Kalima

Kalima

Kalima przyszła we wtorek rano. Powiało znad Sahary powietrze gorące jak z pieca, wraz z nim popłynęła fala pyłu i kurzu znad pustyni. Kalima na Wyspach Kanaryjskich to zjawisko normalne, nikt się nie dziwi. Aczkolwiek wzbudza wielkie emocje, robi się bowiem gorąco. Potwornie gorąco. Piekielnie gorąco.

Tym razem upał zrobił się wyjątkowy i padł rekord. W środę 13 maja o 15.40 termometry na lotnisku na Lanzarote wskazały 42,4 stopnie Celsjusza. W całej Hiszpanii o 55 lat nie zanotowano tak wysokiej temperatury w maju. Nic więc dziwnego, że wraz z kalimą zaczęły się więc dyskusje – uf, jaki upał. Powietrze suche, bucha jak z otwartego piekarnika, człowiek ledwo się snuje i nic mu się nie chce. Kto żyw, wrzuca na facebooka zdjęcie deski rozdzielczej samochodu z termometrem, który pokazuje 39 a może i 41 stopni.

Też chciałam wrzucić, ale po całym dniu pracy, po 18:00, gdy dotarłam do auta, termometr wskazywał skromne 32 stopnie. No z czym do ludzi?


Comments are closed.