Grzechy hiszpańskich pracodawców

Grzechy hiszpańskich pracodawców

Od czasu do czasu, żeby obraz rzeczywistości nie był zbyt przesłodzony i zafałszowany, żeby nie było, że tylko plaża, przygody i podróże – bo z pewnością nie – trzeba napisać coś krytycznego. O tej rzeczywistości właśnie. Dzisiaj zajmę się tematem do krytykowania niezwykle wdzięcznym. Będzie o grzechach hiszpańskich szefów i pracodawców wobec pracowników. Jak się domyślacie – temat rzeka. Będzie subiektywnie, na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji. Macie swojego uwagi w tej kwestii? Wpisujcie w komentarzach.

Nie szanują czasu pracownika

Uważają to za rzecz oczywistą, że zjawisz się w pracy wcześniej, zostaniesz dłużej, żeby wszystko dokończyć, nawet zadania, które nie są pilne. Kilkanaście minut tu, kilkanaście minut tam, pół godziny dłużej. Codziennie obowiązkowe zebranie, piętnaście minut przed rozpoczęciem pracy. W tygodniu daje to godzinę piętnaście minut, które charytatywnie oddajesz firmie. Charytatywnie, bo oczywiście za te obowiązkowe zebrania nikt ci nie zapłaci.

W dni wolne wpadniesz do pracy na szkolenie z nowego programu, który akurat jest wprowadzany i przygotujesz te kilka dokumentów czy tłumaczeń, bo w czasie dniówki to nie ma kiedy.

Tej dziwnej manii nieszanowania swojego czasu ulegają też często współpracownicy. W pocie czoła, wielkim zaangażowaniu i w wierze w zbawczą moc swoich działań wklepują po godzinach dane do komputera, choć nie jest to pilne nic a nic. Kto nie ulegnie presji grupy i wraz z końcem dniówki ruszy do wyjścia, usłyszy, że jest niesolidarny, bo jak wszyscy siedzą dłużej, to on też powinien. Ot, takie codzienne ćwiczenia z asertywności.

Wielu Hiszpanów podziela to dziwne przekonanie, że im dłużej ktoś siedzi w pracy, tym lepszym jest pracownikiem.

Kreatywnie wypłacają pensję

Raz zdarzyło mi się w jednym z hoteli, że pensja przyszła nagle o ponad sto euro niższa niż co miesiąc. Razem z drugą Polką, z którą pracowałam, zapytałyśmy szefową, co się stało.

– Wszyscy dostaliśmy mniejszą wypłatę. Ale nie będziemy się skarżyć, bo cieszymy się, że mamy pracę. Wam też radzę się nie skarżyć – odpowiedziała.

W innym znowu hotelu, gdy dopiero zaczynałam pracę, znów powtórzyła się podobna sytuacja. Drugiego miesiąca wypłata była o ponad sto euro wyższa niż pierwszego. Zapytałam starszą stażem koleżankę, skąd się biorą takie dziwne skoki pensji, a ona mi na to:

– A tym się nie przejmuj – odparła radośnie. – Jak tak mam co miesiąc. Zawsze mi przychodzi inna wypłata.

Nic tak nie poprawia budżetu firmy, jak nie wypłacić pracownikom wszystkich należnych pieniędzy, na przykład tym pracującym na nocne zmiany nie zapłacić dodatku za noce. Jeśli ktoś się upomni, to już trzeba będzie wypłacić, ale wiadomo, że część osób się nie upomni, bo nie będzie pamięt, nie będzie mi odwagi albo świadomości, co się pracownikowi należy.

W tym momencie muszę przypomnieć znane hiszpańskie przysłowie, które, jak często słyszę, ma też zastosowanie na linii pracownik-pracodawca. Zapamiętajcie, że w Hiszpanii él que no llora, no mama, czyli: ten, kto nie płacze, nie będzie przystawiony do piersi. Polskie siedź w kącie, a cię znajdą, kompletnie się tutaj nie sprawdza.

