Gran Canaria

Gran Canaria

Dziwna jest ta Gran Canaria. Ma się tu zupełnie sprzeczne doznania i wrażenia. Z jednej strony uderzające piękno, a z drugiej przeraźliwa brzydota, a to wszystko zmiksowane na przestrzeni niewiele ponad półtora tysiąca kilometrów kwadratowych, wyrysowane górami, dolinami i piaszczystymi wydmami, wrzucone na Ocen Atlantycki. W otoczeniu pozostałych wysp, tuż u wybrzeży Maroka. Taka jest więc doskonała i brzydka zarazem, nie wiadomo, czy się tę wyspę kocha, czy też nie można z nią wytrzymać.

Ten dysonans, ten zgrzyt widać już w stolicy z urokliwą starówką, po której można się włóczyć godzinami oraz przyportową dzielnicą o zupełnie innym obliczu.

– Chcesz iść na Playa de las Canteras? To idź tamtędy, a nie przez tę dzielnicę. Tutaj lepiej, żeby dziewczyna sama nie chodziła – ostrzegał mnie jeden z tubylców. I rzeczywiście okolice portu w Las Palmas de Gran Canaria wyglądają jak sceneria filmu o gangsterach i raperach spod ciemnej gwiazdy i kiedy się tam zabłąkałam, obleciał mnie strach. Z tą traumą można pojechać w góry, które są przepiękne i ze szczytów podziwiać zachód słońca nad oceanem i sąsiednią Teneryfę. Ale później zjeżdża się na południowe wybrzeże zabudowane nieprzebraną mnogością hoteli, gdzie koncentruje się życie turystyczne all inclusive. A te hotele wyglądają, jakby je ktoś wybudował naprędce, bez ładu, bez składu, jeden na drugim, wielkie, brązowe, kanciaste kupy. Zupełnie jak na komunistycznym osiedlu z wielkiej płyty. I tak w słynnym na pół Europy nadmorskim kurorcie Maspalomas, do którego ściągają tysiące by podziwiać wydmy, poczułam się jak w Sosnowcu albo Radomiu.

Nie wiem więc, co mam wam o tej Gran Canarii powiedzieć, ale już czas na coming out. Po Lanzarote i Fuerteventurze przyszedł właśnie czas na Gran Canarię. Będę z niej pisać od września.


7 thoughts on “Gran Canaria

  1. Witam,
    Dopiero co wróciłam z wakacji na Fuerteventura, wcześniej byłam już na Teneryfie i Gran Canarii.
    Gran Canaria bardzo mi się podobała – ale faktycznie w porcie czułam się trochę nieswojo.
    Zawsze staramy się z mężem wypożyczyć samochód i jak najwięcej zwiedzić – i to właśnie z Gran Canarii mam najmilsze wspomnienia. Fuerteventura mnie tak nie zachwyciła-no cóż określenie “wietrzna wyspa” nie jest przesadą. Przed wyjazdem na Fuerte trafiłam na Twojego bloga-dziękuję za cenne informację.
    W przyszłym roku prawdopodobnie wrócimy na Gran Canarię- czytam o plaży Amadores. Będę śledziła bloga, pozdrawiam, Katarzyna

  2. Ale jak się ładnie przemieszczasz od góry do dołu i na lewo… potem Teneryfa? 🙂

    Pozdrawiam
    Sandra

    1. Ha, nie wykluczam Teneryfy, jest przepiękna! I myślałam o tym, ale było dosyć trudne logistycznie szukać pracy ne Teneryfie, mieszkając na Fuercie. A Ty na której wyspie jesteś?
      Od-pozdrawiam 🙂

      1. Na Fuercie ale krótko- od stycznia tego roku dopiero. To po GC Teneryfa 😀 i potem El Hierro albo albo La Gomera albo La Palma 😛 Wszystkie “zaliczysz” 🙂 Byłam na Teneryfie na wakacjach – urokliwa bardzo jest 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *