Co ja tu robię?

Co ja tu robię?

Nie wiem, co robić. Od jakiegoś czasu mamy tu, Polacy na Wyspach Kanaryjskich, niezłe rozdwojenie jaźni. Sprawdzam wiadomości z Polski – protesty, awantury, złość, dużo, bardzo dużo negatywnych emocji z obu stron. Spoglądam za okno – luz i sielanka. Ludzie wylegują się nad basenem, cisza, spokój.

Włączam telewizor – katalog wojen, wypadków i awantur z całego świata. Wychodzę na wydmy na południu Gran Canarii, piasek, wiatr, ocean, słońce. Napotykani ludzie są przyjaźni, uśmiechają się. A jeśli to akurat Polacy i usłyszą, że rozmawiamy po polsku, pozdrawiają swojskim dzień dobry, i nie pytają, na kogo głosowaliśmy w ostatnich wyborach.

Nie chodzi o to, że nie mam własnego zdania, ani że nie opowiedziałam się po żadnej ze stron tego polskiego konfliktu. Chodzi o to, że nie uważam by światu potrzebny był kolejny „ekspert” internetowy od wszystkiego. I że nic nie zmienię, jeśli napiszę w sieci, że X jest głupi, tamci są źli, a nasi dobrzy.

Nie chodzi o to, że mnie to nie obchodzi. Obchodzi i to bardzo. To co w Polsce i na świecie. Ale staram się tych tematów tu nie podejmować, bo to jest blog o Wyspach Kanaryjskich. O słońcu, plaży, emigracji, o tym, jak jest zabawnie, gdy się pomylimy po hiszpańsku. Relacji ze świata, szczegółowych detali, kto, gdzie, kogo, komu, co i jak macie już wystarczająco. Złości, agresji i wrażenia, że świat zwariował też wam zapewne nie brakuje. Może więc po sprawdzeniu wszystkich wiadomości, które trzeba sprawdzić, zasmuceniu się nad losem tych, którzy cierpią i wpłaceniu datków na organizacje pomocowe (co więcej można zrobić?) trzeba jeszcze znaleźć miejsce na chwilę oddechu i złapania równowagi w tym całym chaosie? Może w zalewie informacji zewsząd, jak to jest źle, potrzebna jest informacja, że gdzieś jest dobrze? Więc donoszę. Tu jest dobrze. Dosyć dobrze, w miarę normalnie.

Widzieliśmy wczoraj na plaży ubraną od stóp do głów muzułmankę tuż obok nudystów golusieńkich jak ich Pan Bóg stworzył. I nikt nie wszczynał z tego powodu awantur, nikt nie krzyczał, że nasi są lepsi, a wasi gorsi, nikt się nie gapił zgorszony. Marzę o tym, by taką scenę zobaczyć kiedyś w Polsce.


4 thoughts on “Co ja tu robię?

      1. Według mnie uzasadniłaś swoje stanowisko bardzo zgrabnie. To jest blog o życiu na kanarach, nie o sytuacji politycznej w Polsce. Jeśli ktoś szuka opinii na temat sytuacji politycznej w Polsce są miliony innych blogów i artykułów na ten temat 🙂 A jeśli ktoś jest ciekaw Twojej opinii, zawsze może Cię zapytać na PW … jeśli już komuś by bardzo zależało 😛

        Poza tym… to Twój blog i możesz decydować o czym piszesz 🙂

  1. Bo ludzie w niektórych miejscach na Ziemi za bardzo się spinają i potem wychodzą z tego niezłe szopki. Wygląda na to, że masz bardzo zdrowe podejście do tematu – tak trzymać!

    Pozdrawiam zza blogowej miedzy 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *