Czuła wiadomość bankowa

Czuła wiadomość bankowa

Miało być dzisiaj o mężczyznach, ale będzie o bankach. Banki przyprawiają tutaj o większy ból głowy niż mężczyźni. Kiedy bank wystawi cię do wiatru, inny bank cię nie pocieszy. A jak chcesz odejść, to nie chce dać ci rozwodu i przeciąga sprawę.

Musiałam niedawno zakupić ubezpieczenie na samochód. Jestem kierowcą jeszcze dosyć świeżym i w minionym roku wraz z moim świeżo zakupionym autem miałam pewną przygodę na parkingu, kiedy to na drodze wyjazdowej znienacka wyrosły dwa samochody. W wyniku tej przygody mój ubezpieczyciel samochodowy podniósł mi cenę. Na 1529 euro na rok. Wpadłam w depresję, sprawdziłam tysiąc innych firm, okazało się, że chcą jeszcze więcej pieniędzy, znów wpadłam w depresję, pogodziłam się losem, zakupiłam makaron i przecier pomidorowy na miesiąc, myśląc, czy dużo schudnę na diecie zwanej ubezpieczeniem.

Aż tu nagle jeden z brokerów znalazł mi ubezpieczenie za połowę ceny. Wpadłam w euforię, podpisałam umowę z nową firmą i zadzwoniłam do starej, żeby zrezygnować. Dowiedziałam się jednak, że spóźniłam się o jeden dzień, więc ubezpieczenie zostało automatycznie przedłużone. I w całym wszechświecie nie ma już żadnego, ale to żadnego sposobu by zrezygnować dzień po terminie. A jak nie zapłacę, to firma zastrzega sobie prawo do wkroczenia na drogę sądową albo trafię na listę dłużników. Jednak jeśli fakt, że będę figurować na jakiejś liście sprawi, że zaoszczędzę ponad 1500 euro, to ja chętnie złożę autograf.

I poszłam do banku, bo w hiszpańskich bankach jest tak, że firmy, np. telefonia komórkowa, same ściągają pieniądze z konta. Trzeba więc zablokować. Tymczasem Pan z Banku, który mnie obsługiwał, wziął kartkę i zaczął rysować. Narysował strzałkę.

– To jest strzałka – powiedział. – Tą drogą firma przysyła kwit i tutaj mogę zablokować.

Obok narysował drugą strzałkę.

– Ale tutaj jest taka nowa droga i tutaj nie mogę zablokować – stwierdził.

– Jak to? – zdębiałam. – Mogą sobie tak ściągnąć tysiąc pięćset euro bez mojej zgody?

– Mogą – potwierdził. – Ale Ty się nic nie martw. Jak ściągną, to zrobisz zwrot i będzie po kłopocie.

– Ale ja nie chcę, żeby ściągali – burzyłam się.

– To możesz jeszcze wypłacić wszystkie pieniądze. Wtedy nie będą mieli z czego ściągnąć. No ale mogą też i tak ściągnąć, i bank zrobi Ci minus na koncie. Choć w sumie nie powinien. Tego jednak to do końca nie wiadomo, czy ten minus zrobią. O tym decyduje oddział banku, gdzie założyłaś konto. A gdzie Ty założyłaś konto? W Arrecife na Lanzarote? W tym dużym oddziale? Co Ci do głowy przyszło, żeby zakładać konto takim dużym oddziale? Przecież wiadomo, że takie oddziały gorzej działają.

– Ja tam nic nie wiedziałam. Nowa byłam w tym kraju.

– No to teraz musisz sprawdzać konto i patrzeć, czy ściągnęli.

Jakieś dwa trzy tygodnie po tej rozmowie wybrałam się znów do banku. I był ten sam Pan z Banku. Chciałam się kilku rzeczy dowiedzieć. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:

– To jakie ja mam właściwie te konta? Jedno zwykłe, jedno oszczędnościowe?

– Tak. To Ty nie wiesz? – spytał.

– Tak zawsze myślałam, ale ten pan tutaj w kasie – pokazałam ręką na okienko z prawej strony – to mnie ostatnio przekonywał, że oba są oszczędnościowe.

– A nie, nim to się nie przejmuj – machnął ręką. – On właśnie odszedł na emeryturę.

– A ile dokładnie wy mnie za te konta kasujecie?

– Jeśli masz środki na koncie to nic. Jak konto puste, to wtedy bank zaczyna naliczać opłaty. A Ty tu masz zero na obu, musisz jakieś pieniądze wpłacić.

– Specjalnie wyzerowałam, żeby mi to ubezpieczenie nie ściągnęło. No i kto mi poradził, żeby konto wyzerować? – spojrzałam na niego wymownie.

– Ja? – zaczął się śmiać.

– To ile mi teraz bank zacznie naliczać? I kiedy? Jak długo to zero mogę mieć?

– A tego to nie wiadomo.

– Jak to? Proszę sprawdzić – stwierdziłam. Postukał coś więc i postukał w klawiaturę, i mówi:

– Nie mogę. Mam tutaj zablokowane – odpowiedział.

– A jeśli chcę zamknąć konto, to na ile bank mnie skasuje? – dopytywałam się.

– To zależy, kiedy je zamkniesz, ile będziesz mieć na nim środków.

– To załóżmy, że dziś. Teraz. To ile wyjdzie? – drążyłam temat. A on stukał w klawiaturę i mówił, że to tak nie wiadomo, tak się nie da.

– Trzeba zamknąć, żeby wiedzieć ile? – podsumowałam.

– Tak – przyznał.

– No to zamykamy – poleciłam. – Pan bardzo miły, ale ten bank to macie fatalny – oceniłam. Trochę się bronił, mówił, że bank fajny, aż w końcu spojrzał na mnie wymownie, zniżył głos:

– Ja tu pracuję od kilku miesięcy. Wcześniej pracowałem w innym banku – wyznał jak na spowiedzi. – A teraz, żeby zamknąć konto musimy zadzwonić do Twojego macierzystego oddziału. A oni nigdy nie odbierają telefonu.

Złapał za słuchawkę, wykręcił numer i dzwonił. Ja zaś siedziałam i patrzyłam, jak on z pięć razy wybierał numer.

– Oni tam w Arrecife to nigdy nie odbierają – wyjaśnił mi. – Ale jak oni do nas dzwonią, to my też nie odbieramy – mrugnął do mnie.

– Hm, czyli nie możemy zamknąć konta – wydedukowałam. – To co ja mam teraz zrobić? Będę tu tak codziennie przychodzić, siadać naprzeciwko i patrzeć jak Ty wykręcasz numer, a oni nie odbierają?

– Nic się nie martw – uspokoił mnie. – Napiszę im maila. Tam pracuje moja przyjaciółka, ona mi odpowie. Już jej napiszę maila, ale wiesz, takiego z czułością. Na bank zadziała.


2 thoughts on “Czuła wiadomość bankowa

  1. ha, ha dobre u mnie tez bylo ciekawie, w 2003 roku przychodze do VR banku w niemczech i mowie, ze chce otworzyc Konto osobiste, a mlody mily pan z okienka pyta: a ma pani zgode meza?, myslalam ,ze sie przeslyszalam albo zle zrozumialam wiec prosze go o powtorzenie, a on na to : no wie pani, czy maz sie na to zgadza?. oczy zrobilam jak 5 zeta i pytam czy facet nie zartuje, on na to, ze nie, wiec sie wkurzylam i tlumacze mu ze ja jestem z europy i mam prawo zakladac Konto gdzie chce i zaden facet nie ma prawa mi tego zabronic i jesli jeszcze raz mnie spyta o zgode kogokolwiek to poprosze o rozmowe z kierownikiem. Facet oczy zrobil zawolal kolege , sytuacje mu wyluszczyl, po czym kolega szybciorem mnie o dowod poprosil i zalozyl mi to Konto. po dluzszym pobycie w niemczech dowiedzialam sie ze jeszcze do niedawna obowiazywaly przepisy, w ktorych tylko mezczyzna mial prawo do dyspozycji pieniedzmi i w wielu rodzinach wyplacal on zonie pieniadze na prowadzenie domu, bo kobiety nie mialy takich praw podobnie jak praw wyborczych, czy praw do podjecia pracy. na to tez musial wydac zgode maz. a ja myslalam, ze polska jest zacofana.

    1. No aż tak hardkorowo, żeby mnie o zgodę męża pytali, którego notabene nie mam, nie było. Ale rzeczywiście mieszanie za granicą uświadamia, że nie taka zacofana ta Polska. 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *