Browsed by
Kategoria: klimatycznie

Różnorodnie, czyli jak co dzień

Różnorodnie, czyli jak co dzień

Na środę, ostatni dzień lutego, zapowiadano ulewne deszcze. Lokalne władze ogłosiły alarmy pogodowe, spodziewano się ulew, podtopień, silnych wiatrów i atmosferycznej hekatomby. Przełożyłam więc wszelkie plany związane z prowadzeniem samochodu, bo Kanaryjczycy nie bardzo potrafią prowadzić w deszczu, ani też nie chciałam utknąć na jakiejś drodze, po której właśnie spływa woda z górskich wąwozów. I obudziłam się w środę rano, by odkryć, że na zewnątrz jest piękne słońce. Przepiękne. Jedynie wiatr wiał nieco silniej niż zwykle, ale poza tym słońce…

Read More Read More

Czy można już ogłosić koniec zimy?

Czy można już ogłosić koniec zimy?

Prognozy pogody zapowiadają na środę kolejne deszcze, silny wiatr i wysokie fale. W minioną niedzielę przez archipelag przeszły intensywne burze i opady. Było jak zazwyczaj przy takiej okazji: lokalne podtopienia, woda spływająca przez przeważnie suche wąwozy, zamknięte drogi, problemy na lotniskach, samoloty, które nie mogły wylądować, bardzo, bardzo, bardzo silny wiatr, że coś tam się przewróciło, a coś tam urwało. A dziś? Dziś w Las Palmas jest pięknie. Na plaży, gdy słońce przygrzeje, termometry wskazują do trzydziestu stopni, w mieście…

Read More Read More

Deszcz, śnieg, trzynaście stopni i nostalgia

Deszcz, śnieg, trzynaście stopni i nostalgia

No i się porobiło. Zima. Śnieg na Gran Canarii, śnieg na Teneryfie, śnieg na La Palmie i nawet sypnęło co nieco na Lanzarote. Dużo, bardzo dużo deszczu. Trzynaście stopni na wybrzeżu, zimny wiatr znad oceanu i grad na plaży w Las Palmas. A w górach to jeszcze, jeszcze zimniej. Góry Gran Canarii wyglądają obecnie tak: Pozamykano drogi: na El Teide na Teneryfie, na Pico de las Nieves na Gran Canarii i na Roque de los Muchachos na La Palmie. Tubylcy…

Read More Read More

Przygotowania do zimy

Przygotowania do zimy

Koniec końców, pod długich rozmyślaniach i studiowaniu mapy świata stanęło na tym, że celem grudniowej podróży będą, całkiem swojsko i nieegzotycznie, Niemcy i Polska. Ruszają więc przygotowania. Póki co przygotowania mentalne na spotkanie z zimą. Już cztery lata, jak jej nie widziałam. A i tak te cztery lata temu doświadczyłam jej zaledwie przez jeden dzień podczas wycieczki na Babią Górę, więc to też nie było jakieś wielkie dokonanie. To jeden z ulubionych tematów poruszanych o tej porze roku wśród Polaków…

Read More Read More

Coś jakby jesień

Coś jakby jesień

Wydawało się, że już nigdy nie przyjdzie. Że na zawsze utkniemy w tych upałach ponad trzydzieści stopni, w tej kalimie, z którą wdziera się piasek do oczu i do płuc. Że powietrze już na zawsze będzie matowe, suche, spłowiałe, pełne saharyjskiego pyłu. Tegoroczne lato długo i uporczywie nie chciało się zakończyć. Aż tu nagle, tydzień, a może półtora tygodnia temu coś drgnęło. Przyszedł pierwszy wieczór, kiedy to człowiek wychodzi na zewnątrz, wciąga głęboko powietrze i myśli sobie: oooo, jak rześko….

Read More Read More

Kalima gorąca jak zawsze

Kalima gorąca jak zawsze

Znowu przyszła kalima. Wieje wiatr z Sahary, przynosi pustynny kurz i piasek, w powietrzu unosi się ulepiona z pyłu mgła. Jest gorąco. Na Fuerteventurze niemal czterdzieści trzy stopnie, na Lanzarote prawie trzydzieści osiem, na Gran Canarii skromne trzydzieści siedem. Na dodatek w niektórych rejonach zawiewa upalny, suchy wiatr, w porywach do siedemdziesięciu kilometrów na godzinę. A miało być tak pięknie, miało być chłodniej na jesień. Kalima jest na Wyspach Kanaryjskich zjawiskiem normalnym i zwyczajnym, coś jak deszcz w Wielkiej Brytanii…

Read More Read More

Koniec sierpnia. Nareszcie.

Koniec sierpnia. Nareszcie.

O, już niedługo skończy się sierpień. Jak dobrze, nareszcie – westchnęło mi się ostatnio z nieukrywaną ulgą. A zaraz za tym westchnieniem przyszła refleksja: co ta emigracja robi z człowiekiem, w głowie się przewraca, świra dostaje. Nigdy, za czasów, gdy mieszkałam w Polsce, przez myśl by mi nie przeszło pragnienie tak absurdalne, by skończył się jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku. Tymczasem mieszkam na Wyspach Kanaryjskich, tuż obok Afryki, rzut beretem do Maroka i na Saharę, i narzekam na sierpień…

Read More Read More

Na drogach Fuerteventury

Na drogach Fuerteventury

Przeciskając się po zakorkowanych ulicach Las Palmas na Gran Canarii, trąbiąc na wciskających mi się bezczelnie przed maskę taksówkarzy, czy jadąc z prędkością pięćdziesiąt kilometrów na godzinę na zatłoczonej autostradzie w niedzielny wieczór, tęsknię za Fuerteventurą. Za Fuerteventurą z jej ciszą, pustką, nudą, spokojem i pustymi drogami. Prowadzenie samochodu na tej wyspie to jedna z największych życiowych przyjemności. To rozrywka, relaks, ukojenie skołatanych nerwów, choć, gdy się na Fuercie bywa, to i te nerwy niezwykle rzadko bywają skołatane. Ile to…

Read More Read More

Ach, ten deszcz. I grad!

Ach, ten deszcz. I grad!

Zapewne mało jest takich miejsc na Ziemi, gdzie zwykły deszcz wywołuje tak żywe emocje jak na Wyspach Kanaryjskich. Jedni, zmęczeni słońcem i upałem, których niejednokrotnie doświadczali przez długie miesiące, cieszą się jak dzieci. Stoją w oknach, w otwartych na oścież drzwiach domów, wychodzą na ulicę i zachwytom nie ma końca. Inni, ci na przykład, którzy przylecieli tu z pochmurnej Irlandii na tydzień w listopadzie albo styczniu, klną na czym świat stoi. Biegają do hotelowych recepcji i pytają Bogu ducha winnych…

Read More Read More

Śniegu nie będzie

Śniegu nie będzie

Dwadzieścia cztery stopnie, raczej chłodno, słonecznie, bezchmurnie. Zima. Czasem owszem przychodzą jeszcze zimniejsze dni, piętnaście stopni i przeszywający wiatr, wysoko w górach też jest chłodno, wiadomo. Ale śniegu nie będzie. No raczej. Nie będziemy jeździć na nartach. Nie ulepimy bałwana. Nie złapie nas mróz, przymrozek, zawieje i zamiecie. Nie będziemy zjeżdżać na sankach. Nie pójdziemy na łyżwy. Nie zasiądziemy w domu z kubkiem gorącej herbaty by gapić się na biel za oknem. Nie zrobimy orła na śniegu. Nie ubierzemy ciepłych…

Read More Read More