Co zobaczyć na Gran Canarii

Co zobaczyć na Gran Canarii

Obie wizyty zbiegły się w czasie. Na początku września przyjechały niemal jednocześnie Krakowianka i Kuzynka. Krakowianka przybyła ze sporym już kanaryjskim doświadczeniem, mieszkała przecież przez kilka lat na Lanzarote, bywała na Fuerteventurze i Teneryfie, a po hiszpańsku nawija jak stary wieśniak. Kuzynka zaś to wyspiarska świeżynka, bywała w Hiszpanii na lądzie stałym, ale na wyspach jeszcze nigdy. Dla obu dziewczyn jest to pierwsze spotkanie z Gran Canarią. Wypożyczyły samochód i zwiedzają jak szalone, od rana do wieczora. Ja pracuję, nie więc mogę w tych wycieczkach uczestniczyć, wysłuchuję tylko rano przy śniadaniu historii o nowych odkryciach.

Zwiedzanie Gran Canarii to nie lada zadanie. Choć wyspa jest mała, jest tu bardzo dużo do zobaczenia. Plaże, góry, zabytki, duże Las Palmas i mniejsze miasteczka, góry, wydmy, skaliste i piaszczyste plaże, palmowe gaje, sosnowe lasy, domy w jaskiniach, park wodny, turystyczne kurorty i małe wioski, do których zaglądają tylko tubylcy. Długo by tak można wymieniać. Co więc poradzić dziewczynom, co wpisać na listę podstawową miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć?

Wydmy Maspalomas. Z przylegającymi do nich kurortami Playa del Ingles y Maspalomas. Wydmy trzeba koniecznie zobaczyć, przespacerować się, poskakać i wyciorać w piasku. Zobaczyć je z góry, z deptaku w Playa del Ingles. Jeśli macie czas i lubicie dużo chodzić, to przejść plażą wzdłuż oceanu z Playa del Ingles do Maspalomas (zwanym też czasem Meloneras). Zobaczyć latarnię morską i pójść dalej, nawet aż do plaży z czarnym piaskiem Playa de Meloneras.

Puerto de Mogan. Najlepiej wsiąść w samochód – choć można też dostać się autobusem – i przejechać z Maspalomas starą drogą GC 500 wzdłuż wybrzeża w kierunku zachodnim. Zajrzeć po drodze do Puerto Rico, odwiedzić którąś z tutejszych słynnych plaż, na przykład Anfi Beach albo Playa de los Amadores. I tak dotrzeć do prawdziwej kanaryjskiej perełki Puerto de Mogan. Niewielkie miasteczko z portem, przystanią żaglówek, słynnymi domami zanurzonymi w kwiatach. Jest tu i niewielka plaża. Podczas przypływu wytyczone przez miasteczko kanały napełniają się wodą, promuje się je więc jako kanaryjską Wenecję. Jak dla mnie jest to jednak porównanie zdecydowanie na wyrost. O wiele bardziej zachwycają mnie knajpki z widokiem na port i serwowana w nich paella z owocami morza. Place lizać.

Las Palmas. Stolica wyspy. Jeśli zatrzymujecie się na południu wyspy i do Las Palmas jedziecie na jeden dzień, koniecznie weźcie ze sobą jakiś sweterek. Szczególnie zimą, gdy na południu bywa ciepło, na północy może powiać chłodem. W stolicy zajrzyjcie na plażę Las Canteras i zobaczcie tutejszy deptak. A później miejskim autobusem jedźcie na stację San Telmo, by stamtąd przejść główną ulicą handlową Triana aż na stare miasto. Katedra, Dom Kolumba, muzeum kanaryjskie, stare miasto. Do wyboru, do koloru. Warto oczywiście wspiąć się na katedralną wieżę i zobaczyć panoramę miasta.

Roque Nublo, Pico de las Nieves. Trasa przez góry.

Z południa wyspy trzeba ruszyć drogą GC 60 w kierunku miasteczka Fataga. Trasa wznosi się malowniczo i stromo po skalistych zboczach. Za plecami zostawiamy piękny widok na wydmy oraz południowe kurorty. Pierwszy punkt widokowy na trasie jest jeszcze przed Fatagą. Koniecznie trzeba się tu zatrzymać, by podziwiać panoramę południa wyspy i rosnące ku północy góry. W Fatadze warto wypić kawę, pospacerować po wąskich uliczkach i ruszyć dalej do San Bartolome de Tirajana. A po drodze podziwiać, jak sucha wyspa staje się coraz bardziej zielona, zaś palmy ustępują miejsca sosnom. Za San Bartolome koniecznie należy wyjechać na najwyższy szczyt Pico de las Nieves. To żadna wymagająca trasa, asfalt poprowadzono bowiem na samą górę. Ale już przy Roque Nublo trzeba zostawić samochód na parkingu i przejść pół godziny pod samą skałę. Zdecydowanie warto. Tylko żadne tam obcasiki ani klapeczki się nie nadają. Sportowe, najlepiej trekkingowe, wygodne buty.

Później trzeba jeszcze zajrzeć na chwilę do wioski Tejeda i pojechać dalej na północ, w kierunku miasteczka Teror. Północ Gran Canarii to już zupełnie inny świat niż południe. Zielone, szczególnie zimą góry przypominają czasem do złudzenia alpejskie zbocza, aż człowiek zapomina, że jest przecież u wybrzeży Afryki.

Kolejny przystanek w Terorze. Miasteczko uważane jest za najpiękniejsze na całej wyspie. Czy to prawda, każdy musi się sam przekonać na własne oczy. A jeśli starczy wam jeszcze czasu, to zajrzyjcie do Firgas i Arucas. Ale to już musi być naprawdę długi dzień. Nie warto później wracać na południe przez góry. Lepiej zjechać w stronę Las Palmas i ruszyć autostradą wzdłuż wschodniego wybrzeża.

Agaete. Z Las Palmas do Agaete wzdłuż północnego wybrzeża biegnie trasa GC 2. Można tu poznać kolejne, jeszcze inne oblicze wyspy. Po drodze na przykład zatrzymać się w Bañaderos, poszukać malowanych skał w Galdar. Zajechać na północno-wschodni cypel z latarnią morską, Punta de Sardina. I dotrzeć do Agaete, miasteczka z białymi domami niczym na Lanzarote, skalnymi basenami nad oceanem, portem, z którego wypływają promy na Teneryfę.

I to byłaby taka podstawowa lista miejsc do zobaczenia. A kto ciekawy, dociekliwy i lubi poznawać dogłębnie, ma jeszcze bardzo, bardzo, ale to bardzo dużo do zwiedzania na Gran Canarii.

Plaża Anfi Beach na południu Gran Canarii.

2 thoughts on “Co zobaczyć na Gran Canarii

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *