Browsed by
Category: klimatycznie

Przygotowania do zimy

Przygotowania do zimy

Koniec końców, pod długich rozmyślaniach i studiowaniu mapy świata stanęło na tym, że celem grudniowej podróży będą, całkiem swojsko i nieegzotycznie, Niemcy i Polska. Ruszają więc przygotowania. Póki co przygotowania mentalne na spotkanie z zimą. Już cztery lata, jak jej nie widziałam. A i tak te cztery lata temu doświadczyłam jej zaledwie przez jeden dzień podczas wycieczki na Babią Górę, więc to też nie było jakieś wielkie dokonanie. To jeden z ulubionych tematów poruszanych o tej porze roku wśród Polaków…

Read More Read More

Coś jakby jesień

Coś jakby jesień

Wydawało się, że już nigdy nie przyjdzie. Że na zawsze utkniemy w tych upałach ponad trzydzieści stopni, w tej kalimie, z którą wdziera się piasek do oczu i do płuc. Że powietrze już na zawsze będzie matowe, suche, spłowiałe, pełne saharyjskiego pyłu. Tegoroczne lato długo i uporczywie nie chciało się zakończyć. Aż tu nagle, tydzień, a może półtora tygodnia temu coś drgnęło. Przyszedł pierwszy wieczór, kiedy to człowiek wychodzi na zewnątrz, wciąga głęboko powietrze i myśli sobie: oooo, jak rześko….

Read More Read More

Kalima gorąca jak zawsze

Kalima gorąca jak zawsze

Znowu przyszła kalima. Wieje wiatr z Sahary, przynosi pustynny kurz i piasek, w powietrzu unosi się ulepiona z pyłu mgła. Jest gorąco. Na Fuerteventurze niemal czterdzieści trzy stopnie, na Lanzarote prawie trzydzieści osiem, na Gran Canarii skromne trzydzieści siedem. Na dodatek w niektórych rejonach zawiewa upalny, suchy wiatr, w porywach do siedemdziesięciu kilometrów na godzinę. A miało być tak pięknie, miało być chłodniej na jesień. Kalima jest na Wyspach Kanaryjskich zjawiskiem normalnym i zwyczajnym, coś jak deszcz w Wielkiej Brytanii…

Read More Read More

Koniec sierpnia. Nareszcie.

Koniec sierpnia. Nareszcie.

O, już niedługo skończy się sierpień. Jak dobrze, nareszcie – westchnęło mi się ostatnio z nieukrywaną ulgą. A zaraz za tym westchnieniem przyszła refleksja: co ta emigracja robi z człowiekiem, w głowie się przewraca, świra dostaje. Nigdy, za czasów, gdy mieszkałam w Polsce, przez myśl by mi nie przeszło pragnienie tak absurdalne, by skończył się jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku. Tymczasem mieszkam na Wyspach Kanaryjskich, tuż obok Afryki, rzut beretem do Maroka i na Saharę, i narzekam na sierpień…

Read More Read More

Na drogach Fuerteventury

Na drogach Fuerteventury

Przeciskając się po zakorkowanych ulicach Las Palmas na Gran Canarii, trąbiąc na wciskających mi się bezczelnie przed maskę taksówkarzy, czy jadąc z prędkością pięćdziesiąt kilometrów na godzinę na zatłoczonej autostradzie w niedzielny wieczór, tęsknię za Fuerteventurą. Za Fuerteventurą z jej ciszą, pustką, nudą, spokojem i pustymi drogami. Prowadzenie samochodu na tej wyspie to jedna z największych życiowych przyjemności. To rozrywka, relaks, ukojenie skołatanych nerwów, choć, gdy się na Fuercie bywa, to i te nerwy niezwykle rzadko bywają skołatane. Ile to…

Read More Read More

Ach, ten deszcz. I grad!

Ach, ten deszcz. I grad!

Zapewne mało jest takich miejsc na Ziemi, gdzie zwykły deszcz wywołuje tak żywe emocje jak na Wyspach Kanaryjskich. Jedni, zmęczeni słońcem i upałem, których niejednokrotnie doświadczali przez długie miesiące, cieszą się jak dzieci. Stoją w oknach, w otwartych na oścież drzwiach domów, wychodzą na ulicę i zachwytom nie ma końca. Inni, ci na przykład, którzy przylecieli tu z pochmurnej Irlandii na tydzień w listopadzie albo styczniu, klną na czym świat stoi. Biegają do hotelowych recepcji i pytają Bogu ducha winnych…

Read More Read More

Śniegu nie będzie

Śniegu nie będzie

Dwadzieścia cztery stopnie, raczej chłodno, słonecznie, bezchmurnie. Zima. Czasem owszem przychodzą jeszcze zimniejsze dni, piętnaście stopni i przeszywający wiatr, wysoko w górach też jest chłodno, wiadomo. Ale śniegu nie będzie. No raczej. Nie będziemy jeździć na nartach. Nie ulepimy bałwana. Nie złapie nas mróz, przymrozek, zawieje i zamiecie. Nie będziemy zjeżdżać na sankach. Nie pójdziemy na łyżwy. Nie zasiądziemy w domu z kubkiem gorącej herbaty by gapić się na biel za oknem. Nie zrobimy orła na śniegu. Nie ubierzemy ciepłych…

Read More Read More

Jesteś dość dobrym aktorem. Nawet w deszczu.

Jesteś dość dobrym aktorem. Nawet w deszczu.

Dzień zaczyna się dzisiaj zupełnie jak w Polsce, Las Palmas skąpane w deszczu, zamglone i zachmurzone. Zimno. Wystarczy rzucić okiem na widok za oknem i już człowiek ma ochotę wrócić do łóżka, nakryć się puchatym kocykiem, zaopatrzyć w herbatę i oczywiście przez cały dzień nie wychodzić. Takie dni to jednak tutaj rzadkość, w ciągu całego roku zdecydowanie przeważa słońce. Ta świadomość pozwala więc patrzeć na taki deszczowy, listopadowy dzionek jako coś sympatycznego i przytulnego. Przytulnego dla tych, co mogą zostać…

Read More Read More

Pada deszcz

Pada deszcz

No i wreszcie nadeszły te dni. Deszczowe. Na Wyspach Kanaryjskich pada niezwykle rzadko, ale jednak i tu czasem się zdarza. Jak to ma miejsce obecnie, gdzieś nad oceanem toczy się prawdziwa nawałnica, a my tu na wyspach dostajemy rykoszetem. Zazwyczaj deszcz to okazja, by wprowadzić stan wyjątkowy. Lokalne władze informują o zagrożeniach. Gdy silne opady trwają ponad pół godziny, to już zazwyczaj początek klęski żywiołowej. Tu trzeba jednak przypomnieć, że Kanaryjczycy są na deszcz wyjątkowo nieprzygotowani, więc nie potrzeba wiele…

Read More Read More

Znowu jest pięknie

Znowu jest pięknie

Znowu jest pięknie. Na całej Gran Canarii, od wydm na południu, poprzez górzyste centrum aż po skaliste północne wybrzeże fantastyczna pogoda. Świeci słońce, jest około trzydziestu stopni i nie wiadomo, czy bardziej błękitne jest niebo czy ocean. – Jaki cudowny dzień – zachwyca się Kanaroniemiec, który właśnie wrócił z Niemiec, gdzie marzł przez tydzień. (No, no, nie chodzi o to, że aż tak bardzo tam cierpiał. Przez cały tydzień zajadał się pysznymi frankfurterkami, więc w skali szczęśliwości wyszedł na swoje)….

Read More Read More