Awaria pogody

Awaria pogody

Szkoda mi. Naprawdę szkoda mi tych Niemców, Anglików, Polaków czy Holendrów, którzy w okresie jesienno-zimowym, cierpiąc srodze z powodu zimna i braku słońca, wybierają się na Wyspy Kanaryjskie na tydzień, szukając tej upragnionej, przyjemnej aury, a na miejscu okazuje się, że trafili na najgorszą pogodę w ciągu całego roku. Ba, może nawet w ciągu kilku lat. I że na takiej Lanzarote i Fuerteventurze, gdzie prawie nigdy nie pada, nagle leje niemal cały tydzień. Na Gran Canarii i Teneryfie też pada. I to jeszcze więcej. Pada na wszystkich siedmiu wyspach, bo nad oceanem na północy zachód od archipelagu są właśnie ogromne burze. I tak rykoszetem dostaje nam się na Kanarach. Taką pogodę mają ci, którzy w kończącym się właśnie tygodniu wpadli na Wyspy Kanaryjskie.

Przyjeżdżają do nas turyści i muszę im wyjaśnić, że Fuerteventura jest sucha niczym pustynia, tymczasem za oknem właśnie leje, a turyści ślizgają się w tych swoich japonkach i sandałkach na zabłoconej podłodze. Może im opowiedzieć, że zeszłego roku, jak ostatni deszcz spadł w marcu, to kolejny lekki deszczyk we wrześniu? Albo, że jak minionej zimy spadło trochę śniegu na Gran Canarii i Teneryfie, to sensacja wielka była. Ludzie wsiedli w samochody i tłumnie pojechali szukać tego śniegu, i główne wydania wiadomości zaczynały się tym sensacyjnym newsem. Reporterzy wypytywali tych ludzi, a oni chętnie do kamery powtarzali, że ach, takie coś to trzeba zobaczyć, skorzystać. Dzieci kilkuletnie, te na tylnym siedzeniu, to przecież nigdy śniegu nie widziały. Ale co to był za śnieg, żaden tam biały puch, raczej przemoczona kupka tu i ówdzie, no ale sensacja i tak była.

W tym tygodniu leje. Ale – umówmy się – w polskiej skali nie jest to żaden imponujący deszcz. To raczej coś, co Jarosław Kret określiłby jako przelotne opady. Plus cholernie zimno, w dzień jakieś czternaście, piętnaście stopni. Nawet grad się zdarzył kilka razy. Tutaj dwa, trzy dni z opadami pod rząd to istna katastrofa. Arrecife, stolica Lanzarote jest pod wodą. Ulice zamieniły się w rzeki. Coś jak w Polsce dobrych parę lat temu podczas słynnej majowej powodzi. Gdy krakusi na jednym z mostów wywiesili dumny transparent „falo wypie….aj”. Podobieństw do Polski jest sporo, tu ludzie też narzekają na władze, że nie przygotują miasta na – było nie było – dosyć przewidywalne zjawiska atmosferyczne. Tak jak co roku w Polsce zima zaskakuje drogowców, tak na Lanzarote silny deszcz raz na rok albo raz na dwa lata.

I cóż ja mam tym turystom powiedzieć? Mówię im, że to naprawdę coś niezwykłego trafić na deszcz na Fuerteventurze. Chyba ich to nie pociesza.


7 thoughts on “Awaria pogody

  1. byłam z mężem i corka na fuercie na początku listopada.zakochałam się w wyspie. Jej sposób bycia jest moim marzeniem. Myślę jak tam wrócić na dłużej… Twój blog,na który trafiłam przed chwila,dodaje wspomnień i uśmiechu..u nas właśnie pierwszy deszcz ze śniegiem.

    1. Fuerteventura uzależnia, potwierdza to wiele osób 🙂 Ale prawda jest taka, że w każdej z siedmiu wysp można się zakochać. Na zabój! Zaglądaj tutaj, wkrótce będzie też trochę porad, jak się tu urządzić i jak wygląda życie emigranta od strony praktycznej, jakie dokumenty potrzebne, jak tu szukać pracy itp.

      1. napiszcie jak jak wygląda życie emigranta od strony praktycznej, jakie dokumenty potrzebne, jak tu szukać pracy itp.chcemy przeprowadzic sie z mezem ile trzeba na utrzymanie rachunki jedzenie pozdrawiam

  2. Hej. Fajny blog! Fajnie ze sa Polacy ktorzy zyja na Lanzarote. Ja po 2 latach nieobecnosci na wyspie wracam na nia za niecale 2 tygodnie i juz raczej z niej sie nie rusze. Mam dosyc zim na Polnocy Europy hehe. Juz nie moge sie doczekac. Bede mieszkal prawdopodobnie w Costa Teguise – zalezy od pracy.

    Odezwij sie kiedys, Polacy na Lanzarote powinni sie trzymac razem
    Pozdrawiam
    Krzysztof

    1. Sporo jest Polaków na Lanzarote. Znajdziesz ich na przykład tutaj https://www.facebook.com/PolacynaLanzarote?fref=ts Ja teraz mieszkam na Fuercie, ale jak wpadnę na Lanzę, to chętnie wypiję kawę w Costa Teguise. W Costa Teguise mieszkałam i potwierdzam, że bardzo fajnie się mieszka. Co do linka nie ma problemu, ale zgłoszę się kiedyś po gratisowy transport na lotnisko, jak będę potrzebować.
      pozdrawiam
      🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *