Browsed by
Month: June 2017

Jak polecieć z psem samolotem i przeżyć

Jak polecieć z psem samolotem i przeżyć

Nie będzie to żadne wielkie odkrycie, jeśli stwierdzę, że psy nie lubią latać samolotem. Boją się. W podróży z Wysp Kanaryjskich do Barcelony nasz pies zestresował się porządnie, a my razem z nim. Lekko nie było. Da się jednak przeżyć, szczególnie, gdy się człowiek do takiej podróży przygotuje. Niestety nie wszystkie linie lotnicze zezwalają na przewóz zwierząt. Ryanair i Wizzair, które mają bezpośrednie połączenia z Polski na Wyspy Kanaryjskie, zezwalają jedynie na przelot psów przewodników, towarzyszących osobom niewidomym. Kto chce…

Read More Read More

Z powrotem do pracy

Z powrotem do pracy

No i nieuchronnie nadszedł ten moment. Po dziesięciu miesiącach hiszpańskiego bezrobocia wróciłam do pracy, również hiszpańskiej. W hotelu na południu Gran Canarii. Od kilku dni odpalam więc samochód, przejeżdżam przez mniej lub bardziej zatłoczone Las Palmas i sunę po autostradzie wzdłuż oceanu, prosto do Playa del Ingles. Kilka dni temu, gdzieś między myciem naczyń i spacerem z psem, a może pod prysznicem, naszła mnie refleksja, że tyle wolnego, dziesięć miesięcy, miałam ostatnio, gdy byłam dzieckiem. Zanim poszłam do szkoły. Później,…

Read More Read More

Pięć lat minęło. Na emigracji.

Pięć lat minęło. Na emigracji.

To jakoś po dwudziestym czerwca przypada ten dzień, nie pamiętam dokładnie kiedy. Kupiony pięć lat temu bilet w jedną stronę leży gdzieś między papierami, zachowany z sentymentu. A właściwie to dwa bilety, bo pięć lat temu nie było jeszcze, poza lotami czarterowymi, bezpośrednich połączeń z Polski na Wyspy Kanaryjskie. Leciałam wtedy z Warszawy z przesiadką w Bergamo. Pamiętam, że gdy w czerwcowy wieczór, pod koniec miesiąca, w 2012 roku wylądowałam na Lanzarote, była akurat kalima i panował nieziemski upał. Pięć…

Read More Read More

Czerwcowe hiszpańskie lenistwo

Czerwcowe hiszpańskie lenistwo

Studiuję od kilku dni historię Katalonii i kwestie dążenia do uzyskania niepodległości z wzniosłym zamierzeniem, że wpis na ten temat będzie konkretny, rzeczowy i szeroko zakrojony. I póki co, nic. Jak student, który próbuje się uczyć do sesji, ale zamiast tego czmycha na wycieczkę, jak freelancer, którego goni termin, ale zamiast się zebrać do działania, snuje się cały dzień po domu w poplamionej piżamie, z rozczochranymi włosami, pijąc kolejną kawę. Skrzynka mailowa puchnie i czeka, aż się zabiorę za odpisywanie….

Read More Read More

Costa Brava, czyli zmasowany atak piękna

Costa Brava, czyli zmasowany atak piękna

Jeśli jeździcie właśnie palcem po mapie, zastanawiając się, gdzie by się tu wybrać, koniecznie postawcie na Katalonię. Jeśli kompletujecie właśnie listę stu, tysiąca, pięciu tysięcy miejsc do zobaczenia w życiu, to wpiszcie na nią i ten skrawek Hiszpanii. Jako mieszkanka Wysp Kanaryjskich, która piękne widoki i miejsca pożera niemal codziennie na śniadanie, obiad i kolację, i wydawałoby się, że ma już te mniej więcej rozeznane uroki nadmorskich miasteczek oraz gór, nie mogę się nadziwić pięknu Katalonii. Zostawmy na chwilę Barcelonę,…

Read More Read More

W podróży do Katalonii

W podróży do Katalonii

Zupełnie nie wiem, dlaczego podróżowanie jest takie przyjemne. A szczególną przyjemność sprawia mózgowi. Dlaczego przejazd przez obce miasto, a konkretnie przez Geronę, przyglądanie się tym nowym ulicom, skwerom i placom, gdy radio puszcza niezgorsze przeboje, a słońce zagląda przez szyby do samochodu, wprawia człowieka w taką radość? A już spacer po starym mieście w tejże Geronie, szwędanie się po wąskich uliczkach, podziwianie panoramy miasta i otaczających go wzgórz, wprawia w ogromnie przeogromną radość. – To dlatego, że koncentrujesz się tylko…

Read More Read More