Nie wiedzą, czego od ciebie chcą

Tak zwana organizacja i podział pracy kuleją na obie nogi. Nie do końca wiadomo, kto czym ma się zajmować. Zastępcy dyrektora wprowadzają nowe zarządzenie, a za chwilę przychodzi dyrektor i pyta, kto wymyślił te absurdy. Menadżer mówi, że to nie jest jego działka, ci z public relations, że nie mają żadnego wpływu, a szef podkreśla, że nie jest menadżerem. A za chwilę wszyscy razem wymyślają nowe metody pracy, które są nieefektywne, nijak nie można ich wprowadzić w życie i pracownicy zastanawiają się, co z tym zrobić. Na szczęście po paru tygodniach wszyscy zapominają o całej sprawie i pracę wykonuje się jak zawsze po swojemu.

Drukarka nie działa, informatyk nie zna nowo wprowadzanego systemu, wprowadzaniem którego właśnie się zajmuje. Dobrze że kolega z działu ma smykałkę do informatyki, to szybciej ogarnia ten nowy system. Zastępca dyrektora zabrał ci z działu ostatnie nożyczki, bo swoich nie mógł znaleźć. Biegasz i gorączkowo szukasz nożyczek.

Najbardziej absurdalne zadania, które zostają ci zlecone? Trzygwiazdkowy hotel, w którym pracujesz, był kiedyś czterogwiazdkowy, na ulotkach wciąż widnieją cztery gwiazdki. Siedzisz ze stosem ulotek i korektorem zamalowujesz czwartą gwiazdkę.

Najbardziej absurdalne sytuacja? Musisz pójść do kuchni, żeby szef kucharzy, podpisał dokumenty, które mu niesiesz. Przed kuchnią okazuje się, że drzwi zostały zabarykadowane i trwa właśnie malowanie podłogi. Żeby się dostać do środka, musisz przejść alternatywną trasą, która wiedzie przez środek wielkiej chłodni.

Nie planują i nie przewidują

No ale przecież jeśli tak zrobię, to jutro będziemy mieć tu chaos i problemy – rzekłam do doświadczonego stażem kolegi a zarazem menadżera, który wprowadzał mnie w tajniki pracy i z którym akurat głowiliśmy się nad rozwiązaniem problemu.

Co ja się będę teraz przejmować, że to jutro spowoduje problem. Niech się martwią ci, co jutro będą pracować. Ja dzisiaj muszę rozwiązać te dzisiejsze problemy – uciął dyskusję i tym samym wyjaśnił mi tajniki działania firmy.

Za mało płacą

Wszystkim, demokratycznie, równościowo, bez wyjątku. Dawno temu był kryzys i pensje pościnano. Kryzys się skończył, gospodarka ruszyła, wypłaty zostały kryzysowe.

A po pracy trzeba się zrelaksować

6 thoughts on “Grzechy hiszpańskich pracodawców

  1. Nie ze wszystkim sie zgodze . Mieszkam tu od 8 lat i jeszcze nigdy nie dostalam innej wyplaty niz ta ktora mam na umowie. Co do centa bylo wypkacane, zawsze na czas dnia 2-3 kazdego miesiaca. Nigdy nie zabierano mi czasu przed praca ani po. Jezeli byl jakis kurs to nie w dniu wolnym tylko pracowitym. Szybkie spotkania w godzinach pracy, nigdy po godzinach. O braku organizacji ,to tak zgodze sie.

  2. Tak to wlasnie wyglada jak sie pracuje dla kogos.Najlepiej miec wlasna firme i dla siebie byc szefem, wtedy nawet jezeli pracujemy w nadgodzinach, wiemy po co to robimy.No ale wiadomo, z wlasna firma tez nie zawsze jest latwo i nie zawsze wychodzi tak jak bysmy tego chcieli..Nie pozostaje nic innego jak tylko byc wdziecznym za to co sie ma…sa miejsca na swiecie, gdzie ludzie cierpia glod.Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *