Nad Renem w Kolonii

Nad Renem w Kolonii

Z Frankfurtu do Kolonii jest niewiele ponad dwieście kilometrów. Można tę odległość pokonać, jadąc autostradą, można wsiąść w równie szybki co drogi pociąg. Kto ma więcej czasu, chce po drodze zobaczyć okolicę i zaoszczędzić, powinien wybrać koleje regionalne, sprawdzając uprzednio weekendowe oferty. Podróż taka trwa dłużej, z przesiadkami, a to w Moguncji, a to w Koblencji. W Moguncji pociąg przecina most na Renie, zaczyna się piękna widokowa trasa, która biegnie doliną rzeki. Wzgórza, zamki na zboczach, lasy, winnice, urokliwe miasteczka,…

Read More Read More


Popołudnie w ogrodzie

Popołudnie w ogrodzie

To mogłaby być scena z jakiegoś filmu. Ogród. Lipiec. Ciągle jeszcze to pierwsza połowa lata. Gorąco, jest może ze dwadzieścia osiem stopni, ale w ogrodzie w cieniu rozłożystej lipy, przyciętej tak, by jej korona układała się na kształt obszernego parasola zawieszonego nad stołem, nie czuje się aż tak bardzo upału. Agrest i porzeczki dojrzewają cierpliwie na grządkach pod płotem. Liście lipy oraz rosnącej dalej, pośrodku ogrodu ogrodu wiśni kołyszą się i szumią w podmuchach wiatru. Uporczywa mucha kręci się nad…

Read More Read More


Hiszpański rośnie w siłę

Hiszpański rośnie w siłę

Już 577 milionów ludzi na świecie mówi po hiszpańsku, jak podaje Instytut Cervantesa. O pięć milionów więcej niż rok temu. Ten przyrost użytkowników języka to w znacznej mierze zasługa rosnącej populacji hiszpańskojęzycznej w Stanach Zjednoczonych. Czy warto się uczyć języka Don Kichota? Jeśli pod uwagę weźmiemy liczby, widać, że te faktycznie przemawiają na korzyść hiszpańskiego. Jest drugim na świecie – po chińskim – najpowszechniej używanym językiem, aż dla 480 milionów ludzi jest językiem ojczystym. W tyle zostaje angielski z 399…

Read More Read More


Na prowincji jak z teledysku

Na prowincji jak z teledysku

Nie, nie chodzi o to, że nie podobają mi się główne atrakcje opisane we wszystkich przewodnikach. Owszem, lubię sobie obejrzeć najbardziej oblegany plac, najsłynniejszą fontannę, najbogatsze w zbiory muzeum czy górę, na którą już wszyscy wyszli i każdy wie, o co chodzi. Czasem jednak człowiek ma ochotę wybrać się gdzieś bez celu, bez planu, w miejsce, o którym nikt jeszcze nie powiedział, że jest interesujące, a jeśli ktoś powiedział, to nikt go akurat nie słuchał. Ruszyć w przysłowiowe bez celu,…

Read More Read More


W lesie laurowym

W lesie laurowym

I znowu nas wciągnęło. W sam środek bujnej zieleni na tej skalistej i piaszczystej wyspie, gdzie zieleń nie jest tak oczywista. Do wąwozu z wybujałą przyrodą. Do laurowych lasów, w których można też znaleźć niezapominajki. Jadąc szosą GC-2 wzdłuż północnego wybrzeża Gran Canarii, skręćcie w GC-75, kierunek Moya. Szeroka, wygodna nadmorska trasa zmieni się w wąską, krętą, górską drogę, zostawi ocean za waszymi plecami i poprowadzi was w głąb wyspy. Po przejechaniu miasteczka Moya, gdzie można się zatrzymać na kawę…

Read More Read More


Piękne, niedoceniane

Piękne, niedoceniane

Nie wiem, czemu nie cieszą się taką popularnością. Rzadko zachwalane są w turystycznych folderach, a jeśli już, to raczej jako ciekawostka, którą można raz zobaczyć, nie zaś miejsce, do którego chciałoby się ciągle wracać. Mało kto śni o nich po nocach, ani we śnie, ani na jawie, nikt nie mówi, że są rajskie. Jawią się jako brzydsze, niechciane, gorsze wersje swoich blond sióstr, a przecież w niczym im nie ustępują. Mam do nich kompletną słabość. Plaże z czarnym piaskiem. Playa…

Read More Read More


Pierwsza oznaka polskości

Pierwsza oznaka polskości

Nie mogę się nadziwić tej jego twarzy, na której nie drgnął żaden mimiczny ślad emocji. Nie mogłam odczytać, czy bardziej wiało z tej twarzy pustką czy znudzeniem, ale wiem na pewno, że nie rysowało się tam nic więcej. Akurat zamawialiśmy z Sierżantem dwie kawy. Połowa maja, knajpa na wsi, a może to było małe miasteczko, w okolicach Krakowa. – To Pan płaci, czy Pani płaci za te kawy? – zwrócił się do nas z tą swoją bezosobowością. Jezusie najukochaniejszy, przecież…

Read More Read More


Początek czerwca

Początek czerwca

Ludzie rodzą się i umierają, w Polsce nie ma komu zbierać truskawek, w Hiszpanii nagle wymieniono premiera, Oldze Tokarczuk przyznano prestiżową nagrodę literacką. Tymczasem życie w naszym kanaryjskim grajdołku toczy się swoim w miarę spokojnym rytmem. Pogoda w tym roku dziwnie jeszcze nie aż tak bardzo upalna, nie było kalimy z temperaturami do czterdziestu stopni, to i turyści docierają do nas lekko zdziwieni, że wieczorami trzeba złożyć jakiś tam sweterek. Bardzo ich to zaskakuje, mówią, że w Europie teraz cieplej….

Read More Read More


Maj, w którym wydarzyło się wszystko

Maj, w którym wydarzyło się wszystko

Szybko, żeby się wyrobić. Wstać rano, pobiec do pracy, ogarnąć zadania na ten czas, kiedy mnie nie będzie i już biec do domu. Wrzucić w pośpiechu rzeczy do plecaka, sprawdzić, czy okna pozamykane i pozdejmować rzeczy z balkonu, bo mógłby je porozwalać silny wiatr. Wychodząc z mieszkania, zapomnieć kanapek, przypomnieć sobie o nich w jadącej na dół windzie. Wrócić z powrotem z myślą, że przecież nie można w tej podróży paść z głodu. Na lotnisku zrobić w myślach rachunek sumienia…

Read More Read More


Grzechy hiszpańskich pracodawców

Grzechy hiszpańskich pracodawców

Od czasu do czasu, żeby obraz rzeczywistości nie był zbyt przesłodzony i zafałszowany, żeby nie było, że tylko plaża, przygody i podróże – bo z pewnością nie – trzeba napisać coś krytycznego. O tej rzeczywistości właśnie. Dzisiaj zajmę się tematem do krytykowania niezwykle wdzięcznym. Będzie o grzechach hiszpańskich szefów i pracodawców wobec pracowników. Jak się domyślacie – temat rzeka. Będzie subiektywnie, na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji. Macie swojego uwagi w tej kwestii? Wpisujcie w komentarzach. Nie szanują czasu pracownika…

Read More Read More