Browsed by
Kategoria: życie emigranta

Pierwsza oznaka polskości

Pierwsza oznaka polskości

Nie mogę się nadziwić tej jego twarzy, na której nie drgnął żaden mimiczny ślad emocji. Nie mogłam odczytać, czy bardziej wiało z tej twarzy pustką czy znudzeniem, ale wiem na pewno, że nie rysowało się tam nic więcej. Akurat zamawialiśmy z Sierżantem dwie kawy. Połowa maja, knajpa na wsi, a może to było małe miasteczko, w okolicach Krakowa. – To Pan płaci, czy Pani płaci za te kawy? – zwrócił się do nas z tą swoją bezosobowością. Jezusie najukochaniejszy, przecież…

Read More Read More

Początek czerwca

Początek czerwca

Ludzie rodzą się i umierają, w Polsce nie ma komu zbierać truskawek, w Hiszpanii nagle wymieniono premiera, Oldze Tokarczuk przyznano prestiżową nagrodę literacką. Tymczasem życie w naszym kanaryjskim grajdołku toczy się swoim w miarę spokojnym rytmem. Pogoda w tym roku dziwnie jeszcze nie aż tak bardzo upalna, nie było kalimy z temperaturami do czterdziestu stopni, to i turyści docierają do nas lekko zdziwieni, że wieczorami trzeba złożyć jakiś tam sweterek. Bardzo ich to zaskakuje, mówią, że w Europie teraz cieplej….

Read More Read More

Grzechy hiszpańskich pracodawców

Grzechy hiszpańskich pracodawców

Od czasu do czasu, żeby obraz rzeczywistości nie był zbyt przesłodzony i zafałszowany, żeby nie było, że tylko plaża, przygody i podróże – bo z pewnością nie – trzeba napisać coś krytycznego. O tej rzeczywistości właśnie. Dzisiaj zajmę się tematem do krytykowania niezwykle wdzięcznym. Będzie o grzechach hiszpańskich szefów i pracodawców wobec pracowników. Jak się domyślacie – temat rzeka. Będzie subiektywnie, na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji. Macie swojego uwagi w tej kwestii? Wpisujcie w komentarzach. Nie szanują czasu pracownika…

Read More Read More

Reset od czasu do czasu

Reset od czasu do czasu

Po półtora miesiąca w nowej pracy, w której śledzę trajektorię statków, sprawdzam, kiedy wpłyną do portu, a to w Las Palmas, a to znów w Algeciras i jeszcze głowię się nad przetłumaczeniem słowa barnacles na polski (chyba chodzi o pąkle, czyli morskie skorupiaki zaliczane do wąsonogów), otóż po półtora miesiąca spędzonego na odkrywaniu takich morskich tajemnic z okazji nowego zatrudnienia dochodzę do wniosku, że jednym z najpiękniejszych aspektów życia w Hiszpanii jest to, że dosyć łatwo tu można wziąć sobie…

Read More Read More

No i po świętach

No i po świętach

Taki trochę jest mylący ten Poniedziałek Wielkanocny. W Polsce to wielkie święto a w Hiszpanii już zwykły dzień roboczy. Tutaj bowiem największe obchody, a tym samym dni wolne od pracy, przypadają na Wielki Czwartek i Piątek. I tak zupełnie przypadkiem się złożyło, że firma, w której pracuję, chciała się dostosować do reszty Europy, pomykaliśmy więc radośnie do pracy w czwartek, by dostać w zamian wolne poniedziałkowe. Trzeba się więc było zapisać do tego stylu świętowania hiszpańskiego i polskiego zarazem. Miniony…

Read More Read More

Karnawałowy ból głowy

Karnawałowy ból głowy

Jako mieszkanka Wysp Kanaryjskich od lat niemal sześciu, nigdy nie byłam wielkim fanem jednej z największych atrakcji tych wysp – karnawału. Tak się zawsze składało, że w pierwszych miesiącach roku, gdy jedna po drugiej sypią się fiesty, ja akurat zajęta byłam jakimś moim własnym małym zamieszaniem, czy to osobistym, finansowym, czy podróżniczym albo miałam akurat na rano do roboty. Zatem, gdy pod koniec minionego weekendu Kanaroniemiec wyraził pragnienie pójścia na karnawał, takież pragnienie wyraził jego Kuzyn Na Wakacjach, a podobneż pragnienie…

Read More Read More

O odkrywaniu rzeczy oczywistych

O odkrywaniu rzeczy oczywistych

Przez długie lata – no bo wiadomo, że im człowiek młodszy, tym mu wolniej czas płynie, więc tamte lata faktycznie były długie, a te obecne zasuwają jak radziecka rakieta – a zatem przez długie lata na pytanie: góry czy morze, odpowiadałam z lekkim nieuzasadnionym poczuciem wyższości, że oczywiście góry. Po górach to można chodzić, zdobywać, natrudzić się, widoków naoglądać, być romantycznym, melancholijnym i krzepkim superheroe. A plaża? Nudy, panie, leżeć, leżeć, piec się na sucharek, leżeć, w morzu się popluskać…

Read More Read More

Jak szukać pracy, nie znając języka

Jak szukać pracy, nie znając języka

Czy można się przeprowadzić do Hiszpanii lub jakiegokolwiek innego kraju, nie znając języka? Według mnie można, ale jeśli ktoś chce znaleźć pracę i tak się składa, że nie jest wybitnym specjalistą w jakiejś dziedzinie, w której się szuka pracowników po całym globie, to powinien się szybko zabrać za naukę. Zdaję sobie sprawę, że ile osób, tyle różnych historii i sytuacji może się przydarzyć, nie będę więc tworzyć jakichś wielkich teorii, które zawsze mają zastosowanie i na bank działają. Lepiej napiszę…

Read More Read More

Nadrabianie polskości na szybko

Nadrabianie polskości na szybko

Na emigracji człowiek nabiera innego poczucia czasu. Sprawy i zdarzenia wiecznie się powtarzające, nieskończone, nagle kurczą się niepomiernie a do zdziwionego umysłu dociera ta zaskakująca oczywistość, że wszystko jest ograniczone. Że ta liczba godzin, dni, miesięcy, kiedy to mogę gapić się na padający śnieg, mgły nad Tatrami, spacerować po Lasku Wolskim w Krakowie, wcinać pierogi w barze mlecznym, czy, odwiedzając Krakowiankę w jednej z kamienic przy ul. Długiej, podziwiać kwiaty na parapecie na półpiętrze, otóż liczba godzin, które w ten…

Read More Read More

Deszcz, śnieg, trzynaście stopni i nostalgia

Deszcz, śnieg, trzynaście stopni i nostalgia

No i się porobiło. Zima. Śnieg na Gran Canarii, śnieg na Teneryfie, śnieg na La Palmie i nawet sypnęło co nieco na Lanzarote. Dużo, bardzo dużo deszczu. Trzynaście stopni na wybrzeżu, zimny wiatr znad oceanu i grad na plaży w Las Palmas. A w górach to jeszcze, jeszcze zimniej. Góry Gran Canarii wyglądają obecnie tak: Pozamykano drogi: na El Teide na Teneryfie, na Pico de las Nieves na Gran Canarii i na Roque de los Muchachos na La Palmie. Tubylcy…

Read More Read More