Gorąco!

Gorąco!

Termometr w komórce pokazuje, że jest trzydzieści jeden stopni, ale kłamie bydlak, jest o wiele więcej. Ciało się roztapia, mózg się roztapia, wszystko się roztapia. Gdy otworzę drzwi balkonowe, z zewnątrz bucha powietrze jak z piekarnika, zaś wiatr przypomina podmuchy suszarki do włosów, szybko je więc zamykam i zasuwam zasłony. Klasyczna hiszpańska sjesta: leżysz na sofie półnago, starasz się nie ruszać i popijasz wodę. Czas uprzyjemniasz sobie rozmyślaniem o zimowych, mroźnych porankach, listopadowym deszczu, smaku lodów truskawkowych i o tym, jak fajnie byłoby się zapisać do klubu morsa.

Jest za gorąco na plażę, za gorąco na leżenie pod parasolem na basenie, jest po prostu za gorąco. W taki dzień radością napawa zaplanowana na dzisiaj wizyta w banku. W banku jest porządna klimatyzacja. To jedno z najchłodniejszych miejsc na całym archipelagu. – Oby była duża kolejka – przelatuje mi przez głowę, gdy roztapiam się w samochodzie po drodze do tego banku. – Będzie sobie można dłużej pobyć w chłodzie.

Następne na liście rzeczy do zrobienia są zakupy. A supermarket to dzisiaj ziemia obiecana, przechadzam się z rozkoszą między lodówkami z nabiałem, mam ochotę przytulić się do jogurtów i masła. Udaję, że szukam czegoś w głębi lodówki, wsadzam rękę, głowę – za nią idzie tors – do środka i bach, niska temperatura!

Na szczęście idę dziś po południu do pracy. Osiem godzin w klimatyzacji, co za ulga.


4 thoughts on “Gorąco!

  1. Ostatnio media informowały, że mieliście ponad 43 stopnie w cieniu… Nawet nie chcę sobie tego wyobrażać 😀

    Dziekuję Bogom wszystkim za wiatr na Fuercie, chociaż ostatnio bierze sobie wolne 😐 Nie ma nawet kiedy iśc na spacer z psem bo ciągle jest gorąco :O jestem przerażona 😀

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *