Czas na odpoczynek

Czas na odpoczynek

Nie chodzi tu o dyskusję czy ważniejsze jest Halloween czy lokalna tradycja, choć gołym okiem widać, że to pierwsze jest tu obecne na każdym kroku. Chodzi o to, że zbliża się święto, jak święto to wolne od pracy, jak wolne to odpoczynek, a ten jest na Kanarach rzeczą świętą.

Europa jest zestresowana. W Europie wszyscy mają za mało pieniędzy, cafe latte jest za drogie, pada deszcz, inni kierowcy zajeżdżają drogę i nie potrafią prowadzić, a szef jest idiotą i trzeba robić nadgodziny. Oczywiście na Kanarach istnieją takie wynalazki jak głupi szef oraz nieżyczliwi kierowcy, jednak panuje tu bardzo ważna zasada: unikać stresu. Jeśli się czegoś nie da zrobić w pracy, no to się nie da, nie jest to od razu powód by nie spać po nocach. Jeśli coś nie działa, to cóż, widać tak ma być, jest jak jest. Naprawdę trudno jest Kanaryjczykom zrozumieć tych Niemców zdenerwowanych, że facet z wypożyczalni samochodów spóźnia się pięć minut. Jakby się miał od razu świat zawalić. O której przyjedzie? No, jak przyjedzie, to będzie.

W życiu niezbędny jest relaks. Należy pójść na plażę, napić się kawy z sąsiadami, iść na spacer, wyłożyć się na sofie. I to jest najważniejsze, a nie to, że w pracy koledzy mieli dziś zły humor, a klienci byli upierdliwi. Jak się nie da, to się nie da, nie ma się po co denerwować.

Jedyną ze szczególnych form wypoczynku jest sjesta. Znana na Kanarach, jednak nie tak popularna jak w Hiszpanii kontynentalnej. Co do sjesty każdy Europejczyk powinien sobie zapamiętać jedną bardzo ważną rzecz: nigdy nie należy w niej przeszkadzać. To jedna z największych świętości. Hiszpan obudzony nagle ze swej popołudniowej drzemki zmienia się w ryczącego lwa. Jednym z najliczniejszych powodów skarg, reklamacji w hotelach oraz urządzania awantur recepcjonistom i sprzątaczkom jest sytuacja, w której któryś z pracowników nieopatrznie obudzi wczasowicza, czy to dzwoniąc do pokoju, czy wchodząc do środka, na przykład by posprzątać. Można wtedy przekonać się, co w praktyce oznacza pojęcie gorąca, hiszpańska krew (nawet dopiero co wybudzona z drzemki). Przerwać Hiszpanowi sjestę, to jak, nie przymierzając, wyrwać Polakowi pełny kieliszek z ręki, który już zbliżał do ust i powiedzieć mu: „Józek nie pij tyle”.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *