaznie mowiac odnosnie “Zachodu” staje sie -jak dla mnie – powoli przereklamowany. Bo godziwe warunki pracy i stawki to juz nie sa standardy wylacznie zachodnioeuropejskie. I tu nie chodzi mi o to by byc materialista, zeby moc zarabiac jak najwiecej (“bo przeciez po to sie wyjezdza za granice, co nie?!”), tylko by moc robic to co sie lubi, co sie chce i w przyzwoitym srodowisku pracy i najwazniejsze bez stresu!!!
    Trzeba tylko szukac i moc znalezc swoje miejsce i skrawek raju:)
    Pozdrawiam

    1. Wiadomo, że cudów nie ma, ale póki co i tak jest łatwiej na zachodzie niż wschodzie Europy. Jeśli chodzi o NIE, to z czasem zaostrzyli przepisy, szczególnie po kryzysie, bo obcokrajowcy bez pracy to jednak obciążenie dla państwa.
      Obecnie chyba ważniejsze jest to, co się robi, a nie zawsze gdzie. Informatyk czy tłumacz wszędzie będzie żyć wygodniej niż sprzedawca czy sprzątaczka. A co do godziwych warunków, to one nie są dane raz na zawsze. Zawsze trzeba się o nie upominać i ich pilnować. Jak to mawiają Hiszpanie: kto nie płacze, tego się nie przystawia do piersi (w polskim tłumaczeniu nie brzmi to tak fajnie jak po hiszpańsku) 🙂

  4. Muszę przyznać, że to bardzo ciekawe i zupełnie inne nastawienie niż to, jakie panuje u nas. Znam ludzi, którzy trzymają się jak tonący koła pracy o beznadziejnych warunkach, mimo że mają mnóstwo innych opcji. Sama wylądowałam w pracy, gdzie musiałam pracować po 12 godzin, mimo że umowę miałam na 3/4 etatu. Po 3 miesiącach się zwolniłam, a byli tam ludzie pracujący po kilkanaście lat… Zastanawiam się czy to nie jest związane z niskim poczuciem własnej wartości u ludzi w naszym kraju.
    Pozdrawiam!
    by-venvs.blogspot.com

    1. Też się często zastanawiam, dlaczego ludzie się zgadzają na różne rzeczy, czemu nie powiedzą dość i nie trzasną drzwiami. Jednak staram się tego nie oceniać, kiedy nie znam czyjejś sytuacji, nie wiem, kogo ma na utrzymaniu i jaki jest stan jego konta. Pewnie to zawsze skomplikowana kwestia. Choć myślę, że świat funkcjonowałby nieco lepiej, gdyby ludzie umieli domagać się swoich podstawowych praw.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *