Gdzie grasuje gender?

Gdzie grasuje gender?

Niedługi czas po mojej mojej przeprowadzce na Wyspy Kanaryjskie, może miesiąc a może kilka miesięcy po, ogarnęła mnie ogromna ciekawość, co tam też w Polsce słychać. Zajrzałam więc na poczytny portal internetowy. Lista newsów wyglądała mniej więcej tak: wypadek na krajowej ósemce, wypadek na krajowej czwórce, wypadek na lokalnej osiemnastce, Kaczyński skrytykował Tuska, Tusk odpowiedział Kaczyńskiemu, wypadek na wojewódzkiej szestnastce, afera korupcyjna w rządzie, brutalne morderstwo, morderstwo, jeszcze jedno morderstwo, policja udaremniła przemyt narkotyków, szaleniec jechał pod prąd na autostradzie, Macierewicz powołuje nową komisją smoleńską, mama małej Madzi drapie się po nosie w więzieniu, Doda miała brzydką sukienkę na koncercie, wypadek pod Brzeskiem (a może pod Suwałkami, nie pamiętam dobrze). Sprawdziłam jeszcze inne poczytne portale, było tam więcej wypadków i Janusz Korwin-Mikke przekręcał muszkę. Doszłam do wniosku, że nadal nie wiem, co się w kraju dzieje.

Minął znów może miesiąc, może dwa i znów poczułam tę tęsknotę za wieściami z kraju. Otworzyłam portal internetowy najczęściej oglądanej stacji informacyjnej, pewnie dlatego najczęściej, że jedynej. Lista newsów była mniej więcej taka: wypadek na krajowej szóstce, wypadek na gminnej czterdziestce, wypadek na obwodnicy Koziej Wólki (a może to były Sfornegacie, nie pamiętam dobrze), Kaczyński oskarża Tuska, Tusk odpowiada Kaczyńskiemu, policja złapała handlarzy bronią, morderstwo, jeszcze jeden wypadek, mama Madzi w więzieniu prosi o lakier do paznokci, Macierewicz na tropie katastrofy smoleńskiej, kolejny wypadek, zadbaj o swoje jelita – artykuł sponsorowany. Doszłam do wniosku, że nie wiem, co się w kraju dzieje.

Kilka razy próbowałam jeszcze, aż się poddałam, postanowiłam nie czytać więcej poczytnych portali, ani nie oglądać najczęściej oglądanej telewizji informacyjnej i w ogóle już więcej nie klikać. Od tamtej pory moim źródłem wiedzy o Polsce stał się facebook, linki z informacjami, które znajomi wrzucają na fejsbuka (jak ładnie tak spolszczyć). I dopiero wtedy zrobiło się ciekawie. Pierwszą wiadomością, jaka dotarła do mnie w ten sposób, było coś o stadionie. To było lato, był ważny mecz i padał deszcz. I ktoś nie zamknął dachu. Nie wiem, o co dokładnie chodziło, bo nie odważyłam się kliknąć w linki z informacją, ale sprawa była głośna, bo w hotelu na Lanzarote nawet mój szef Anglik wiedział, o co chodzi.

Ostatnio na przykład siedziałam w pracy, przeglądałam sobie fesja, no i musiałam się zaśmiać głośno sama do siebie.

– Z czego się tak śmiejesz? – zapytali towarzysze pracy. Zatem opowiedziałam im historię osiołków z poznańskiego zoo. Muszę wam zdradzić, że na ludziach z całej Europy ta historia robi wrażenie. O tym, że osiołki bezwstydnie na oczach gawiedzi, że oburzone matki zakrywały dzieciom oczy, że radna czy tam poseł zainterweniowała. Naopowiadałam się o osiołkach, tłumacząc na angielski i hiszpański całą tę aferę. Z pomocą przyszedł mi jednak jeden z portali brytyjskich, zamieszczając tekst pod tytułem: „Two donkeys reunited in Polish zoo after sex scandal”. I wszystko jasne.

Innego dnia znowu siedziałam sobie w pracy, przeglądając fesja i nie dało rady, musiałam się zaśmiać w głos sama do siebie.

– Z czego się śmiejesz? – zapytali współtowarzysze pracy. Myślicie, że to tak prosto wytłumaczyć Angielce, Francuzce i Hiszpanowi, co to jest gender i dlaczego w Polsce grasuje? I jeszcze wytłumaczyć, że słynny portal na literę „f” umieścił informacje o kursie, jak rozpoznawać zagrożenia gender i jak się przed genderem bronić, a to wszystko za jedyne 160 złotych.

Kolejne wieści nadeszły, o ile się nie mylę, o wyborach, po których nikt nie potrafił zliczyć głosów. I moja ulubiona blogerka pisała, że kupiła bilet na pociąg przez internet i już w pociągu okazało się, że sześć osób kupiło bilet na to samo miejsce. Na co konduktor im odparł, że jak PKW może, to PKP też. Podobno teraz każdy, jak mu nie wyjdzie, może się powołać na to, że PKW też się nie udało.

I tu właśnie mam problem, bo nie wiem, czy kolejny news był przed wyborami, czy po. Ale nadszedł od znajomej, która mieszka w Kolumbii. Napisała mniej więcej coś takiego: „Ludzie o co chodzi z Kubusiem Puchatkiem i radnymi? Cała Ameryka Południowa się śmieje, wszystkie media informują, że w Polsce politycy chcą Kubusiowi majtki założyć. I twierdzą, że autor książki był nienormalny. To tak na poważnie? Możecie napisać, o co chodzi?”

Nie było ani chwili oddechu, bo zaraz spadły kolejne newsy. Dziś wyczytałam o mężczyźnie, który chce, żeby Rysy były o metr wyższe. I wynosi na górę kamienie. Muszę przyznać, że mnie zainspirował. Będę dolewać wodę do oceanu.


3 thoughts on “Gdzie grasuje gender?

  1. Jeżeli o Kolumbii mowa, to od miłej babci sprzedającej sok na plaży w Palomino usłyszałem, że “Polska? To u was w wyborach wygrał syn dyktatora?” Zajęło trochę, zanim doszliśmy wspólnie do wniosku, że wybory wygrał, tak samo jak pozostałych 459 posłów, młody Wałęsa, którego ojciec niezupełnie był dyktatorem (nie liczymy bowiem ambicji, a raczej stan faktyczny). W dalszych słowach zajmującej konwersacji, a także w oczekiwaniu na zmielenie, odcedzenie i wymieszanie z wodą i lodem marakui, ananasa i psianki lulo, poinformowano mnie także, że mieliśmy w Polsce kupę szczęścia, czego nie mogą o sobie powiedzieć wszystkie kraje na świecie, z Kolumbią włącznie. “Tak?” zdziwiłem się, językiem ciała prosząc o rozwinięcie myśli. Szczęście, okazało się, polega na tym, że rozbił się “ten samolot z tymi wszystkimi złodziejami”. Na moje słabe protesty, że może nie wszyscy zajmowali się profesjonalnie kradzieżą, kolumbijski odpowiednik bułhakowowskiej Annuszki pokiwał głową z politowaniem i powiedział: “Jakby nie kradli, to lecieliby samolotem?”

  2. Wybacz, że tak późno, ale dopisuję swoje trzy grosze. Komentarz włoskiego komika po katastrofie smoleńskiej: niektórzy to mają wszystko, a inni nic. Żeby u nas tak choć coś spadło… (w rządzie był wtedy Berlusconi) 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *